Shar Pei z Bonomielli

Pierworodne Simonki



Simonka - "Matka Polka"
Porody trwają różnie długo, jedne klika godzin, inne kilkanaście, bywają lekkie, zdarzają się też wyczerpujące i ciężkie. Gdybym w skali trudności rodzenia, takiej od 1 do 10, musiała określić jak trudny był ten u Simonki, to oceniłabym go na 9,5. Pozwolę sobie zaoszczędzić Wam szczegółów z akcji przychodzenia malców na świat, cieszmy się teraz zdrowymi szczeniętami, i że już są. Jak widać z fotki, tata znowu zatroszczył się o kolor i znowu mamy lśniące czarnulki! Szóstka! Jeden chłopiec i pięć dziewczynek! Wszystkie w wyśmienitej kondycji. A Simonka już przyjmuje gratulacje!
Ja natomiast próbuję złapać pion, ten psychiczny i fizyczny. Pierwszy wróci gdy kiedyś w końcu odeśpię, z drugim może być trudniej, jako że od ponad 20-godzinnego kucania i schylania się nad rodzącą, a potem nad jej dziećmi, boli mnie dosłownie wszystko i czuję się tak, jakby mnie coś przywlekło i porzuciło. Simonka też umęczona do granic, ale zadowolona oraz zachwycona swoimi dziećmi i nie da się ukryć, że napatrzeć się na nie nie może. Po krótkiej przerwie niejedzenia powrócił jej apetyt. Mleko w sutkach też jest. Wszystko dobrze, szczenięta dorodne, mam nadzieję, że wyrosną tak samo pięknie jak Kreciki Tequilli.
Na razie ta krótka notka musi wystarczyć, ale będę regularnie donosić jak rosną i rozwijają się nasze najmłodsze szczenięta.
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.