Shar Pei z Bonomielli

  • Sierpień, 2009
  • Pozdrowienia z Lemgo

    Napływają już wieści o szczeniętach jak to zaaklimatyzowały się w nowych domach, przychodzą emaile ze zdjęciami, dzwonią telefony. Artur o Morcheebie opowiada mi długo, słuchać mogę go bez końca, pisze o niej tak wspaniale, że chyba już wszystkich czytających bloga zainteresował jak wiedzie się małej Mo. Ponoć będzie ciąg dalszy...


    P. Małgosia i p. Łukasz z Lemgo podesłali mi dzisiaj zdjęcia Ozzy'ego (Mighty Ozzy Bonomiella). Do zdjęć dołączyli krótką relację, którą to pozwalam sobie zacytować:
    Dzisiaj Ozzy skonczyl 2 miesiace (ale tego chyba Pani nie musze mowic ), jak narazie chowa sie bardzo dobrze.
    Apetyt mu dopisuje, z czego sie bardzo cieszymy. Na razie nie ma probelmow z przyzwyczajeniem sie do naszego trybu zycia, tzn. do tego ze obydwoje pracujemy. Wczesnie rano przed wyjciem do pracy, Gosia wychodzi z nim na spacer. W sumie niechetnie rusza sie z lozka. Pozniej ja wstaje (godzine wczesniej niz zazwyczaj) zeby sie z nim troche pobawic. Przed wyjsciem do pracy idziemy jeszcze raz na spacer. Zamiast przerwy obiadowej przychodze do domu zeby wyjsc z nim na spacer i troche sie pobawic. Po 3 godzinach Gosia przychodzi z pracy i Ozzy juz nie jest sam. I tak jakos sie to narazie kreci, mysle ze Ozzy przyzwyczai sie szybko do takiego trybu.
    A ja, ten nawiedzony i zakręcony hodowca cieszę się niewymownie każdą wiadomością o moich szczeniętach.
  • Maj, 2009
  • Shar Pei na sportowo

    Natalia dosłała mi dzisiaj zdjęcia Doveya, świętującego swoje pierwsze urodziny. Dovey niezwykle elegancki, ubrany na tę okoliczność w koszulkę swojego młodszego, jeszcze nienarodzonego brata. W tym miejscu zdradzę już, że braciszek Doveya będzie nosił imię MESSI LEO, a sam Dovey w rodzinie nazywanym jest FERNANDO TORRES. Jesteśmy więc w domu i wszystko jasne - Natalia planuje skompletowanie pierwszej na świecie sharpeiowej drużyny piłkarskiej! Będzie się działo!!
  • Marzec, 2009
  • Zora czyli temperament i akcja

    Otrzymałam od p.Marty i p. Pawła z Warszawy nowe zdjęcia Zory, córki mojej Belli i rzecz jasna muszę się nimi od razu pochwalić. Wszystkie zdjęcia świetne, ale to ze stojącą Zorką w pozycji człwieczka - wprost rewelacja! Ależ dynamiczny i z temperamentem shar pei z 9-miesięcznej Zorki, widać, że energia ją wprost rozpiera!
    Wielkie dzięki za nadesłane fotografie, miło mi popatrzeć jak wyrastają moje szczenięta.
  • Luty, 2009
  • Szkolony shar pei

    Szkolenie psów. Na pierwszym planie XIRIUS Bonomiella

    Klasa Xiriusa
    Swojego czasu pisałam o szkoleniu shar pei, jak to psy chcą lub nie chcą dawać się ułożyć i ile trudu oraz zachodu nauka psa kosztuje. Z ręką na sercu przyznaję, że moje shar pei`e wyszkolone słabo, uczyć im się nie chce, a i ja systematycznością, tak konieczną przy edukacji psa, nie grzeszę. Pierwszy, wyszkolony shar pei z mojej hodowli to Xirius, a zasługa w tym jego właścicielki p. Agnieszki Gajdzińskiej, ktora regularnie uczęszczała z nim do psiej szkoły.
    I tak to dzięki wytrwałości p.Agnieszki, Xirius zdał psią maturę celująo. Ponoć owczarki niemieckie nie miały do niego szans!

    Dovey p. Natalii Hercog uczęszczał najpierw do przedszkola dla szczeniąt, następnie na kurs prezentowania się na wystawach.
    Zostań!
    Waruj!
    Stój!
    teraz nagroda
    Ten niespełna 9 miesięczny pies potrafi ładnie chodzić przy nodze na smyczy i bez niej, nauczony jest zostawania we wskazanym mu miejscu oraz warowania. Wszystko to osiągnięte zostało cierpliwością, regularnymi treningami i rzecz jasna smakołykami, bo bez nich ani rusz. Teraz pozostaje odczekać do pierwszej wystawy i zobaczyć jak zachowa się wyuczony pies w sytuacji dla niego raczej stresującej.

    A bywa rożnie. Moja Bella całkiem przyzwoicie poruszająca się na smyczy podczas spacerów, na wrocławskiej wystawie dała popis totalnej niesubordynacji. Zamiast poruszać się z gracją, jak to zwykle czyni, lazła po ringu jak oferma i siły nie było aby ją zdopingować, za to ładnie pomaszerowała przy mnie gdy opuszczałyśmy wystawę. Pokazała, że nic na przymus, że owszem potrafi się zachować, ale wtedy gdy zechce. Z Miśkiem czy Tequillą jest łatwiej, co nauczone to w glowach im pozostało, no chyba że nagle zobaczą na swojej drodze kota, ale to już wyższa racja i trzeba mieć zrozumienie, że na widok śmiertelnego wroga psy moje panowanie tracą. Simonka ciągle była taka mała, taka młoda, aż tu nagle zauważyłam, że wyrosła zanim się pozwoliła wyedukować. Nadrabiamy więc stracony czas, łatwo nie jest, bo psina zupełnie nieprzekupna, smakołyka rzecz jasna pożre, na następnego czeka i ani myśli wykonać najłatwiejsze polecenie, chociaż doskonale wie czego od niej się oczekuje. Weszła w fazę uporu, już samo jej spojrzenie mówi: "nie, nie chcę", pozostaje mi tylko nadzieja, że wyrośnie z tego, że w końcu znudzi jej się sprzeciw prowadzący do nikąd, że niebawem będzie tak samo posłuszna jak Dovey. A co zrobimy jeśli nie..? Hm, spakujemy chyba Simonkę i odwieziemy na naukę do Natalii, do Poznania. Klimat pewnie tam bardziej sprzyjający edukacji niż u nas...
  • Wrzesień, 2008
  • Psie przedszkole

    LOVEY-DOVEY Bonomiella w psim przedszkolu

    Szczenięta od Belli i Tequi wchodzą w wiek przedszkolny i niektóre rozpoczynają naukę. Do psiego przedszkola radośnie uczęszcza Lovey Dovey Natalii. Kontakt z innym szczeniakami z pewnością wyjdzie mu na dobre, nauczy się ładnego chodzenia na smyczy, pozna parę podstawowych komend. Dovey - przedszkolak zachwycony, no bo towarzystwo tak wielu rówieśników na raz to atrakcja, Natalia przejęta swoim synkiem do granic. A synek chodzi już krokiem prawie wystawowym w kółeczko z innymi przedszkolakami, nauczył się pokazywać zęby, umie siadać i kłaść się, i w ogóle sprawuje się w przedszkolu świetnie. Zdolny jest, nie ma co! Tyle o praktyce dobrej i skutecznej. Jest jeszcze teoria, ta jednak nie dla czworonogów, ale dla ich właścicieli. I tu zaczynają się schody, bo wykłady prowadzone w szkole jakoś mają się nijak do ogólnych wyobrażeń na temat wychowania psa. Dzwoni więc Natalia do mnie aby upewnić się czy metody wychowawcze wpajane w przedszkolu należy stosować czy też nie. Już po pierwszym wykładzie ciężka frustracja. No bo jak tu zabronić psu przebywania z ludźmi wtedy gdy ci akurat jedzą, a o tym była mowa. Nic to według wykładowcy, że pies nie interesuje się ludzkim pożywieniem, że śpi sobie pod stołem, on ma wyjść z kuchni czy jadalni i basta! A gdzie pies powinien spać? Według panów trenerów najlepiej w klatce lub w razie jej braku przywiązany do haka w ścianie. Makabra! Spanie w łóżku czy nawet w sypialni w myśl teorii przekazywanej w przedszkolu spaczy charakter psa do tego stopnia, że nie tylko będzie on nieposłusznym, ale nabierze agresji i z pewnością z czasem pogryzie swojego właściciela. Niby dlaczego? Ano ponoć dlatego, że to pies-samiec, że shar-pei.. Rewelacje z psiego przedszkola przekazywane mi przez Natalię są dla mnie niezrozumiałe i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Moje psy widzą jak my jemy, wiedzą, że korzystamy ze stołu, na który nigdy nie próbują się wspiąć, nie żebrzą, wiedzą, że pokarm dla nich jest o stałych porach w miskach na podłodze, śpią w swoich legowiskach, kładą się na kanapie, znają też spanie w łóżku. I co? Ano nic.. Nie są ani agresywne, ani nieposłuszne. Czy znaczy to, że nie potrzebują szkolenia i nauk? Ależ owszem, tak! Trening wystawowy w dobrej szkole z pewnością by im nie zaszkodził.

Strona 18 z 18, łącznie 90 wpisów