Wpisy otagowane jako apetyt

  • Styczeń, 2011
  • Piąty dzień życia Alberta E.

    najedzony, śpię bardzo twardo
    obudziłem się i pełznę do mamy
    już jestem przy niej i przy mleku
    On ciągle przy mamie, ona niemal bez przerw przy nim, on żarłocznie opycha się jej mlekiem aż kształtem swoim zaczął przypominać gruszkę z maleńkimi, doczepionymi do niej niby-nóżkami. Ona od czasu porodu ciągle jeszcze kapryśna i bez apetytu lub z apetytem wybiórczym. Karma - nie, herbatnik z cynamonem - owszem tak. Karmię więc Bellę z ręki, a jak trafię na jej lepszy nastrój, to wyjada mi przeznaczone dla niej granulki prosto z nastawionej dłoni, lecz gdy humor kiepski, to mam przyjść za godzinę raz jeszcze i znowu spróbować pokarmić ją z ręki, bo jedzenie z miski to jeszcze nie ten etap u Belli. Teraz to ona leży, a ja obsługuję i kombinuję czym by tu moje kochane suczydło uraczyć.

  • Grudzień, 2010
  • Apetyt na wszystko

    Posiłek. Z lewej Simonka, z prawej Bella
    Bella jest cztery tygodnie i takie dobre trochę w ciąży, i chyba już widać, że grubsza. Widać?? No powiedzcie, proszę, że widać, bo nie mogę się doczekać tego ciążowo powiększonego brzucha, szczeniąt i całej z tym związanej radości oraz zamieszania wraz z postawieniem domu na głowie gdy tylko szczenięta się urodzą. Na razie wszystko dobrze. Bellcia przy apetycie, zresztą jak zwykle, bo jeść to moje psy lubią bardzo. A co jada Bella? Na razie swoją normalną eukanubę z niewielkim dodatkiem karmy dla szczeniąt. Gustuje poza tym we wszystkim co my spożywamy, a że serca u nas miękkie i wola słaba, to i nie odmawiamy jej niczego. Bella chce pomarańczę to dostaje kawałek i o dziwo smakuje jej, chce owczy ser - proszę bardzo - zjedz piesku serek, plaster żółtego ementalera czy wędliny - nie ma sprawy. Jedz, słoneczko jedz - przemawia do niej czule Naczelny i podtyka co najlepsze pod nos. A ona jak odkurzacz zasysa do swego wnętrza wszystko co jadalne.

    Mam wyrzuty sumienia, że coś jej zaszkodzi, że przytyje za mocno, albo że rozbestwi i rozkaprysi się ponad normę, a mimo tego też nie potrafię jej niczego odmówić. Bella więc albo je, albo śpi i śni o jedzeniu.

    Spacery nam się skończyły bo las zasypany śniegiem. Pola również nie do przebycia. Ubolewam nad tym faktem i liczę, że aura jednak się zlituje i przyjdzie odwilż wcześniej niż wiosną, bo bardzo mi naszych codziennych wędrówek brakuje.
  • Sierpień, 2010
  • Simonka i (nie jej) szczenięta

    ciężarna Simonka matkuje szczeniętom

    Simonka matkuje swojemu przyrodniemu rodzeństwu z dużą dozą zaangażowania i cierpliwości. Jeszcze pozwalam jej i malcom na wzajemne czułości, ale chyba pomału zbliża się czas gdy Simcia powinna więcej odpoczywać i koncentrować się na swoim stanie. Przyrasta nam sunia ładnie - zdjęcia robiłam przedwczoraj - codziennie grubsza, coraz bardziej obła. Sylwetka jej przypomina walec parowy, taki od lokomotywy, a cała Simcia też trochę jak parowozik, i z wyglądu, i z zachowania. Sapie moje kochane suczydło ciężko gdy się zmęczy, więc unikamy zbytnich akcji wyczerpujących ją, takich jak: biegi, skoki czy dłuższe spacery.

    Apetyt ciężarnej dopisuje i to jeszcze jak! Niektóre suki stają się krótko przed porodem grymaśne, mniej jedzą, bo też i miejsca w brzuchu wypełnionym szczeniętami coraz mniej. Brak łaknienia naszej Simonki nie dotyczy, ona ciągle głodna i gdybym jej nie racjonowała papu, to pewnie nie zmieściłaby się już w drzwiach. Karmię ją trzy razy dziennie, ale czasami posiłków jest więcej, wtedy gdy Simonka sama sobie dodatkowe zorganizuje. Dzisiaj gdy wypuszczałam szczenięta do ogrodu wystarczył moment mojej nieuwagi, a już nasza grubaska zdążyła wpaść do pokoju dziecinnego i bez żenady wyjeść naszykowane dla malców jedzenie. Ale któż by się gniewał na ciężarną? Jasne, że nikt by nawet nie śmiał, niech jej będzie na zdrowie!
  • Luty, 2009
  • Test na pazerność

    Misiek i Tequilla bardzo lubią zjeść jabłko. Częstuję ich pokrojonymi i obranymi już jabłkami, zawsze z ręki, zawsze kawałek po kawałku. A dzisiaj Naczelny karmił psy owocami i przy okazji zrobił eksperyment, jak to określił "na pazerność". Wziął dwa kawałki jabłka - jeden mniejszy, drugi znacznie większy, ulokował je po jednym w każdej dłoni i zawołał Miśka. Psiur szybko spojrzał raz na jedną dłoń, raz na drugą i błyskawicznie zdecydował się na kawałek z dłoni bliżej jego pycha, nie bacząc na wielkość przysmaka. Chwycił ten mniejszy. Zabawę - test w karmienie jabłkiem Naczelny powtórzył z Miśkiem jeszcze kilkakrotnie i za każdym razem pies zachowywał się tak samo, chwytał kawałek znajdujący się bliżej niego. Następnie testowana była Tequilla. I tu zaskoczenie: moja suka szybko i zdecydowanie sięgnęła po większy kawałek jabłka. Prób z Tequillą było kilka, raz spory kawałek jabłka w prawej dłoni, raz w lewej. Ani razu psina nie sięgnęła po ten mniejszy, doskonale potrafiła ocenić wielkość podawanych jej owoców.

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów