Blog hodowli shar pei, aktualne wydarzenia ilustrowane zdjęciami, wszystko o naszych psach, tych co mieszkają z nami i tych co to już w nowych domach.

  • Sierpień, 2013
  • Pamiętają o nas

    Z nowych domów nadeszły zdjęcia starszych dzieci Moni i Afery!

    Oto CLEMENTINE Bonomiella, najstarsza córeczka Moni, ruda piękność mieszkająca w Poznaniu.
    Niebawem dołączy do niej nasz papuśny maluch FARANKIE GO BOOM.
    Oj, będzie się działo!

    A tu śliczna i rozumna DAFNE Bonomiella mieszkająca ze swoimi Pańciami w Koszalinie. W szkole dla psów DAFNE jest prymuską! W niedalekich planach ma już prezentacje na wystawach. Trzymamy mocno kciuki za Dafinkę!


    D-J MANIEK Bonomiella, miotowy braciszek DAFNE. Warszawiak. Prawie niańka i towarzysz zabaw małego Stasia już-przedszkolaka, ulubieniec rodziny i przyjaciół domu.


    No i najmłodszy - EL BRAVO Bonomiella. Słodki synek naszej Afery. Pierwsze zdjęcie prawie aktualne, drugie pochodzi z okresu wczesnoszczenięcego.
    Maluch jest już po bardzo udanym debiucie wystawowym. Życzymy mu dalszych sukcesów na ringach!

    Wszystkim, którzy pamiętali o nas i nadesłali nam zdjęcia wraz z informacjami o swoich ulubieńcach, dziękuję z całego serca i pozdrawiam.

    Do następnego razu!
  • W szóstym tygodniu


    Co raz to coś nowego. Wielka miska pełna wody sprawia szczeniętom ogromną radochę. Piją z niej wodę tak samo sprawnie jak nasze dorosłe psy, rozchlapują ją wokół siebie i po sobie nawzajem, prawie aż do tej blisko 3-litrowej michy wpadając.
    Ogród już nie ma przed szczeniętami tajemnic.
    Drzewa, drzewka i krzewy na dobre zapoznały się z ostrymi ząbkami maluchów.
    Kwiaty tego roku przezornie wysiałam do przenośnych gazonów, które wraz z pojawieniem się w ogrodzie szczeniąt, przeniosłam w niedostępne dla nich miejsce.
    Trawa i opadłe z drzew liście z taką szybkością lądują w małych pyszczkach, że ledwo nadążam z ich wyciąganiem. Wszystko w sensie dosłownym musi zostać skosztowane albo chociaż polizane gdy zjeść się tego nie da.
    Schodków prowadzących do domu nadgryźć szczeniaki nie dały rady, ale próbują..
    Ślady ząbków pozostawiane zostały na plastikowych krzesełkach ogrodowych.
    Drewniany stół w hierarchii gryzaków ulubionych przedkładany jest znacznie wyżej niż krzesła. Wyżej niż stół ceniona jest tylko nasza stara wiśnia. Gdzieś w połowie pomiędzy wiśnią a stołem plasują się nogawki spodni Naczelnego tudzież moje własne.

    Monia w trosce i strachu o swoje już bezmleczne sutki unika bliskich kontaktów z dziećmi i obserwuje je raczej z bezpiecznej dla niej odległości.
    Maluchy zdają się nie odróżniać, która z suk jest ich matką i garną się też do Aferki w poszukiwania mleka. Afcia jak zwykle cierpliwa pozwala młodocianej trójce skubać się i podgryzać. Do pierwszego bólu oczywiście. I cierpliwość Afery ma swoje granice.

    A gdy już nudzą się szczeniętom ich własne zabawki, rozchlapywanie wody czy dręczenie drzew i krzewów to wtedy same biorą się za łby, czy raczej za skórę. I tak nam szczenięta rosną.

    W połowie tego tygodnia już pierwsze szczepienia.

    Do następnego razu!
  • Kolejny piękny letni dzień

    Dzień zaczynamy o świcie wynosząc szczenięta do ogrodu. Zaraz po przebudzeniu, tak aby nie miały czasu nasiusiać w domu. Szybko, szybko... Pośpiech jak najbardziej wskazany. Chwytam dwa – więcej rąk nie mam! – i biegnę niosąc je na dwór. Za mną drepcze jeszcze niepewnie trzecie psie dziecko. Minuta i jesteśmy w ogrodzie. Jak na komendę siusiu i kupka u wszystkich trzech na raz. Pierwszy sukces w nauce porządku wart odnotowania. Następnie micha ze szczenięcym papu dla Milusińskich i kawa dla nas. A wszystko to na świeżym powietrzu (lato powinno trwać znacznie dłużej!) w towarzystwie tych najmniejszych i tych już dorosłych. Pół godziny brykania na trawie i maluchy robią się senne. Czas na ich drzemkę i powrót do domu.
    Za dwie, najdalej trzy godziny obudzą się i znowu wyjdą na zewnątrz, znowu będą jadły. I tak kilka razy w ciągu dnia aż do późnego wieczora.
    Świat mój kręci się teraz wokół szczeniąt..

    Ciąg dalszy nastąpi..
  • Nabywanie doświadczeń

    Fantomas, mały sprinter

    Sezon “trawiasty” rozpoczęty na dobre, maluchy brykają w ogrodzie aż miło. Sfotografowanie ich w bezruchu graniczy niemal z cudem – albo znikający punkt, albo wpadająca kula pod nogi. Na dowód krótki filmik z Fantomasem. Co (kogo) udało mi się uchwycić w obiektyw, to pokazuję.

    Dzień był dzisiaj szczególny, bo szczeniaki poznały (co prawda z bezpiecznej odległości) pracujący w polu traktor (bardzo głośny!), a niedługo po tym nie mniej głośną naszą kosiarkę-weterankę.

    Mamy już za sobą zapoznanie psich dzieci z odgłosami dorosłych psów, ludzkich głosów, radia i i telewizora, odkurzacza i wirującej pralki. Dzisiaj doszły maszyny rolnicze. Socjalizacja ruszyła z kopyta i nabiera tempa.
    W przyszłym tygodniu urządzimy maluchom przejażdżkę samochodem. Niech się cywilizują, już czas..

    Ciąg dalszy nastąpi!
  • Piąty tydzień rozpoczęty

    Parę fotek z dzisiejszego przedpołudnia.
    Wreszcie upały sfolgowały dając nam żyć i wszyscy łapiemy oddech.
    Dzieci psie, gdy akurat nie śpią i nie jedzą, szczęśliwe baraszkują w trawie, a stadko czujnie je obserwuje. Lubię te klimaty bardzo.

    Pozdrawiam i do następnego razu!

Strona 2 z 161, łącznie 801 wpisów