Blog hodowli shar pei, aktualne wydarzenia ilustrowane zdjęciami, wszystko o naszych psach, tych co mieszkają z nami i tych co to już w nowych domach.

  • Grudzień, 2007
  • Kamień nazębny

    Tequilla miała dzisiaj usuwany kamień nazębny. Obeszło się bez narkozy z czego bardzo się cieszę. Dzielna psina pozwolia sobie wykonać ten nieprzyjemny zabieg bez specjalnych sprzeciwów. Akcja była stresująca ale też i zabawna. Weterynarz nie bardzo chciał czyścić zęby psu bez narkozy, ale gdy na moje pytanie czy zabieg jest bolesny, odpowiedział, że "nie" to już tym samym przypieczętował moją decyzję.
    - Bez narkozy, sunia jest grzeczna i rozumna, jeśli pan jej nie skaleczy i nie sprawi bólu to nie ugryzie - powiedziałam i uśmiechnęłam się tak szeroko jak potrafiłam.
    Po zabiegu weterynarz lekko spocony przynał, że pierwszy raz robił ten zabieg psu bez ogólnego znieczulenia.
    Przy okazji badania rutynowe oraz pobieranie krwi. Na wyniki trzeba poczekać. Oby były w normie!
  • Shar-Pei i inne zwierzaki

    Przed południem udało mi się sfotografować trzy psy na raz. Sukces, bo do tej pory najwyżej dwa mieściły się w kadrze. Ten, kto fotografował zwierzęta, wie co to znaczy "ruchomy cel" . Jak widać trawnik zdewastowany nielicho, Bella potrafi wyrywać z ziemi nie tylko całe kępy trawy ale też kopać głębokie doły a reszta jej pobratymców dzielnie ją w tym naśladuje. Prawda, jak niewinne miny mają moje szkodniki?

    Jak już wcześniej wspominałam okolica moja bardzo obfituje w koty. Chyba w każdym domu mieszka przynajmniej jeden. Też chętnie trzymałabym kicię, ale znając moje psy i shar-pei w ogóle, nie oważyłabym się. Przykro by było mieć na sumieniu kocią duszyczkę... Okliczne koty, kotki i kocury często przchodzą do naszego ogrodu i doprowadzają psy do szaleństwa. Wszystkie awanturują się wściekle gdy zobaczą kota na drzewie, nawet Piotr (chociaż nie jest psem) traci humor gdy kocisko z sąsiedztwa łazi mu po umytym samochodzie...

    Dzisiaj dzień jak codzień, czyli znowu kot w ogrodzie lecz jakiś obcy. Ronda wypatrzyła go przez okno i głośno domagała się wyjścia. Czemu nie, niech idzie, kot i tak ucieknie na drzewo lub za płot - pomyślałam - i wypuściłam psinę z domu. Chwilę potem wiedziałam, że popełniłam błąd. Kot zamiast uciekać stawił Rondzie czoło i podczas konfrontacji (prawda, jakie to piękne słowo!) przejął inicjatywę!! Zabiegł Rondę od tyłu, wskoczył jej na grzbiet, gryzł i drapał. Musiałam ratować psa przed kotem! Rany szczęśliwie okazały się powierzchowne i nie wymagają interwencji chirurga.
    Nie sądzę, aby awantura z kotem czegoś Rondę nauczyła, wręcz przeciwnie, przypuszczam, że jej nienawiść do całego kociego świata znacznie się umocni i nie ostudzi jej temperamentu.

    Dzisiejsze wydarzenie przypomina mi atak Rondy na jeża: zaatakowany tuptuś zwijał się w kulkę paraliżowany śmiertelnym strachem a Ronda im bardziej była pokłuta tym bardziej wrogo traktowała jeża...

  • Pies obronny

    Niemal codziennie ktoś do mnie dzwoni pytając o szczenięta lub celem zasięgnięcia informacji o rasie. Dzisiaj pewien mężczyzna dopytywał się czy shar-pei jest psem obronnym. Nie lubię tego typu ludzi. No bo kto ma hysia na punkcie zagrożenia swojej osoby? Chyba człowiek strachliwy. Czy naprawdę pies ma często sposobność bronienia swojego pana? Powątpiewam w to. Najlepiej nie kusić licha i nie szwendać się tam gdzie nie potrzeba a dom dobrze zamykać. Rzecz jasna, że nie podzieliłam sie tą refleksją z moim rozmówcą, wyjaśniłam panu możliwie krótko i zwięźle, że obronnym to shar-pei nie jest, że raczej jego trzeba bronić przed innymi psami i na tym rozmowa się zakończyła.

    Symptomatycznym zjawiskiem jest wzrost zapotrzebowania na rynku psów obrończych, zaraz po nagłośnieniach przez media o pogryzieniu kogoś przez przedstawiciela danej rasy. Są ludzie, którzy po nabyciu ostrego psa z arogancją traktują innych psiarzy i szczycą się bojowością swego zwierza. W mojej okolicy mieszka człowiek mający nadmiernie agresywnego psa. Pies ten jest zawsze za ogrodzeniem, raz jednak brama do jego posesji była otwarta a pies niespodziewanie wyskoczył i zaatakował towarzyszące mi Miśka i Tequillę. Rozpętała się awantura. Myślicie, że tylko pośród psów? O nie, przede wszystkim naskoczył na mnie właściciel rozbójnika, że śmiem z moimi psami spacerować w pobliżu jego bojowego psa. Nic na to nie odpowiedziałam, nie mając nadziei na jakikolwiek kontakt z czlowiekiem rozwścieczonym, tak jak jego pies. Odeszłam ze swoimi a facet jeszcze z oddali odgrażał mi pięścią.
  • Las w grudniu

    Słoneczny i pogodny grudniowy dzień. Korzystamy z pięknej pogody i idziemy na spacer do lasu. Jestem zaskoczona widząc świerze grzyby - jadalne i nie, owocujące borówki, zieleniące się liście krzewów jagodowych.
    Dla niedowiarków i mieszczuchów żyjących z dala od lasu pstrykam parę fotek.
  • Ronda nie zna gramatyki

    Lubię spacery z Rondą. W wieku 5-ciu lat nauczyła się (w końcu!), że tylko ten może biegać luźno bez smyczy kto przychodzi na zawołanie. Nauka Rondusi szła opornie, po ogrodzonym terenie ładnie chodziła bez smyczy przy nodze, natomiast podczas spaceru przez pola zapominała tego czego się nauczyła, głuchła gdy wołając ją zdzierałam sobie gardło. Koty, drób, zające to był jej świat. Gonić i dopaść.... Chodzimy więc na spacerki, gdzie nie ma pokus w postaci "zwierzyny łownej", a Ronda biega luzem gdy jej pozwalam i przybiega gdy wołam.
    Dziś sprawiła mi niespodziankę. Gdy wracałyśmy ze spaceru, spokojnie, tak sobie na luzie, także psychicznym, doszłyśmy w okolice naszej miejscowości obfitującej w koty. Powiedziałam więc Rondzie:
    - Tylko mi nie biegaj! -
    A ona jak się nie zerwie i nie popędzi przed siebie. Tutaj ja, jako mentor zawiniłam. Przecież zawsze mowiłam "biegaj", kiedy na to przyzwalałam. Ronda nie zna gramatyki i nie skojarzyła słowa "nie" z moją intencją.

Strona 159 z 161, łącznie 801 wpisów