Wpisy otagowane jako ciąża urojona

  • Luty, 2013
  • Dylemat wyboru - pies czy suka

    Pytają mnie często ludzie, co lepiej nabyć, psa czy sukę? Pytanie raczej kłopotliwe. I psy i suki mogą nam sprawiać wiele radości, ale jak medal ma dwie strony, tak jedne i drugie mogą być źródłem wielu kłopotów, a także radości. Z reguły psy wyglądają efektowniej od suk. Są większe i o bardziej wyrazistych cechach rasy, zwłaszcza w budowie głowy. Samce rzadziej niż suki chorują na raka narządów płciowych, co nie znaczy, że nigdy. Starsze psy miewają przerost gruczołu krokowego, czyli prostaty. Powoduje to niebezpieczną dla życia chorobę, podobnie jak u mężczyzn. Natomiast młode samce z tytułu swojej płci bywają uciążliwe dla swych właścicieli. Niech no w okolicy jakaś suka rozsiewa swoje, niewyczuwalne dla nas zapachy, to z naszym psem mogą się dziać niedobre rzeczy. Może być niespokojny, może stracić apetyt, może pokrapiać nawet meble w domu, a co najgorsze ma wtedy skłonności do ucieczek w poszukiwaniu suk. Takie oddalanie się od pańcia czasem przeradza się w nawyk. A wtedy pies może zabłądzić lub ulec wypadkowi. Znam ludzi, którzy z tego powodu nie odważają się nigdy spuścić swego czworonoga ze smyczy. I co to za spacer, kiedy pies nie może luzem pobiegać, a my, też luzem, odpocząć. Może tu za dużo straszę, bo właściwie nieliczne psy bywają tak seksualnie nadpobudliwe, że aż im trzeba aplikować leki uspokajające. Niektórzy zaś lekarze doradzają kastrację samców nie przeznaczonych do rozpłodu. Wzdragam się przed każdą nieprzemyślaną i niekonieczną interwencją chirurgiczną.

    Read More

  • Grudzień, 2011
  • Ciąża urojona już pod kontrolą

    W poprzednim wpisie pisałam o urojonej ciąży naszej Belli i o zastosowaniu terapii sposobem domowym, czyli bandażowaniu pieska.
    Zapytano mnie jak bandażowanie i zakładanie kompresów suce wygląda od strony technicznej.
    Już informuję. Watę moczymy w ciepłej kwaśnej wodzie, lekko odciskamy i przykładamy do suczych sutek. Na tak przygotowany kompres kładziemy nieprzemakalną folię. Następnie szerokim bandażem elastycznym owijamy psa. Aby opatrunek się nie zsunął, mocujemy go agrafkami. Na grzbiecie. Tak obandażowanego psa pozostawiamy na godzinę do dwóch. Akcję kompresowania i bandażowania przeprowadzamy dwa razy dziennie.

    Do tej pory ciąże urojone zdarzały się naszym sukom raczej sporadycznie i przeważnie tym domowym sposobem w ciągu paru dni udawało się zatrzymać nie chcianą produkcję mleka.
    Tym razem też wygląda optymistycznie. Kilka dni kompresów z kwaśnej wody na opuchnięte biusty Belli i problem zdaje się być rozwiązany. Opuchlizna wyraźnie zmalała, mleka w sutkach już ma. Można by rzec, że sytuację mamy pod kontrolą. Do pełnego szczęścia i całkowitego powrotu do normalności brakuje nam tylko zwykłej równowagi Belli, która jest teraz nieco przez jej anormalny stan zachwiana. Spacery pomagają odprężyć się suce, ale jak tu pójść w pola czy do lasu gdy wicher wieje jak wściekły i nawet mowy nie ma aby w taką niepogodę psa z domu wyprowadzić.
  • Wariacje hormonalne

    Bella - zwykle opanowana i rozumna

    Zaczęło się z Bellą przed kilkoma dniami.
    • Chęć do wyjścia na spacer i jeszcze szybciej żądanie głośnym piskiem natychmiastowego powrotu do domu.
    • Płacz i buczenie, że Simonka rozciągnęła się na całą swoją długość na kanapie i Belli za ciasno.
    • Kaprysy przy porannym posiłku i żarłoczne rzucanie się na wieczorny.
    • Żebractwo przy stole - "daj jabłko! daj banana!" - po czym odwracanie się z nieukrywanym wstrętem od owoców.
    • Żałosne skomlenia nad zwiniętą w kłębek Monią - dlaczego ta śpi, skoro Bella chce się z nią akurat bawić?
    • Molestowanie Aferki (w wiadomy sposób) przy każdej nadarzającej się okazji.

    To tylko kilka przykładów z długiej listy ostatnich zachowań mojej zwykle zrównoważonej i grzecznej Belli.

    Do tego zmiany fizyczne: wielkie cycory, a w nich początek produkcji mleka.

    I wszystko jasne. Ciąża urojona w pełnym rozkwicie.

    - Ona chce szczeniaków - próbowała oświecić mnie jedna z koleżanek.
    - Możliwe. Tylko dlaczego ciągle chce kryć Aferkę?? Co też znowu ulęgło się w psiej głowie?

    Na razie próbujemy pomóc Belli domowymi sposobami: owinęliśmy psinę szerokim bandażem dookoła korpusu, pod cycuchami umieściliśmy kompres nasączony kwaśną wodą. Zwykle w takich sytacjach zawijanie psa pomagało, powinno teraz również zadziałać. Zawsze to lepsze niż piguły z apteki.
  • Styczeń, 2009
  • Ciąża urojona

    Zrobiło się biało, mroźno i sielankowo. Jedni się cieszą, inni nie. Zacznę od tych jednych. Cieszą się Bella, Misiek i Simonka szalejąc w śniegu przy dziesięciostopniowym mrozie. Cieszy się Naczelny, że tak czysto i ładnie, że żadnej psiej kupy nie widać i sprzątać w ogrodzie nie trzeba. Ja jestem z tych innych. Nie cieszy mnie mróz i śnieg gdy od tygodnia już walczę z grypowym wirusem, a zimę mogę oglądać jedynie przez okno. Myśl o psich odchodach leżących głęboko pod śniegiem przyprawia mnie o wstrząsy - kiedyś przyjdzie przecież odwilż i trzeba będzie to posprzątać. A kto to będzie robił? Wiadomo. Ja!

    Z zimy nie cieszy się też Tequilla, ale ona ma swoje ważne powody. Tequilla jest w ciąży urojonej, a ściślej ujmując w urojonym karmieniu całej gromadki urojonych szczeniaków. Nie w głowie jej szaleństwa na śniegu, ona w ogóle nie chce wychodzić z domu. Leży ze swoimi wyimaginowanymi szczeniętami i karmi je. Warczy przy tym na każdego z psów, który próbuje się do niej zbliżyć. W sumie dosyć irytujący spektakl, szczególnie, że powtarzany regularnie po każdej cieczce i za każdym razem według tego samego scenariusza. Wygląda to tak, że Tequi mniej więcej dwa miesiące po cieczce zapuszcza sobie cycki, przepraszam - sutki. Gdy przybiorą one już imponującą wielkość, wtedy Tequi przeistacza się w mamuśkę pilnującą legowiska, leżącą w nim w głębokiej zadumie przez długie godziny. Jej zachowanie nie jest typowe dla suk w ciąży urojonej. Nie rozkopuje swojego posłania, nie znosi do niego zabawek, nie niańczy niczego co byłoby dla nas widoczne, wszystko rozgrywa się w jej wyobraźni. W sutkach ma mleko... Niewiele tego mleka, nie muszę więc traktować suki lekami czy też okładami. 2-3 tygodnie i samo wszystko przejdzie. Trzeba tylko przeczekać. Tak samo jak trzeba przeczekać tę zimę.
  • Maj, 2008
  • Ósmy tydzień ciąży

    Koniec spania Belli z Miśkiem w jednym legowisku. Definitywny koniec ze wskakiwaniem i zeskakiwaniem na kanapę i fotele, koniec szaleństw i gonitw z psami chociaż Belcia żwawa. Jej brzuch pełen małych psiorków (ile??) ciężki już bardzo. Rozpoczął się ósmy tydzień ciąży, planowany poród dopiero pod koniec dziewiątego, a Bella wygląda tak, jakby miała dzisiaj urodzić. Pogodziła się dość łatwo, że musi spać w przygotowanej na macierzyństwo skrzyni, choć gdy dzisiaj na moment spuściłam ją z oczu to radośnie hycnęła sobie na fotel. Apetyt jej dopisuje, cztery razy dziennie łakomie opróżnia swoją miskę. Od jutra będę mierzyć jej temperaturę ciała i mam nadzieję, że wykres pozwoli mi dokładnie określić dzień porodu. Jestem już niespokojna... Ach to oczekiwanie!
    Tequilla ma prawie trzy tygodnie do porodu lecz wygląda jakby się zatrzymała w rozwoju. Nie przyrasta w takim tempie jak Bella. Właściwie niewiele się zmieniła od czasu gdy ostatnio ją fotografowałam. Czyżby ciąża urojona? Najbliższe dwa tygodnie dadzą odpowiedź na to pytanie.

Strona 1 z 2, łącznie 6 wpisów