Shar Pei z Bonomielli

Skandal z bramą

Donoszę, że szczenięta mają się dobrze, że znowu urosły, że są śliczne i oczy cieszą. Pogoda niestety nie sprzyja, malce w domu to i zdjęć nowych nie ma, może jutro.. Może. Muszę przedtem złapać pion po ostatnich wydarzeniach związanych z tym co działo się przy naszej bramie wjazdowej. A dziać zaczęło się już przed czterema miesiącami gdy ruszyła rozbudowa drogi przy której w bliskiej odległości owa wspomniana brama stoi. Cztery miesiące robót drogowych były dla nas pewną uciążliwością, no bo albo korki, albo inny zator spowodowany np. wylewaniem asfaltu i do domu dojechać nie sposób. Psy miały za to frajdę i z uwagą przez bramę śledziły co to też za nią się dzieje.

I tak to przez całą wiosnę były świadkami budowy nowej nawierzchni, a gdy nastało lato zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo przyszła kolej na budowę chodnika. Chodnik z eleganckiej kostki został położony po prawej i po lewej stronie bramy, środek ział trudną do przebycia wyrwą co jakiś czas przez ekipę budowlaną naprawianą. Projektanci drogi i chodnika nie bardzo wiedzieli jak tu dopasować kostkę czy jak obliczyć spadek terenu prowadzący do mojej bramy i zwlekali. Przeczuwając kłopoty już zawczasu wystosowałam pismo do właściwego urzędu, że droga, że chodnik, ale wjeżdżać na mój teren jakoś muszę i niwelacja w głąb mojej działki konieczna. Licząc na zdrowy rozsądek budowniczych nie przejmowałam się specjalnie tym co dzieje się po drugiej stronie bramy, aż tu nagle przedwczoraj na widok akcji przed moim ogrodzeniem dostałam szoku. Zobaczyłam szalunek na wysokość co najmniej 50 cm, wyrównany do jego wysokości spad terenu i gorączkowo krzątający się robotnicy.

Poczułam się jakby chciano mnie żywcem zamurować, a przynajmniej odciąć na zawsze od świata. Z ekipą budowlaną niestety nie udało nawiązać się pozytywnego kontaktu, słyszałam tylko, że muszą skończyć drogę, że nic nie mogą poradzić, że mieszkam za nisko, że muszą nawiązać do położonego już chodnika, a czy ja wjadę do siebie czy nie to już nie ich sprawa, oni mają na uwadze jedynie budowę i goniące ich terminy. Absurd totalny! Naczelny ocenił sytuację jako beznadziejną i wycofał się do domu, ja zostałam na polu bitwy. Bić się co prawda nie było z kim, dyskutować też nie, więc na odsiecz wezwałam najważniejszych z gminnego urzędu i czekałam aż przyjadą. Tymczasem sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej nerwowa, bo pojawił się wielki pojazd z betonem i tylko czekał aż będzie miał na tyle wyrównany teren aby opróżnić na niego swoją zawartość. Robotnicy pracowali gorączkowo i widać było, że spieszy im się aby wylać beton zanim odsiecz przybędzie.

Minęło tylko parę minut i ekipa mająca mnie ratować przed zabetonowaniem stała już pod bramą. No i zaczęło się. Dwie strony, jedna tak, druga owak, a ja pomiędzy nimi z moimi wątłymi argumentami. Długo trwały pertraktacje, zdążyłam ochrypnąć od przekrzykiwania jakiegoś wściekłego pneumatycznego ubijaka, spalić sobie od słońca nos i porządnie zgłodnieć. W końcu mogłam ogłosić, że wygrałam rundę. Szalunek został rozebrany, nawieziona ziemia wybrana, stan poprzedni przywrócony. Ustalono, że brama zostanie podniesiona wyżej, że teren będzie zniwelowany w głąb naszej działki, że wjazd i wyjazd będzie możliwy, że koszty poniesie ktoś tam, i że nie będzie więcej powodu do irytacji. I tak się stało!!

Zamieszania przy tym trochę było, bo musieliśmy na czas prac tj. 2 dni, wzdłuż terenu zamontować prowizoryczne ogrodzenie aby czworonogi nie poszły sobie w świat. Psy były trochę zdziwione co to za dziwna siatka, ale przyjęły zmianę spokojnie i obserwowały przez nią co robią ludzie i ich maszyny. Jedynie Misiek zdenerwował się na widok ładowarki i ruszył na nią groźnie, zapominając, że przed nim druciana sieć. Wpadł w nią głową tak, że ta znalazła się po drugiej stronie, ale szczęśliwie nie pokaleczył się i nie zerwał prowizorki. Dzisiaj już wszystko w normie, tzn, brama stoi, podjazd porządnie zbudowany, chodnik położony, emocje opadły.
Wydarzenie godne opisania w jakiejś księdze absurdu.
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.