Wpisy z Październik 2012

  • Październik, 2012
  • Karmienie szczeniąt. Film.


    macierzyństwo spełnione
    Wrzuciłam na youtubkę kolejny film z serii "macierzyństwo Moni".
    Maluchy są niesłychane!

    Jak widać na filmie, Monia karmi i ani drgnie. Szczeniaki pchają się do mleka, włażą jej i sobie na głowy, ciągną biedne "Mamidło" za sutki, tak łapczywie aż się krztuszą jej mlekiem. A, że któryś niezadowolony, że niezdecydowany co lepsze - mamine mleko czy karma z michy, że kręci się i marudzi popiskując, nic to Monię nie wzrusza. Bo karmienie to rytuał i porządek z góry ustalony być musi. Ta sama pora na posiłki, to samo miejsce.

    Pięć do siedmiu minut trwa ssanie matki, więc maluchy muszą się spieszyć aby zdążyć się napić zanim czas minie. Mleka starcza dla wszystkich, ale one jakby o tym nie wiedziały. Silniejsze szczenięta dopadają sutek pierwsze, ale też i pierwsze kończą ssanie. Po nich przychodzi czas na te mniej przebojowe.

    Monia wie, kiedy zakończyć karmienie i nawet najgłośniejszy kwik nie zatrzyma jej dłużej przy szczeniętach niż ona sama uważa za konieczne.
    Czas minął. Monia zrywa się nie zwracając uwagi na tych co do niej przyssani i jednym susem wypada z pokoju szczeniąt. Jeszcze minutę do dwóch goni ją krzyk rozczarowanej i co tu ukrywać - rozzłoszczonej dzieciarni. Nie robi to na niej wrażenia.

    I wtedy wkraczam do akcji ja. Z pełną michą szczenięcego papu. Konsumpcja trwa nadal.

    Do następnego razu!
  • Przeprowadzka


    W końcu dzisiaj Maluchy zostały przeprowadzone do własnego apartamentu i nie dzielą już pokoju do spółki ze mną. Ciągle zwlekałam z tą decyzją, a bo to szczenięta wydawały mi się albo za małe, albo za mało samodzielne, a też i jakoś trudno mi było się z nimi rozstawać. Zupełnie jak suka-matka, musiałam i chciałam je mieć ciągle na widoku. Czas przeprowadzenia szczeniąt nadszedł nieodwołalnie gdy zaczęły próbować siły swoich zębów nie tylko na nogach moich, ale i tych meblowych. A największym zainteresowaniem cieszyła się plątanina kabli od komputera i osprzętu.

    Z początku szczeniaki wcale a wcale nie okazywały zachwytu nad nowym miejscem. Ulokowały się w swojej skrzyni (ta też została przeniesiona do ich pokoju), zbiły w ciasną gromadkę, a miny miały mocno speszone. Jednakże już po kwadransie nieśmiało zaczęły zwiedzanie nowego im pomieszczenia, a po następnych kilku minutach były już oswojone z każdym jego kątem. Na apetycie nic, a nic nie straciły. Jak widać na załączonym zdjęciu.

    Maluchy mają też znacznie więcej przestrzeni do biegania, do zabawy, no i do brudzenia.. Monia przeprowadzkę swoich dzieci przyjęła z pełnym zrozumieniem sytuacji. Widać, że jest już zmęczona prawie pięciotygodniowym karmieniem swojej gromady i, że potrzebuje odpoczynku. Mleko jeszcze ma i to sporo, tak więc szczenięta żywione naprzemiennie - raz karma, raz mamine sutki. Jedno i drugie witane przez psią dzieciarnię z wielkim entuzjazmem. Bo jeść to one lubią!

    Pozdrawiamy z psiego żłobka!
  • Pobudka


    Good afternoon! ... Właśnie się obudziły i jeszcze rozespane patrzą na mnie tak, jakby nie były pewne czy jeszcze śnią, czy czas już wstawać i rozrabiać..
  • Dzieci Moni, te najmłodsze i te starsze


    Dzieciaki Moni ukończyły dzisiaj cztery tygodnie. Miniony tydzień przyniósł sporo pozytywnych zmian w ich rozwoju. Jedzenie i picie wody z miseczki nie sprawia im już problemu, nie wpadają wszystkimi czterema łapkami we wodę. Do miski z karmą jeszcze włażą przednimi łapkami, ale to wynika bardziej z łakomstwa niż niezdarności.
    W dalszym ciągu mleko mamy przekładają ponad wszystko. Gdy tłoczą się przy sutkach, to Moni prawie spod nich nie widać. Bo urosły bardzo.
    Potrafią wyrażać pozytywne emocje, merdając ogonkami. Tak po psiemu. Pluszowymi zabawkami bawią się chętnie. Najczęściej chwytają je mocno i energicznie tarmoszą w prawo i lewo. Taka zabawa w mordowanie. Widać, że instynkt gra im całkiem prawidłowo. Ze sobą też potrafią mniej lub bardziej zgodnie koegzystować. Wzajemne kontakty polegają na tuleniu się do siebie, oblizywaniu mordeczek, podgryzaniu łapek, ciągnięciu za ogonki. Wszystkie chwyty dozwolone. Jak dzieci. Jednak najsłodsze gdy śpią.

    ..i solo
    Cherry w zabawie
    Czas leci.. Poprzednie dzieci Moni to półtoraroczniaki. Opuściły nasz domu już dawno, rozjechały się po świecie.
    Co raz to któryś z ich właścicieli coś miłego mi o nich napisze lub dośle zdjęcia.
    Dzisiaj z pozdrowieniami dotarły do mnie zdjęcia Cherry. Od Pani Wiolety i pana Wojtka z Olkusza. Bardzo serdecznie dziękuję!

    Pozdrawiam i do następnego wpisu!
  • Postępy

    W 24-tym dniu życia szczenięta opanowały w miarę dobrze jedzenie z miseczek. Trochę sprawniej niż z jedzeniem idzie im z piciem wody. Pewnie dlatego, że nie pchają się do wody tak jak do karmy i nie włażą przy tej czynności wzajemnie sobie na głowy. Najsprawniej idzie im jednak opróżnianie z mleka maminych sutek. To lubią najbardziej. Monia w dalszym ciągu chętnie i cierpliwie karmi swoją gromadę.

    Prawie wszystkie szczenięta mają już wybarwione języki na niebiesko. Poruszają się coraz zgrabniej i szybciej. Ogonki trzymają już nad grzbietem.

    A ja znowu nie mogę się nadziwić, że tak szybko rozwijają się psie niemowlaki.

Strona 1 z 3, łącznie 12 wpisów