Shar Pei z Bonomielli

  • Grudnia, 2007
  • Pies obronny

    Niemal codziennie ktoś do mnie dzwoni pytając o szczenięta lub celem zasięgnięcia informacji o rasie. Dzisiaj pewien mężczyzna dopytywał się czy shar-pei jest psem obronnym. Nie lubię tego typu ludzi. No bo kto ma hysia na punkcie zagrożenia swojej osoby? Chyba człowiek strachliwy. Czy naprawdę pies ma często sposobność bronienia swojego pana? Powątpiewam w to. Najlepiej nie kusić licha i nie szwendać się tam gdzie nie potrzeba a dom dobrze zamykać. Rzecz jasna, że nie podzieliłam sie tą refleksją z moim rozmówcą, wyjaśniłam panu możliwie krótko i zwięźle, że obronnym to shar-pei nie jest, że raczej jego trzeba bronić przed innymi psami i na tym rozmowa się zakończyła.

    Symptomatycznym zjawiskiem jest wzrost zapotrzebowania na rynku psów obrończych, zaraz po nagłośnieniach przez media o pogryzieniu kogoś przez przedstawiciela danej rasy. Są ludzie, którzy po nabyciu ostrego psa z arogancją traktują innych psiarzy i szczycą się bojowością swego zwierza. W mojej okolicy mieszka człowiek mający nadmiernie agresywnego psa. Pies ten jest zawsze za ogrodzeniem, raz jednak brama do jego posesji była otwarta a pies niespodziewanie wyskoczył i zaatakował towarzyszące mi Miśka i Tequillę. Rozpętała się awantura. Myślicie, że tylko pośród psów? O nie, przede wszystkim naskoczył na mnie właściciel rozbójnika, że śmiem z moimi psami spacerować w pobliżu jego bojowego psa. Nic na to nie odpowiedziałam, nie mając nadziei na jakikolwiek kontakt z czlowiekiem rozwścieczonym, tak jak jego pies. Odeszłam ze swoimi a facet jeszcze z oddali odgrażał mi pięścią.
  • Las w grudniu

    Słoneczny i pogodny grudniowy dzień. Korzystamy z pięknej pogody i idziemy na spacer do lasu. Jestem zaskoczona widząc świerze grzyby - jadalne i nie, owocujące borówki, zieleniące się liście krzewów jagodowych.
    Dla niedowiarków i mieszczuchów żyjących z dala od lasu pstrykam parę fotek.
  • Niespokojna noc

    W nocy obudził mne huk i szczekanie psów... Pierwsza myśl: TIR wjechał do ogrodu i zdemolował ogrodzenie oraz teren. Raz już tak było... Popatrzyłam sennie przez okno: brama i parkan widoczne w świetle latarni w stanie nienaruszonym.
    Piotr przykrył głowę poduszką i zamruczał nieprzyjaźnie:
    - uspokój psy..yyyy...psy....
    Łatwo powiedzieć, trudniej uczynić. Psy szalały, za oknem co raz to migało coś na niebiesko, pędziły samochody a ja myślałam tylko o tym aby też móc zasnąć.
    - Co z tymi psami... yyyyy... dlaczego robicie taki hałas? - usłyszałam z pod poduszki.
    Nie byłam w stanie uspokoić psów, nie miałam siły na dyskusję z Piotrem, nie chciało mi się wychodzić na zewnątrz aby sprawdzać co się gdzieś tam dzieje, wzięłam więc pod pachę swoje bety i pomaszerowałam na poddasze, gdzie też od biedy można się przespać....

    Rano ucieszyłam się, że ogrodzenie stoi jak stało, że śnieg stopniał, że trawa mimo grudnia ciągle zielona a psy beztroskie.
    Przerażający widok ukazał mi się dopiero po południu w trakcie spaceru: całe ogrodzenie domu moich sąsiadów leżało w gruzach, zniszczony teren i krzewy ozdobne. To jednak był TIR.
    Życie przy międzynarodowej trasie ma znacznie więcej minusów niż plusów... Znowu myślę o zmianie domu..
  • Spacer po wsi

    Pogoda się ustabilizowała, nie pada, nie wieje ale jest zimno.. i nie ma na to rady. Spacer być musi, inaczej psy rozniosą dom. W lesie mokro, poszłam więc z dwoma psami przez wieś. Zwykle poza zdawkowym "dzień dobry" nie jestem zaczepiana - kto by chciał rozmawiać z kobietą włóczącą się po wsi z psami... Zwyczajowo kobiety są zajęte w gospodarstwach domowych, psy siedzą w budach.. pies prowadzony na smyczy przez wieś to wydarzenie odbierane przez mieszkańcow jak eksces... Dwa psy na smyczach to już szaleństwo.. Przyzwyczaiłam się do zdziwionych spojrzeń, trudniej mi pogodzić się ze sposobem myślenia niektórych ludzi.
    Zostałam zagadana przez "znawcę", ktory na widok moich psów obcesowo zapytał:
    - Czy to angielskie czy francuskie?
    - Nie, chińskie - zareplikowalam, choć wiedzialam, że ów mędrzec ma na myśli buldogi.
    Facet puścił moją odpowiedź mimo uszu i udzielił mi światłej rady:
    - Lepiej by te psy wyglądały gdyby pani obcięła im ogony. Czy pani nie wie, że rasowy pies musi mieć obcięty ogon?

    Można by się śmiać z takiej ignorancji kynologicznej, gdyby nie fakt, że ludzie czasami obcinaja ogony nierasowcom, żeby je upodobnić do psów rasowych.
    Przydałaby sie kampania ogonkowa.
  • Początek

    Wszystko ma swoj początek więc ten blog powinien mieć go również... Nie takie to proste, bowiem historia hodowli sięga już prawie 30 lat, a blog jest nowy. Zacznę więc nie od początku lecz od dzisiaj.
    Grudzień, czyli zima i krótkie dni, śnieg z deszczem, atmosfera ogólnie zaspana, psy rozleniwione... W domu gromadka kilku dorosłych psów, w planach szczenięta ale gdzieś dopiero na wiosnę. Po Tequilli i Miśku. po Xabei i .. jeszcze nie powiem kim... Plany planami, a natura swoje, przyjdzie czas to będziemy wiedzieć więcej. Cierpliwości...

    Wszystkich, którzy nie znają moich psiorków, a chcieliby dowiedzieć się o nich więcej zapraszam do odwiedzin stronki hodowli Bonomiella

Strona 20 z 20, łącznie 100 wpisów