Shar Pei z Bonomielli

Głośno u nas


No kto się ze mną pobawi?
Zmęczeni: Albert i Miś
Ktoś mi zwrócił uwagę, że za mało ostatnio o Albercie E. Moim zdaniem Albert zdominował i zakrzyczał wszystko i wszystkich co tylko mu się nawinęli, ale skoro GO mało, to proszę bardzo, najnowsze fotki do oglądania i ewentualnego komentowania (znowu rym-cym-cym!). A wracając do tematu, czyli dominowania Alberta poprzez użycie strun głosowych, to pozwolę sobie wyszczególnić jak to nasz jedynak rządzi nami wszystkimi wydając dźwięki stanowcze, a rozmaite:
Głos popiskujący smętnie oznacza, że czas na posiłek, Albert głodny. Wypada pospieszyć się z miseczką, w przeciwnym razie siła rażenia głosem przewyższy tolerowaną przez mój słuch skalę decybeli. Nikt nie zamierza wystawiać na próbę głodnego Alberta, papu więc serwowane jest natychmiast i to biegiem!
Głosem poszczekującym Albert domaga się towarzystwa, najchętniej Aferki.
Głosem rozpaczliwie rozdzierającym Albert błaga o pomoc w uwolnieniu go od towarzystwa Aferki.
Głosem ostro piskliwym Albert przywołuje mamę Bellę, a ściślej ujmując jej sutki. Krzyki z żądaniem maminego pokarmu ignorowane są przez Bellę w ilości 9 na 10. Raz dziennie Bella kapituluje i podstawia się jedynakowi z pustawymi już sutkami. Podejrzewam, że robi to aby nie ogłuchnąć. Niestety jej heroiczne nastawianie się do dojenia nie na wiele się zdaje, jako że wysychający bar mleczny bardziej wkurza Alberta niż jego brak.

Domowy zwierzyniec jest żywo zainteresowany Albertem, co nie znaczy, że chciałby go niańczyć. Psy układają się na sofie, patrzą z góry na malucha, ten zaś ryczy z gniewu, że żadnego z nich nie jest w stanie dosięgnąć.

Nie jest łatwo maluchowi bez rodzeństwa. Aferka, mimo że sama jeszcze szczenięciem to w porównaniu z Albertem zbyt duża i brutalna w zabawach, więc kontakty z nią raczej krótkie. Stado tkwi albo na innym poziome (sofa!) albo się zmywa. Pozostają więc tylko moje dość już mocno pokłute ząbkami dłonie, a gdy te chcą i muszą odpocząć, biedny Albert chcąc nie chcąc zadowala się zabawkami. Z misiem pluszowym nawet się zaprzyjaźnił, co zresztą widać na zdjęciach. A miś nie taki zwyczajny jakby się wydawało, to prezent od Torresika Natalli, któremu umilał pierwsze dni w jego nowym domu. Pozostałe widoczne pluszowe lale są prezentem od Madzi - tej od OUT CYPRESSA. W imieniu Alberta i naszym własnym serdecznie za nie dziękujemy!

  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.