Wpisy otagowane jako aportowanie

  • Grudzień, 2008
  • Bella aportuje

    Bella
    Naczelny postanowił nauczyć Bellę aportowania. Nie bardzo rozumiałam po co Belli taka umiejętność, ale nie sprzeciwiałam się i tylko patrzyłam co z tej nauki wyniknie. Ćwiczyli w domu, bo na dworze albo za zimno, albo za mokro... Piotr rzucał kapciem w przestrzeń (dobrze, że nie trafił we mnie!), Bella łapała kapeć prawie w locie i za każdym razem gdy go przyniosła, dostawała coś dobrego na ząb. Zabawa w aport spodobała się psinie, a jeszcze bardziej smakowite nagrody. Bella aportuje teraz sama, bez rzutu kapciem, bez żądania ... Przynosi z własnej inicjatywy raz do mnie, innym razem do Piotra skarpetę, nieszczęsny kapeć albo część jego lub mojej garderoby i łypie łakomie okiem w oczekiwaniu na nagrodę, a wzrok ma przy tym taki, że odmówić jej nie sposób. Widać, nauka w las nie poszła, tylko kto tu kogo i czego nauczył: Piotr Bellę aportowania, czy też ona znalazła metodę wymuszania na nas przysmaków?
  • Kwiecień, 2008
  • Piłki tenisowe raczej nie dla psów

    Zdjęłam dzisiaj Miśkowi szwy założone po zabiegu usuwania brodawki. Łapa ładnie zgojona, nie będzie śladu.
    A psy otrzymały od naszych gości prezent w postaci dziesięciu piłek tenisowych. Piotr się zapalił:
    - Będę je uczył aportowania.
    No i uczył. Siedział sobie przy stole i ku uciesze gości i psów rzucał piłeczki jak automat. Tequilla pierwsza zorientowała się, że za każdym razem gdy przyniesie piłkę, dostanie smakołyka. Biegała więc w te i we wte, a Naczelny pasł ją drobno pokrojonym mięsem. Misiek za piłką pobiegł raz. Złapał, wypluł, przyszedł po mięso i oczywiście dostał. Więcej za piłką już nie pognał. Brak motywacji. Rondel zbierał porzucone piłki i znosił do swojego legowiska psując tym samym wszystkim zabawę. Bella ze zwieszonym łbem stała nad Rondlem i zazdrośnie patrzyła na żółto-zielone zdobycze. Oczywiście sama za piłką nie pobiegła - nie chciało jej się.

    Tyle o zabawie moich shar-pei w aportowanie. Goście odjechali, piłki psom i Piotrowi odebrałam i schowałam. Powód: piłeczki tenisowe nie nadają się do zabawy dla psów. Ich filcowa powłoka działa na zęby jak drobny papier ścierny, niekorzystnie wpływając na stan uzębienia. Poza tym istnieje niebezpieczeństwo, że pies piłkę przegryzie i połknie kawałek niestrawnego tworzywa, co w konsekwencji może doprowadzić do zaczopowania jelita.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów