Shar Pei z Bonomielli

  • Listopad, 2010
  • Odwiedziny

    Powrót ze spaceru. Od lewej wchodzą do domu: Bella, Pampus, Torres.

    Goście - Natalia z Alanem i psami (Torres i Tevez) przywieźli nam piękną pogodę z ogromną ilością słońca, bezchmurnego nieba i powietrzem o temperaturze 18 stopni Celsjusza. Zrobiliśmy cudownie długi spacer lasem, sprawiając radość nie tylko nam, ale i Belli, Torresowi i Pampusowi. Reszta stadka pod opieką Naczelnego pozostała w domu, zagnieździła się w naszym wielkim łóżku i oglądała telewizję.
    Tevez bez swojej Pańci czuł się u nas całkiem swobodnie, być może przypomniało mu się najwcześniejsze dzieciństwo, a może imponowało mu stadko. Faktem jest, że był grzeczny i nie płakał gdy został w domu pod opieką Piotra, psów i telewizora.
    Psy były przyjaźnie do siebie nastawione, spotkanie minęło bez ekscesów, chociaż zaraz po przywitaniu Monia - ku naszemu zaskoczeniu - powarkiwała na Torresa w stylu : "znam cię, ale tu jestem u siebie, tu rządzę ja, więc uważaj!" Mądry i przezorny Torres według zaleceń ignorował Monię, a uwagę skupił na Belli i wyraźnie ją adorował.
    A mały Tevez jest słodki, okrąglutki i wygląda prawie kuliście... Toczy się z wdziękiem swoich 17 kilogramów i wszędzie go pełno. Miło było patrzeć jak szalał z psami w ogrodzie, a one razem z nim.

  • Październik, 2010
  • Zasada kompensacji

    Wiola z psami "nos w nos, oko w oko"
    rodzinnie - Morcheeba i Misiek
    dwie zadumane: ja i Mo
    Poprzedni wpis wprowadził czytelników w temat gdzie, u kogo i z kim zamieszkała Pocoyo. Zanim opuściła nasz dom aby przeprowadzić się w góry nad morze, jak obrazowo ujmuje to Artur, zaznajomiła się ze Wspomnianym, z Wiolą, i z Mo, którzy rodzinnie przyjechali po swe kolejne psie dziecię. Pogoda dopisała, więc i spacer kępińskim lasem zrobiliśmy niemały, czego dowodem i pamiątką załączone fotki. Pięknie było. Yeah!

    Życie jednak nie znosi próżni, jeśli coś było pięknie udane, coś innego musi być be i nie ma od tego odstępstw. Taka dziwaczna i złośliwa zasada kompensacji, którą niestety obserwuję od lat. Dopadła nas, a ściślej ujmując mnie i Cheri alergia w najobrzydliwszej formie, jaką można by sobie wyobrazić. Zaczęło się u mnie bolącym gardłem i kapiącym jak zepsuty kran nosem, potem ciurkiem popłynęły łzy z oczu Cheri, a po paru godzinach jej umęczone ślepka zapuchły i przestały patrzeć w ogóle. Dicortineff w kroplach do oczu okazał się dla Cheri skutecznym lekiem, zapuchnięcie przeszło jak ręką odjął, ja poratowałam się prochami i po alergii tylko złe wspomnienie. A przyczyna? Nowy, polecany, cudownie pachnący płyn do płukania prania... i podobno zupełnie nieszkodliwy. Dałam się zwieść reklamie... Eeeee, fuj..... Obejdziemy się bez takich wynalazków!

    Na koniec elektryzująca wiadomość dla tych co czekają na szczenięta i dla tych co to nam dzielnie przy ich odchowywaniu kibicują. Bella (XABEA Bonomiella) ma cieczkę, a to znaczy, że z początkiem stycznia (jak dobrze pójdzie) pojawią się u nas kolejne maluchy. O YES!!!!!! Dobra wiadomość, nieprawdaż? Mon Cheri też ma cieczkę, ale to nic nie oznacza, no może tylko tyle, że za parę dni Misiek i Pampus będą z obłędem w oczach szaleć i chcieć, chcieć i szaleć.
  • Sierpień, 2010
  • Odwiedziny



    Dama z pieskami
    Czułościom nie było końca
    Szczenięta miały dzisiaj odwiedziny i muszę przyznać, że zamieszanie wokół nich i zainteresowanie jakie wzbudziły swoimi małymi osóbkami, spodobało im się. Co prawda Tevez gośćmi z lekka się przestraszył i na widok Natalii wrzasnął strasznym głosem, ale już po chwili był z nią za pan brat, uszczęśliwiony pozwalał się nosić na rękach i chrumkał swojej przyszłej Pańci w ucho słodko, tak jak to tylko mały shar pei potrafi. To był bardzo miły dzień. Achom, ochom i zachwytom nad maluchami prawie końca nie było, a mi serce rosło z dumy i radości.

    Każdy dzień ze szczeniętami przynosi jakieś zmiany. Wieczorem psie dzieci po raz pierwszy zakosztowały swojej karmy w formie niemoczonej czyli zupełnie suchej. Smakowało im bardzo. Ząbki u piesków już na tyle silne, że dają sobie radę z rozgryzaniem granulek. Poza umiejętnością robienia użytku ze szczęk i zębów, szczenięta opanowały dzisiaj pokonywanie schodków prowadzących do ogrodu. Stopnie co prawda tylko dwa ale biorąc pod uwagę ich wysokość, to osiągnięcie malców jest godne uznania.
  • Luty, 2010
  • Spacer do Bralina

    droga do Bralina
    Odjechał dzisiaj do Krakowa Nelson, jutro odjedzie do Warszawy Nino i tak to wraz z zimą kończy się kolejny rozdział ze szczeniętami.
    Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, no bo pożegnanie z pieskiem, a zaraz potem odwiedziny Natalii i wspólny spacer aż do Bralina. Misiek i Monia nam towarzyszyły. Las i pola ciągle niedostępne, bo pod śniegiem, ale spacer brukowanym chodnikiem też był dla psów atrakcyjny. Dla Moni największą atrakcją były szczekające na nas za płotów psy (Monia niestety też zachowywała się jak wiejski burek), dla Miśka spacer był atrakcją sam w sobie.
  • Lipiec, 2009
  • Odwiedziny, odwiedziny....

    Zapoznanie z Ozzym
    Niemalże codziennie szczenięta mają odwiedziny swoich przyszłych pańciów. Tylko pozazdrościć im tej popularności! Dzisiaj i wczoraj Mighty Ozzy zapoznawał się ze swoją nową rodziną i cieszył się pluszową, niebieską krówką otrzymaną w prezencie. Dobrze znoszą szczenięta gości, widać że zainteresowanie wokół nich sprawia im radochę. Ucieszyły się nawet na widok pani doktor i wcale nie płakały przy szczepieniu. Zaszczepione zostały szczepionką Nobivac Puppy DP przeciw nosówce i parwowirozie. Czują się wszystkie dobrze, apetyty mają świetne i co raz to domagają się wyjścia z domu. Więc wychodzą, wchodzą i znowu wychodzą. Ich znienawidzonej siatki ograniczającej przestrzeń już nie ma, a płotka jeszcze nie ma, więc towarzystwo rozbiega się odważnie coraz dalej od domu i widać wyraźnie jak bardzo ciekawe są świata.
    Na sobotę zaplanowany jest przegląd hodowlany. Oczywiście jak zwykle u nas w domu. Pieski otrzymają tatuaże z numerem wrocławskiego oddziału ZK, parę dni później zostaną wystawione dla nich metryki i w przyszłym tygodniu będę się niestety z nimi żegnać. I tak to Messi Leo pojedzie do Poznania, Mister Twister do Płocka, Morcheeba do Gdańska, Mary Lou do Warszawy, Mighty Ozzy do Niemiec, a mnie i Belli na pociechę zostanie tylko Chery. Już wiem, że będę tęsknić za nimi wszystkimi i za każdym z osobna. Pomału kończy się dla mnie piękny okres ze szczeniętami...

Strona 2 z 3, łącznie 15 wpisów