Shar Pei z Bonomielli

Jak dziecko 2/53

Od pierwszych wspólnych chwil, zachwyt goni zachwyt. Natężenie ochów i achów, i ojej, będzie tym większe im częściej będziesz współdzielić czas z psiną. I tylko wytrawni, między ściskaniem w dołku, motylami w brzuchu i nieistotnym szumem otoczenia, wyłapią na tym etapie, że "cztery" jest bezdyskusyjnie lepsze od "dwóch".
Równy rytm od posiłku do posiłku, przedzielone interwałami odwiedzin outdoor'u uzupełnianych snem, by rosnąć i chrapać. To bezcenny okres, gdy całkowicie oddajemy się maluszkowi; dbamy, chuchamy i dogadzamy jak tylko potrafimy najlepiej. Czujne oko pańcia, delikatne dłonie, cierpliwość i wyrozumiałość. Dokładnie tak, jak z dzieckiem. Tulilibyśmy bez końca, codzienność nie ma znaczenia, a wszelkie obowiązki nie związane z pociechą nagle, niczym po dotknięciu czarodziejską różdżką, mogą poczekać na bliżej nie określoną przyszłość i w ogóle stają się jakieś takie nijakie, by nie powiedzieć przaśne i miałkie. I jeśli - byłeś - jesteś - będziesz - świadomy decyzji i Twoje ja chciało/ pragnęło towarzystwa czworonoga, dostrzegasz w sobie siedmio-milową zmianę, gdy zapatrzony w Ciebie malec otrzymuje nieustający potok troski. Niebo zostaje "uziemione" i nikt, i nic, nie waży się temu przeszkodzić. - A niech tylko spróbuje! - konstatujesz i w myślach obsmarowujesz jak leci potencjalne zagrożenia i każdego z nim związanego.
I nagle w tę sielankę włazi buciorami COŚ. Kropka na brzuszku. Kupka nie taka. Łezka w oku. A może sierści-włos, który niechybnie został w Twojej dłoni podczas wspólnego egzystowania w raju. Dramat, histeria, pomstowanie na czym świat stoi (nie przebierając w środkach), o hodowcy z uwagi na nieparlamentarność epitetów nie wspomnę. Bierzesz więc niezwłocznie przerażonego szkraba i wieziesz do weta. Tam osoba w bieli przeciągle pocmoka, nadyma się i zapowietrzy, aby niespodziewanie przerwać złoworogą ciszę w najgorszym momencie, stwierdzając, że jest fatalnie, że to i tamto to stan zapalny, dieta zabija od samego początku i wskazane jest profilaktycznie usunąć co nieco, bo przeszkadza/ szkodzi/ zagraża i że to wszystko przez tą rozpanoszoną i wszechobecną alergię na wszystko.
A teraz pójdź do łazienki, albo lepiej jeśli masz dziecko to zabierz je ze sobą, rozbierz(cie) się do naga i użyj lusterka i/lub lupy. Sprawdź ile masz/ macie niewyjaśnionych kropek, plamek, niewytłumaczalnych zrogowaceń, syfów tu i tam, wypadających włosów, czy też obwisłej skóry. I zastanów się, czy właśnie dlatego niezwłocznie udasz się do szpitala na stół, aby to poprawić skalpelem.
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.