Blog hodowli shar pei, aktualne wydarzenia ilustrowane zdjęciami, wszystko o naszych psach, tych co mieszkają z nami i tych co to już w nowych domach.

  • Lipiec, 2013
  • Sucha karma, surowa wołowina i ziemniaki puree..

    Upał minionych dni dał nam nieźle popalić. W ogrodzie wysiedzieć było nie sposób a i dom nagrzał się tak, że psy ledwie zipały. Towarzystwo rozkładało się pokotem w najchłodniejszych miejscach na podłodze, a Monia chłodziła się leżąc brzuchem do góry. Dzisiaj już znośnie – miłe 22 stopnie i w końcu można odetchnąć.
    Monia przyrasta teraz bardzo szybko. Dzisiejszy pomiar jej obwodu wskazał ponad 78 centymetrów, czyli prawie siedem centymetrów więcej niż w ubiegłą sobotę. Staram się o ten przyrost wagi i kondycję Moni jak tylko mogę, a łatwo mi nie jest, bo ciężarna znowu grymasi, posiłki trzeba jej urozmaicać i najchętniej jadłaby codziennie coś innego, coś lepszego niż poprzednio, tyle, że nie bardzo może się zdecydować co by jej zasmakowało. Cztery razy dziennie karmię psinę z różnym skutkiem. Raz zje z apetytem wszystko, innym razem nawet nie tknie, ale po godzinie upomina się o swoją porcję z nadzieją, że dostanie coś bardziej smakowitego. I dostaje, na ile mi wyobraźni i pomysłów starcza. Na wcześniej ulubiony jogurt już nawet nie spojrzy. Serek wiejski, stojący zawszy wysoko w hierarchii przysmaków, teraz w całkowitej pogardzie. Gotowana ryba oraz drób stanowiły menu ubiegłego tygodnia. W tak zwanym międzyczasie ślina kapała Moni na widok i zapach gotowanych ziemniaków (!!). Ok, odrobinę puree dostała. Mniam-mniam jakie pyszne! W tym tygodniu surowa, mielona wołowina z dodatkiem warzyw i tego jej ziemniaczanego puree. No i krakersy, bez których obejść Monia się nie może. Czyste szaleństwo tak karmić sukę w ciąży! A sucha karma? A i owszem. Przedwczoraj na próbę zamówiona inna niż zazwyczaj, przyjęta została przez stado z entuzjazmem. Nawet Monia tak jadła, aż wydawało się, że wybije w misce dno. Przez dwa dni smakowało. Dzisiaj już na suchą karmę nie chce patrzeć.
    Wracamy do mielonej wołowiny. Ta sprawdza się zawsze.
  • Czerwiec, 2013
  • Tak rośnie Elmo

    elmo bonomiella elmo bonomiella

    Dzisiaj najserdeczniejsze podziękowania za nadesłane zdjęcia ślę do Pani Justyny z Krakowa. To w jej objęciach widzimy Elma, już podrośniętego synka naszej Afery.

    Zawsze ogromnie się cieszę gdy dostaję zdjęcia i powiadomienia jak mają się nasze psie dzieci. A patrząc na Elmo jest czym pocieszyć wzrok. Ach, jakie on ma śliczne uszka, pozakręcane jak pierożki, takie jak u shar pei lubię!

    Pięknie zaczął mi się dzień...
  • To już 6 tygodni ciąży..

    72 centymetry w najszerszym miejscu, w obwodzie mierzy Monia. Pewnie mierzenie przyszłej matki w niczym jej nie pomaga, ale też i nie szkodzi, a ja zaspakajam swoją ciekawość i notuję.
    Następny pomiar za tydzień i za tydzień kolejne zdjęcia ciężarnej.
    Monia czuje się dobrze, jest wesoła i jak zwykle kipi energią. Pogoda sprzyja, był więc krótki spacer, było sporo leniuchowania w ogrodzie. Jedyne na co można by kwękać to uciążliwe, szczególnie pod wieczór, komary dokuczające nie tylko nam – ludziom, ale i zwierzętom.
    I to by było na tyle, do następnego razu!
  • Pocoyo zaprasza

    Skoro Pancio ma dwa dni wolnego, to jak nic nadarza się świetna okazja na spotkanie. Sobota była niemiłosiernie gorąca, więc skorzystaliśmy z chłodu nadchodzącej nocy i sprawdziliśmy teren na planowany wspólny spacer dla więcej niż dwóch shar-pei naraz. Niedzielny wieczór zapowiadał się więc conajmniej obiecująco. Isia od rana przebierała podniecona ów faktem łapkami, zaś Mo wypatrywała gości z balkonu ziewając co jakiś czas dość jednoznacznie. Tymczasem na trzy kwadranse przed planowaną godziną spotkania chmura była się oberwała, słodkie dupki wyprała i już zacierała ręce za niepowodzenie cudnych planów.

    Read More

  • Jeszcze trochę i będą szczenięta “F”

    Monia. Minęło pięć tygodni ciąży, zaokrąglenie już widoczne, szczenięta będą w połowie lipca. Tyle w skrócie.
    Temat ciąży Moni można by rozszerzać w nieskończoność, bo emocje dostarczane nam (a szczególnie mnie) zostawiają daleko w tyle przyziemne wydarzenia dnia codziennego.

    Wszystko kręci się teraz w koło Mońci, jej posiłków, aktywności, zabaw z psami i oczywiście wokół jej macierzyństwa!

    Poranne mdłości (a jakże, były!) już minęły, a i apetyt znacznie lepszy niż na początku ciąży.
    Właśnie, jedzenie. Monia potrafi domagać się o smakołyka, artykułując się przy tym prawie na ludzki sposób. Patrzeniem mi w oczy z jednoczesnym ruszaniem żuchwą i przełykaniem śliny oznajmia jednoznacznie “daj jeść!”.
    Mimikę Moni Naczelny określa słodkim “ruszaniem buzią”, bo tak to wygląda.

    Aktywność ruchowa i sportowe zacięcie do biegania nie opuszczają Moni mimo upałów. Spacery ograniczone ma do minimum, bo NAM za gorąco, ale Monia nadrabia je sprintami (na widok przechodnia) przez ogród do bramy albo animując do krótkich galopów resztę stadka. I nic jej nie straszne. Nawet nocna burza z mega-głośnym grzmotem, który postawił na nogi całą okolicę, nie zrobiła na Moni wrażenia. Krótkie ziewnięcie i dalej w sen po gorącym dniu. Cała Monia.

    Pozdrawiam. Do następnego razu!

Strona 5 z 161, łącznie 801 wpisów