Shar Pei z Bonomielli

  • Marzec, 2010
  • Nasze 2 tygodnie z Nelsonem

    Nelson zadomowił się u nas na dobre: ochoczo bryka po całym mieszkaniu, goni zabawki jak oszalały, oczywiście podgryza wszystkie możliwe sznurki i nawet kuchnia mu już nie straszna. Pierwszy tydzień spędziłam z psiakiem w domu, towarzyszyłam Nelsonikowi w pierwszych chwilach w nowym miejscu.

    Nasz szczeniaczek bardzo grzecznie i spokojnie spędzał czas, akceptował nawet moje ekspresowe wyjścia do osiedlowego sklepu, nie płacząc. Odwracał jedynie leniwie głowę, popatrzył się, jakby chciał spytać ?O co chodzi?? i dalej kontynuował drzemkę. I tak pierwszy tydzień minąłby zupełnie spokojnie, gdyby nie fanaberia naszego psiaka pt. "Nie będę jadł z miski". Nelsonikowi Eukanuba bardzo smakuje i normalnie wcina ją z apetytem, ale w pierwszym tygodniu odmawiał jedzenia z jakiegokolwiek naczynia. Specjalnie kupiona do tego celu miska została odrzucona, podkładany pod nos płaski talerz ? niezaakceptowany, miseczki małe, duże, półmiski, w ogóle nic, żadne naczynie.
    Nelson domagał się rozsypania kuleczek pokarmu po podłodze i wtedy zjadał z apetytem, czyszcząc nam przy okazji parkiet. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, tzn. Nelson jakby nigdy nic podszedł do miski i zaczął zjadać z niej Eukanubę, jakby nasze wcześniejsze zachęty, tzn. bieganie za psem z miską, mieszanie karmy w misce i inne wygłupy, nigdy nie miały miejsca. Pewnie maluch tęsknił jeszcze za rodzeństwem i opiekunami z Bonomielli i musiał przyzwyczaić się do nowych Pańciów. Teraz Nelsonik również jedząc pokarm z miski lubi wyjąć parę kulek, rozsypać po podłodze, a później obszczekać je i z lubością na nie zapolować. W poniedziałek wróciłam do pracy a przed nami wielka próba - jak to Nelson da sobie radę przez ten czas samotnie, tym bardziej, że nasz maluch rozbrykał się na tyle, że kontroluje, co się dzieje za drzwiami, a gdy ktoś z nas chce opuścić mieszkanie, to nie godzi się na to tak łatwo jak na początku.

    Nelson zapłakał parę razy za zamkniętymi drzwiami, ale po chwili słychać było jak stuka pazurkami o parkiet i zmierza w kierunku leżanki. Za to po powrocie Pańciów radości nie było końca- totalne wariactwo, skakanie, szczekanie, merdanie ogonem, istne szaleństwo. To są właśnie te chwile, w których człowiek czuje się najszczęśliwszy na świecie. Z niecierpliwością czekamy na ciepłe dni i możliwość wyjścia z Neslonikiem na spacer.
  • Nelson w Krakowie

    Czas mija niesłychanie szybko i Nelson od trzech dni jest z nami w nowym domku. To niesłychanie grzeczny i spokojny piesek! Jesteśmy pełni dumy, że maluch tak szybko zaklimatyzował się i polubił nowych właścicieli, co pokazuje tuląc się do nas i szukając, jak tu polizać fioletowym jęzorem swoich pańciów.
    Podróż z Goli do Krakowa minęła w miarę szybko i spokojnie. Nelsonik przez cały czas spał grzecznie na moich kolanach, nie zapłakał ani razu. 4 godziny jazdy samochodem uspały psinkę. Około 16 byliśmy już w domu. Nelson ostrożnie wszedł do mieszkania, obwąchał wszystkie kąty pokoju i od razu wskoczył do swojego legowiska pełnego zabawek. Z pewną rezerwą obserwował swoją Panią i cichutko drzemał. I tak legowisko z szerokim rantem stało się ulubionym miejscem Nelsonika do wypoczynku i zabawy, kojarzy mu się z bezpieczeństwem i słodkimi drzemkami, bo jak psinka usłyszy jakiś hałas, coś nieprzewidzianego, a jest poza swoim łóżeczkiem to hop - czmycha pędem i jednym susem wskakuje do leżanki. Czas na drzemkę.Tu jest miło, ciepło, spokojnie i bezpiecznie. Pierwszy dzień maluch spędził w jednym pokoju, nie było mowy o tym, żeby zobaczyć co jest w pozostałej części mieszkania, nie mówiąc już o kuchni, która jest miejscem wyjątkowo strasznym. Gdy Pańciowie znikną w jej czeluściach, Nelson wystawia głowę zza framugi, ale progu nie przekroczy. Pierwsza noc minęła wyjątkowo spokojnie, jak zresztą przepowiedziała Pani Marta znając Nelsonika.
    Ja, przygotowana na płacze i lamenty nie mogłam wyjść z podziwu. Psiak po zgaszeniu światła po prostu poszedł spać i przeraźliwie chrapał całą noc. Czasami zmieniał miejsce wypoczynku i przemieszczał się z legowiska na dywan, albo rozłożony przy naszej kanapie kocyk. Obudził nas radośnie o 6.30 domagając się uwagi i potem zabawy nie było końca. Nelson to bardzo kontaktowy psiak, uwielbia swoje zabawki, czasami podczas ganiania się po pokoju poszczekuje. Uwielbia pieszczoty, głaskanie po fałdkach i zdecydowanie lubi spanie. Cokolwiek by się nie działo czas na drzemkę musi się znaleźć. Zapowiada się nam bardzo mądry i kochający swoich właścicieli piesek.
    Z chwilą odebrania Nelsonika od Pani Marty nasze marzenie się spełniło.

Strona 3 z 3, łącznie 12 wpisów