Shar Pei z Bonomielli

  • Sierpień, 2011
  • Wakacje w górach nad morzem

    Odchowywanie dwóch czworonogów to nie lada gratka. Jako takie pojęcie mają w tej kwestii posiadacze dwójki dzieci, ale od razu spieszę zaznaczyć, że to absolutnie nie to samo. Przy okazji o tym, że posiadanie psa jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie można popełnić, oświeconych nie muszę przekonywać. Za to z całą odpowiedzialnością i konsekwencją, że o świadomości aspektu też wspomnę, pragnę poinformować, że dwa psiaki, to nie pretensjonalne matematyczne dwa razy więcej szczęścia. Szczęścia jest wielokrotnie więcej. A zaszczyceni takim stanem rzeczy, wiedzą o czym mówię.
    Morcheeba - nasz pierwszy złoty skarb - w naszych skromnych progach spędziła już dwa lata. W tym czasie z małej księżniczki na ziarnku grochu, wyrosła prawdziwa Królowa, właściwie monarchini, a niekiedy caryca. Gracją, etykietą i dyplomacją obdziela łaskawie każdego, zwłaszcza w trakcie wizytacji na okolicznych włościach. Granice taktu są wyraźne, choć subtelnie wytyczone i nie wypowiadane na głos. Za to odstępstwa nie są mile widziane, a nieobyczajność traktowana surowo z góry.
    Pocoyo to za chwilę roczna panna. Czerpie z wzorca pełnymi garściami. Z tą drobną różnicą, że swój bardzo rozwinięty i bystry rozumek wykorzystuje na pełnych obrotach w celu zapewnienia sobie przyjemności. Realizacja następuje w czasie rzeczywistym, bez zbędnych podchodów i niepotrzebnego przywiązywania wagi do małostkowych detali. Precyzyjniej ujmując aspekt, jest bezceremonialnie bezpośrednia i osiąga cel nieomal w tej samej chwili, co myśl o nim. Gdy chce się tulić, to po prostu to robi. Gdy chce być smyrana po brzuchu, ostentacyjnie go nadstawia. A gdy jej niewygodnie, nonszalancko przy jednoczesnym zaangażowaniu 100% uroku, rozpycha się beztrosko na większej części sofy.
    Każda chwila z nimi jest bezcenna. A wakacje, choć z ciemnymi chmurami które musieliśmy przegonić, jak widać na zdjęciach udane. A my wyrośliśmy na czułych Pańciów, idealnie wychowanych dla potrzeb Mo i Po.

    Read More

  • Maj, 2011
  • Majówkowe wspomnienia

    Mania&Mo Co. ciąg dalszy

    Ponieważ nie ma jak się tłumaczyć, jak li tylko brakiem czasu na cokolwiek i tempem życia, w którym wszystko co najważniejsze wykonuję ostatnio w tak zwanym między czasie, stąd spore opóźnienie w wiadomościach. Ale żona podpowiada, że lepiej późno niż wcale, a już napewno lepiej późno niż później.
    Majówka wyszła zupełnie niespodziwanie, nieplanowana i zadecydowano o niej w ciągu minuty. Stąd i spotkanie założycielek spółki Mania & Mo odbyło się w mało formalny sposób i zorganizowane zostało w ostatniej chwili. Czwarte w historiii, wypadło w rocznicę poprzedniego. Delegatki z północy, dość konkretnie podeszły do tematu obrad i przeprowadziły go w iście wikingowym stylu. Mo nie żałując sobie niczego, wykazała bardzo konserwatywną postawę - co do przewodnictwa - ocierając się o radykalizm. Ocieplenie frontu z północy nastąpiło dopiero po trzydziestu minutach. Wykapana córeczka Belci, a Pani Marta wie, co to znaczy. Po skolei, czerpała bez mała z dobrodziejstwa siedziby Mani, żyjąc jakby w zupełnie innym świecie i nic sobie nie robiąc z obowiązków gościa. Pozwiedzała, powąchała, wodę prawie całą wypiła.
    Zapraszam do obejrzenia zdjęć, a Edycie i Łukaszowi bardzo serdecznie dziękujemy za wyrozumiałość, elastyczność, gościnę i wspólnie spędzony czas.

    Read More

  • Kwiecień, 2011
  • Moje lepsze trzy czwarte

    Właściwie to już od dłuższego czasu chciałem napisać, że jestem największym szczęściarzem na świecie. Olbrzymi wpływ ma na to Wiola, a już bezdyskusyjnie obecne najmniejsze możliwe stado. Każda sekunda z nimi jest bezcenna, bez których nie mogę się obejść. Tym bardziej cieszę się, gdy widzę, że wszyscy domownicy czują się swobodnie i beztrosko. I tylko serce mi się kraje, jak sobie pomyślę, że tak często mnie przy nich nie ma i muszą na mnie czekać, aż wrócę z pracy.

    Read More

  • Clou tkwi w szczegółach 4

    Wydawałoby się oczywiste, że psiaki należy socjalizować, a ponieważ sprawa ma niejedno dno, rzeczywistość niejednokrotnie rozmija się z teorią dość poważnie . I tak, psy należałoby socjalizować ze sobą, w ramach gatunku - choć nie tylko, z innymi żyjątkami jako takimi, a do tego jakby było mało, dość rozważnie i ostrożnie należy podjąć wyzwanie tworzenia relacji współegzystencji z ludźmi. A już bezsprzecznie nie można zapomnieć, że ludzie to nie tylko rodzina/ znajomi, ale także inni dorośli i (o zgrozo!) dzieci w całym spektrum wieku. Psinki zatem, winno się - jeśli chcemy dać szansę, aby były mądre i rozważne - roztropnie i od niemal pierwszych chwil po upływie urodzeniowo-szczepiennej kwarantanny, wtajemniczać, przyzwyczajać i nauczyć, że obcy istnieją, istnieć będą i że generalnie mamy ich...

    Read More

  • Marzec, 2011
  • Clou tkwi w szczególe 3

    Ubiegły weekend współdzieliłem po pół, na czas spędzony z psinkami i czas który przeleżałem pod autem. Oczywista oczywistość, że psinki są w samym środku mojego serca i zrobiłbym dla Nich praktycznie wszystko. Bez przerwy o Nich myślę, coraz bardziej rozpływam się w zachwycie nad Nimi, że o nieustannym wymyślaniu, jakby im tu dogodzić, wspomnę tylko ze skrupulatności wypowiedzi. No i to wszystko w tak zwanym międzyczasie podchodów, aby się przytulić, wyściskać, lub choćby wycałować w ich słodkie kulfony. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, w tym samym sercu jest jeszcze taki malutki zakamarek, wyłącznie dla naszej niebieskiej strzały. Za to w serduszkach naszych suń, 323 to obiekt westchnień i słodkiego smyrania w brzuszku, o ile nie miłość od pierwszego wejrzenia. Ja tam się im nie dziwię.

    Read More

Strona 5 z 20, łącznie 97 wpisów