Wpisy otagowane jako czas w domu

  • Kwiecień, 2011
  • Moje lepsze trzy czwarte

    Właściwie to już od dłuższego czasu chciałem napisać, że jestem największym szczęściarzem na świecie. Olbrzymi wpływ ma na to Wiola, a już bezdyskusyjnie obecne najmniejsze możliwe stado. Każda sekunda z nimi jest bezcenna, bez których nie mogę się obejść. Tym bardziej cieszę się, gdy widzę, że wszyscy domownicy czują się swobodnie i beztrosko. I tylko serce mi się kraje, jak sobie pomyślę, że tak często mnie przy nich nie ma i muszą na mnie czekać, aż wrócę z pracy.

    Read More

  • Marzec, 2011
  • Wewnątrz

    Mo obserwuje, Po filuje
    Bark w bark, ramię w ramię

    Od samego początku psinki wprost przepadały za sobą. Obecnie stan ten co do zasady nie uległ zmianie, ale osiągnął nowe stadium.
    I owszem Morcheeba matkuje młodszej, ale ta skolei z tego powodu nie ma absolutnie żadnych powodów do narzekania. A wspólne, beztroskie zabawy tylko potwierdzają te sądy.


    Read More

  • Lipiec, 2008
  • No i rozeszły się szczenięta...

    LaSimonne
    Zamira
    Wszystkie szczenięta Tequilli i Belli mają już nowe domy. Dzisiaj za zachodnią granicę odjechała Lucy, a dopiero w drugiej połowie sierpnia, również do Niemiec, odjedzie Zamira. I tak to przy nas i między dorosłymi psami, bez towarzystwa rodzeństwa, pozostanie tylko Simonka. Pewnie będzie jej trochę markotnie.. Na razie wraz z Zamirką uskutecznia gonitwy po domu i w ogrodzie, co z pewnością wyjdzie jej na dobre, bo ruch małemu grubaskowi potrzebny.
    W domu zrobiło się dziwnie pusto. Dopiero co jedenaście szczeniąt przyprawiało mnie o zawrót głowy, a teraz tylko dwa stworki cieszą moje oczy. Rozstania z maluchami do łatwych nie należały, pociechą byli rozradowani nowi właściciele moich shar-pei.
  • Czerwiec, 2008
  • Zio Thatta-Boy

    Szczenięta Belli jutro kończą swój pierwszy miesiąc życia. Ładnie rozwijają się fizycznie i psychicznie. Nauczyły się samodzielnie i bez rozrzucania jeść z miseczek, bawią się swoimi pluszakami nosząc je w ząbkach (a tak, ząbki już są!), poszczekują na zabawki, ciągną się wzajemnie za zakręcone już ogonki, no i sporo biegają. Jeszcze parę dni i o ile pogoda będzie dopisywała to zacznę pieski wynosić do ogrodu, na pewno im siępodoba.
    Nowego domku poszukuję jeszcze dla Zio. Po lewej parę dzisiejszych zdjęć małego przystojniaka.
  • Marzec, 2008
  • Nawyki moich shar-pei

    Obserwując moje shar-pei widzę jak ważnym jest dla nich ściśle zachowany rytm dnia i jak mocno kojarzone są przez psy codzienne wydarzenia powiązane z sytuacjami im towarzyszącymi. Oczywistym jest, że poranne wstanie oznacza wyjście na dwór, czyli wybieg do ogrodu. Inaczej ma się sprawa gdy biorę do ręki smycz lub obrożę. Wtedy to każdy z psów chce znaleźć się jak najbliżej mnie, bo wie, że akcesoria te oznaczają spacer.
    Ciekawie reagują moje psy na telewizor i telefon. Pozornie nie są nimi zainteresowane, czasami krótko popatrzą co na szklanym ekranie, po czym zwieszając łby zapadają w drzemkę. Wydaje się, że śpią mocno. Niektóre programy telewizyjne, jak na przykład wiadomości, oglądamy zawsze o stałej porze, a psy śpiąc nam towarzyszą. Wiadomości kończą się charakterystycznym sygnałem dźwiękowym, ktory dla psów oznacza pobudkę i wyjście z domu. Sygnał ten zwierzaki rozpoznają bezbłędnie, wystarczy pierwszy akord muzyki i banda zrywa się na równe nogi, domagając się wyjścia.
    Dzwoniący telefon nie interesuje psów, chyba że... Piotra nie ma w domu. Psy wiedzą, że Naczelny zawsze krótko przed powrotem do domu telefonuje abym mu otworzyła bramę. Słysząc dzwoniącą komórkę, stadko wpada w radosny amok, szczeka tak aż można ogłuchnąć, biega od okna do okna jakby chciało mnie zawiadomić: "Pan wraca! Nie przegap!". Gorzej gdy podczas nieobecności Naczelnego dzwoni do mnie ktoś obcy. Tu psy nie potrafią odróżnić od kogo telefon i swoją przedwczesną radością z rychłego zobaczenia Pana, skutecznie zakłócają mi każdą rozmowę.

    Wewnętrzny zegar, ktory każdy pies ma w sobie, przypomina mu o porze karmienia. Jeśli spóźnię się z podaniem pełnych misek choćby o kwadrans, psy zatroszczą się głośno aby mi o jedzeniu dla nich przypomnieć. Porządek musi być!

    Każdy z psów ma swoje ulubione, wybrane przez niego miejsce do spania i leżenia. Generalnie prawo do własności legowiska jest respektowane, chyba że jego właściciel zniknął z pola widzenia. Wtedy to nadarza się okazja aby obce posłanie szybciutko zająć, chociaż nie różni się ono niczym od własnego. Ale wiadomo: cudza guma do żucia najbardziej smakuje. Do legowisk psy znoszą cenne przedmioty: własne zabawki, moje kapcie czy porzucone przez Piotra skarpety. Rzeczy te psy znoszą zawsze do własnych legowisk. Łatwo można rozpoznać, kto ma w posłaniu ukryty skarb: szczęśliwy posiadacz swojego lub naszego dobytku siedzi na nim jak kwoka i pilnuje! Nie ma mowy o tym aby ruszył się z miejsca, no bo ktoś inny mogłby zatroszczyć się o jego zdobycze. Kapcie moje w psim legowisku przyprawiają mnie zawsze o wzruszenie, wyślinione i przeważnie podarte skarpety raczej nie. Zabieram więc psom co nasze, a one wyraźnie zawstydzone bez oporu pozwalają mi na to. Kochane psiury!

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów