Shar Pei z Bonomielli

  • Czerwiec, 2011
  • Grill party u Bonomielli

    Mistrz grilla i nasi goście Jacek z Karolinką sprawdzają temperaturę rusztu. Grilluje się!

    Kasia i Mariusz

    Kasia z Belfastem i Crocodillą
    Pewnie gdybym nie została zapytania co się dzieje i dlaczego od jakiejś tam środy brakuje wpisów, to chyba zrobiłabym sobie przerwę w pisaniu i wysłała bloga na urlop! Blogowanie jednak zobowiązuje, no bo czym jest blog bez aktualności? Aby więc mój nie stał się starą, wyświechtaną wirtualną gazetą, donoszę co następuje:
    Lato. Ciepło, pięknie, trochę leniwie, ale w takim pozytywnym znaczeniu. W domu siedzimy mało lub jeszcze mniej, wolny czas spędzamy w ogrodzie z naszymi psami, z naszymi przyjaciółmi oraz z psami naszych przyjaciół. Dzisiaj zorganizowaliśmy wielkie grillowe party składające się jak to zwykle przy barbecue bywa z mięs rozmaitych, wykwintnej cukini nadziewanej żółtym serem, zapiekanych ziemniaków, oraz sałaty zielonej od niej samej i czerwonej od zalegających w niej pomidorów. A wszystko mniam-mniam, dla naszych gości i ku uciesze własnej, bo przyznam, że jeść to my lubimy.
    Kasia i Mariusz = hodowcy z Perro Bebe zjawili się dzisiaj u nas po raz kolejny i przywieźli ze sobą swojego Belfasta. Belfast jest bardzo podobny do naszej Crocodilli i gdyby nie jego wielkość, trzeba by się było natrudzić aby odróżnić które szczenię jest które. Kasi zdarzyło raz się pomylić. Gosia i Jacek z Karolinką = hodowla z Koziego Rynku (patrz nasza słodka Aferka), dotrzymywali nam sympatycznie towarzystwa. Rozmawiać było o czym, bo zainteresowania wspólne, a i posłuchać też było kogo, jako że natura obficie obdarzyła Karolinkę darem wymowy. To był bardzo mile spędzony dzień!
    My czekamy, Piotr grilluje
    nie ma to jak na wsi!
    Karolinka i szczenięta
    A Aferka ma patyczek!
    Koniec party, Belfast śpi!
  • Maj, 2011
  • Piękny dzień!

    Albert E.
    z Anią..
    ..i z Rafałem
    Słońce, błękitne niebo, Ania z Rafałem i Albertem w odwiedzinach, grillowanie, zabawy z psami, zachwyt nad gromadką szczeniąt, spacer lasem.
    To tak w skrócie.
    Czteromiesięczny Albert adorował zabawowo Aferkę i vice versa. Przerwy w zabawie były robione tylko po to, aby zaczerpnąć oddechu przed kolejnym, wzajemnym tarmoszeniem się. Widać było jak bardzo pies potrzebuje towarzystwa drugiego psa. Jeszcze troszkę, a i Albert będzie miał w domu młodszego braciszka. Big Brother - ten od Simonki - został mu przyrzeczony.
  • O odwiedzinach

    Kasia z Simonką
    Magda i Natalia..
    porywają Aferkę!
    Moje dorosłe psy i szczenięta przyciągają odwiedzających. Dopiero co były u nas Natalia i Madzia, była też Kasia - założycielka i właścicielka hodowli Perro Bebe. Simonka i Monia chętnie bawiły się z gośćmi, a młodziutka Aferka była wprost zachwycona zainteresowaniem jakie jej okazywano. Natalia najchętniej zabrałaby małą ze sobą do domu, musiałam bardzo pilnować.
    Parę prywatnych, radosnych zdjęć do obejrzenia. A o maluchach postaram się napisać jutro. Szczenięta są już na tyle duże, że można je odwiedzać, Zresztą nie tylko je, chętnych do poznania naszej hodowli serdecznie zapraszam. Jak zwykle zresztą, bo goście u Bonomielli zawsze mile widziani.
  • Kwiecień, 2011
  • Aferkowo - rodzinnie i psie tsunami

    Afera z Koziego Rynku
    w lesie zawsze pięknie, bez względu na porę roku. Aferka zachwycona!


    Działo się, że hej! Odwiedziny. Gosia i Jacek wraz z Karolinką odwiedzili odchowaną przez nich Aferkę, a przy okazji nas i całe stadko. Powiem wam, że psy przyjęły gości z entuzjazmem nielichym. Na powitanie biegły do nich z takim impetem, że Gosia gdy już ochłonęła po powitaniach, to określiła moje stadko psim tsunami. Po szaleńczo rozentuzjazmowanym (ale trudne słowo!) powitaniu jakie naszym gościom zgotowała psiarnia z ciężarnymi włącznie, posiedzieliśmy, pogadali w miłej atmosferze, ciasto przyniesione zjedli i kawą popiliśmy, po czym w las ruszyli aby dnia pięknego nie zmarnować. Aferka nie mogła się zdecydować do kogo powinna się tulić, więc miziała się do każdego po kolei. Jestem całkowicie pewna, że poznała Gosię, Jacka i Karolinkę, że skojarzyła ich ze swoim domem rodzinnym, bo radość jej ze spotkania z nimi była tak szczera, że co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
    Mała Karolinka aż piszczała do Aferki z radości. Przez radość dziecka przebijał jednakże żal, że psinka urosła, że duża już i silna, bo gdyby była mniejsza to Karolinka by ją chciała, ale takiego dużego pieska to już nie. Raczej chyba nie.
  • Luty, 2011
  • Albert E. ma odwiedziny



    Albert E. ma się komfortowo - odwiedziny co drugi tydzień, pieszczoty, zabawki, czułe spojrzenia, achy i ochy. Popatrzcie, proszę jak wygląda maluch w dobrych rękach pełnych zachwytu Jego Ludzi. Dobre Ręce wygłaskały, wytuliły i obdarowały prezentami takimi, aż się nie tylko Albercikowi ale też Aferce śmiały do nich oczy: kula-kot i czarny szczurek. Kot dla chłopczyka, szczur dla dziewczynki i oba szczeniaki bardzo happy. Gwoli sprawiedliwości wypada w tym miejscu nadmienić, że zabawki ze szwedzkiego sklepu, tak kochane przez shar peie, odkryli i przetestowali wraz z Morcheebą Artur i Wiola. Należy im się za to dyplom uznania! Trzeba będzie o tym pomyśleć.

    z Bellą, Aferką i Albertem
    Prawdziwy, pluszowy szczur!!
    siłujemy i podgryzamy się!
    Albert! Ja mam łaskotki!!!
    Wszystkie zabawki są moje!

Strona 1 z 3, łącznie 15 wpisów