Wpisy otagowane jako żywienie psa

  • Czerwiec, 2009
  • Trzy doby życia szczeniąt

    Rodzinnie i czule. Najedzone maluchy Belli śpią, ona tymczasem kończy swój posiłek.

    Kończy się trzecia doba życia maluchów. Zachowują się typowo jak to zdrowe szczenięta, czyli jedzą i śpią. W międzyczasie uskuteczniają ruchem pełzająco - posuwistym wędrówki po skrzyni, a energia przy tym aż je rozpiera. Silne bardzo te dzieci Belli i Tabaska. I ciężkie. Każde z nich waży już dobrze ponad 700 gramów. I grzeczne są bardzo, w ogóle nie płaczą, nie piszczą, widać, że najedzone są do syta.
    Tuż po urodzeniu rozróżnianie ich sprawiało mi problemy, teraz po ubarwieniu dokładnie mogę powiedzieć who is who. Pierwszy z urodzonych szczeniąt to Melon-Head, złotej barwy, spory piesek z ciemną papką, najciemniejsza i najgrubsza z gromadki to sunia wiecznie przyssana do sutek Belli, też będzie w złotym kolorze, bliźniaczo podobne, na razie w kolorze dojrzałej brzoskwini to Messi Leo i Mister Twister. Pozostała dwójka to jasnozłota sunia z czarną maską i czerwona bez maski. Jeszcze nie dopasowałam do nich wybranych imion.
    A co porabiają moje pozostałe psy? Ano Tequilla wyraźnie zazdrosna, że to nie ona a Bella ma dzieci. Bardzo chciałaby do szczeniąt, ale niestety nie wolno... Misiek ochłonął już po stresie związanym z porodem swojej córki (histerycznie popiskiwał, gdy ta rodziła), a teraz akurat zaczął zmieniać sierść, więc mam dodatkowe zajęcie z wyczesywaniem jego futra, Simonka jakoś nie przejęła się nową dla niej sytuacją, chyba nie bardzo rozumie co się dzieje w pokoju, w którym przebywa Bella ze szczeniętami. Bella dzisiaj żwawsza, po raz pierwszy dobrowolnie opuściła swoje dzieci i radośnie wygrzewała się na słońcu z pół godziny. Ja natomiast jestem szczęśliwa gdy patrzę na całą gromadkę.
  • Maj, 2009
  • Karma

    eukanuba
    Pytanie czym karmimy nasze psy, słyszę dość często, szczególnie nabywca szczenięcia jest zainteresowany jak ma dalej odżywiać swojego pupila. Przyznam, że próbowaliśmy z różnymi karmami, a aktualnie jesteśmy przy eukanubie. Karma dobra, psy zadowolone, dostawa wprost pod dom więc wszystko mi pasuje. Karmy od innych producentów też były chętnie pochłaniane przez moje psy i też dobrze im służyły, jednakże niepunktualność dostawców lub niemożność dowiezienia mi psiego jadła wprost pod drzwi, zmusiła mnie do zmian. Eukanubą odżywiam całe stadko z ciężarną Bellą włącznie, wyprawki z eukanubą otrzymają dzieci Belli, gdy będą opuszczać nasz dom.
  • Luty, 2009
  • Test na pazerność

    Misiek i Tequilla bardzo lubią zjeść jabłko. Częstuję ich pokrojonymi i obranymi już jabłkami, zawsze z ręki, zawsze kawałek po kawałku. A dzisiaj Naczelny karmił psy owocami i przy okazji zrobił eksperyment, jak to określił "na pazerność". Wziął dwa kawałki jabłka - jeden mniejszy, drugi znacznie większy, ulokował je po jednym w każdej dłoni i zawołał Miśka. Psiur szybko spojrzał raz na jedną dłoń, raz na drugą i błyskawicznie zdecydował się na kawałek z dłoni bliżej jego pycha, nie bacząc na wielkość przysmaka. Chwycił ten mniejszy. Zabawę - test w karmienie jabłkiem Naczelny powtórzył z Miśkiem jeszcze kilkakrotnie i za każdym razem pies zachowywał się tak samo, chwytał kawałek znajdujący się bliżej niego. Następnie testowana była Tequilla. I tu zaskoczenie: moja suka szybko i zdecydowanie sięgnęła po większy kawałek jabłka. Prób z Tequillą było kilka, raz spory kawałek jabłka w prawej dłoni, raz w lewej. Ani razu psina nie sięgnęła po ten mniejszy, doskonale potrafiła ocenić wielkość podawanych jej owoców.
  • Grudzień, 2007
  • Pora karmienia


    Lubię patrzeć gdy moje psy jedzą... Grupka zgodnie nachylonych nad miskami shar pei to miły widok. Na zdjęciu jedzą od lewej: Bella, Ronda, Tequilla. Brak w grupie Miśka. Ano Misiek nie nadaje się do jedzenia w towarzystwie, jego zazdrość o pożywienie znacznie wykracza poza ramy przyjętych obyczajów. Misiek je oddzielnie. Sam. Psy mają dwie pory karmienia: pierwsza to rano, a druga późnym popołudniem. Rano posiłek dostaje Bella, czasami do kuchni przychodzą wtedy Tequilla i Ronda, co dla mnie jest znakiem, że też są głodne więc napełniam trzy michy, każdą połową dziennej porcji. Misiek w czasie karmienia suk do kuchni nie wchodzi, mimo że drzwi są otwarte. On WIE, że usłyszałby ostre WYJDŹ, więc nawet nie rusza się z kanapy. To nie czas na jego jedzonko.

    Punktualnie o godzinie 17 wszystkie psy robią ruch i domagają się papu. Misiek zbiega szybko schodami na dół, gdzie dostaje swoją porcję. W tym czasie suki pozostają na górze w oczekiwaniu aż wrócę z karmą dla nich. Jest to też pora gdy Piotr kończy przymusowo swoją popołudniową drzemkę. Wtedy gdy ja jestem jeszcze na dole, dziewczyny wpadają w radosny amok i budzą pana. Najpierw buźka czyli przejechanie Piotrowi oblizorem przez twarz, gdy to nie pomoże to skok na leżącego, zeskok i ponownie skok. Moja brzydsza połowa burcząc wstaje, sunie przenoszą się do kuchni, ja w tym czasie napełniam miski a sześć bardzo głodnych psich oczu śledzi każdy mój ruch w oczekiwaniu na swoją porcję. Panuje absolutna cisza, spokój i napięcie. A za chwilę jedzą już jak na wyścigach.

    Kto ma psa-niejadka, niech kupi sobie drugiego. Nic tak nie pobudza apetytu jak zazdrość o pożywienie :-P

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów