Shar Pei z Bonomielli

  • Maj, 2008
  • Tequilla i szczenięta

    Tequilla ze szczeniętami

    Tequilla nie opuszcza skrzyni ze szczeniętami, jest z nimi (poza krótkimi przerwami na posiłek i wyjście za potrzebą) przez całą dobę, Bella odwiedza swoje dzieci tylko na czas karmienia, a śpi w tym samym pokoju co szczeniaczki, ale nie w skrzyni z nimi lecz w swoim legowisku.
    Pogoda się nam popsuła, zrobiło się zimno, muszę więc dogrzewać pieski. Dwa elektryczne grzejniki troszczą się o ciepło w pokojach. Trudno dogrzać pokój tuż przy podłodze, temperatura powietrza w pokoju 120 cm od podłogi wynosi 26 stopni, 40 centymetrów wyżej termometr pokazuje już 28 stopni, a przy samej podłodze mamy tylko 21 stopni. Zakład energetyczny pewnie już się cieszy z mojego rachunku za prąd.. Trzeba będzie pomyśleć o ogrzewaniu podłogowym.
  • Dalszy ciąg opowieści o szczeniętach

    No to dzisiaj w moim monotematycznym blogu dalszy ciąg opowieści o szczeniętach. Jestem jak mamuńcia zachwycona swoimi pociechami, a że do spółki z moimi sukami mam ich aż jedenaście, to i zachwyt mój nad szczeniętami jest wprost proporcjonalny do ich ilości. Dzieci Belli robią się fajne, tłuste i ciężkie. Już niedługo moja kuchenna waga będzie za słaba na potworki, które przekroczyły 1000 gramów każde! Zitella już niewiele mniejsza od rodzeństwa, a przy tym żywotna, silna i żarłoczna. Malce jaśnieją począwszy od przodu ciała i skończywszy na ogonie, a przede wszystkim ich noski nabierają czarnej barwy. Zuul postanowił być psem w kolorze sobolowym, Zitella czerwono-złotym. Bella w swojej skrzyni ze szczeniętami przebywa tyle, ile uważa za konieczne. Na każdy pisk małych zrywa się jednak i biegnie do nich. A więc pilnuje dzieci, które dobrze rosną i nabierają ciałka.

    Dzieci TequilliDwudniowe maluszki Tequilli mają się też dobrze, a sama Tequi lepiej się nimi zajmuje niż swoimi poprzednimi dziećmi. Widać, że nabrała doświadczenia. Szczenięta czyściutko przez nią wylizane, leżą właśnie do góry pełnymi brzuszkami. Te z jasnymi rozjaśnieniami na policzkach gdy dorosną, będą w typie taty Miśka, a czerwono ubarwione maluchy przypominają mi bardzo Xiriusa, gdy był w ich wieku. Wszystko byłoby idealnie gdyby jeszcze Tequilla miała lepszy apetyt. Niestety jak zwykle po porodzie grymasi, a ja staję prawie na głowie aby jej dogodzić. Gotuję jej mięso, podtykam, namawiam. A ona zje albo nie. Tak samo było przy poprzednich jej dzieciach, dwa tygodnie grymaszenia! Potem już poszło.


  • Powiększyła nam się rodzina!

    noworodki Tequilli

    Wreszcie doczekaliśmy się na dzieci Tequilli i Miśka. Trzech chłopców i dwie dziewczynki, wszystkie udane, silne i o dobrym apetycie. Dwa złote, trzy czerwone. Leżą właśnie przyssane do szczęśliwej mamy. Tequi zmęczona, ja również, chociaż to ona rodziła, a nie ja. Po prostu padam z nóg. Piotr odsypia nieprzespaną noc, ja siedzę przy pieseczkach. Cały wczorajszy dzień oczekiwaliśmy na szczenięta. Tequilla dyszała niespokojnie, wierciła się nie mogąc znaleźć sobie miejsca, mościła i kopała w przygotowanych na poród prześcieradełkach i ręcznikach, robiła krótkie przerwy na drzemki, budziła się, biegała, ziajała.. Właściwy poród rozpoczął się dopiero nad ranem. O 3.25 urodził się w bólach pierwszy synek ważący 410 gramów. Pół godziny później już bez problemów przyszła na świat dziewczynka. Też spora, bo ważąca 400 gramów.

    Miot "L"Parę minut po czwartej popiskiwał już drugi chłopiec, również o wadze 400 gramów. Krótko przed szóstą rano rodzi się nam kolejna dziewczynka. Kładę ją na wadze i odczytuję 368 gramów. Patrzę na nią z zachwytem. Jest taka jaką sobie wymarzyłam. Będzie nasza! Piotr chce aby nazywała się Lucy. Dobrze, niech mu będzie będzie Lucy... O 8.30 znowu chłopiec - 350 gramów. Tequilla bardzo zmęczona przysypia. Obmacuję jej brzuch i wyczuwam w jego wnętrzu jeszcze jedno szczenię. Czekamy więc.. Nie dzieje się nic, nie ma parć, nie ma akcji porodowej. W końcu o 11.30 rodzi się szóste szczenię. Niestety martwe. Mimo usilnych starań nie udaje się go ożywić...
  • Rosną małe shar-pei´e jak na drożdżach

    macierzyństwo

    Szczenięta uzależniają. Są jak narkotyk, świat przy nich staje się nierealny, wszystko inne co szczeniąt nie dotyczy spycham na bardzo daleki plan. Nie czuję nawet zmęczenia chociaż deficyt snu mam już spory. Minęła druga doba w życiu maluchów, a zmiany już w nich widoczne. Sierść na główkach się wybarwia, u jednych w kierunku koloru czerwonozłotego, u innych złotego. Jaśnieją grzbiety, czarny kolor pomału z nich ustępuje. Oczywiście przybrały na wadze i nie będzie przesadą jeśli użyję wyrażenia, że rosną jak na drożdżach. Maleńka sunia też podrosła i dzielnie ssie Bellę. Przyrost masy u niej to 50 gramów licząc od dnia urodzenia. Niby niewiele, ale biorąc pod uwagę procentowy przyrost masy ciała jest to sporo bo aż 20 procent! Oby tak dalej!
  • Pierwszy dzień z życia szczeniąt Belli

    Godzina 23.20. Siedzę sobie przy komputerze, obok mnie skrzynia z Bellą i jej dziećmi, próbuję coś z sensem napisać, ale jak tu się skoncentrować gdy wzrok mój przyciągają szczenięta? Sześć małych stworków z uszkami jak pierożki, już pomarszczonymi mordeczkami i z brzusiami pełnymi maminego mleka, wzbudza trudny do opisania zachwyt. Jeszcze wczoraj o tej porze cała gromadka mieszkała we wnętrzu Belli... Rodziły się łatwo i wyjątkowo szybko. Pierwszy piesek przyszedł na świat o 23.30. O 23.53 był już następny. Cztery minuty po północy urodziła się pierwsza sunia, po sześciu minutach następna. Na trzecią czekaliśmy tylko pól godziny. Dopiero wtedy Bella zrobiła sobie dwugodzinną przerwę i ucięła drzemkę. Po drugiej w nocy urodziła się ostatnia dziewczynka. Będzie ją łatwo rozpoznawać na zdjęciach, jest najjaśniejsza i tak jak mama bez czarnej maski. Pozostałe szczenięta mają pysie wybarwione na ciemno, a dwa nawet na czarno. Wszystkie gdy trochę podrosną będą barwą przypominały Bellę, ale w odcieniach będą rozmaite. Teraz najważniejsze dla mnie to odchowanie miotu. Pięć z sześciu to silne i duże stworki z urodzeniową wagą pomiędzy 420 a 460 gramów, jedna suczka jest znacznie lżejsza, po urodzeniu ważyła 280 gramów. Mam nadzieję, że ją też odchowam... Jeśli będzie dobrze jadła to szybko nadgoni rodzeństwo.

Strona 24 z 24, łącznie 120 wpisów