Wpisy z Luty 2012

  • Luty, 2012
  • Na dwóch nogach

    Czy wiecie, że...
    - shar pei przez swoje pierwsze cztery lata życia udaje człowieka i dlatego często jest nie czworo- lecz dwunożny?
    - shar pei po ukończeniu czterech lat staje się człowiekiem i tylko dla niepoznaki udaje psa?

    :-)

    Człowieka świadomie i z dużym wdziękiem udaje młodziutka Channelka, co widać wyraźnie na zdjęciu nadesłanym mi przez p. Iwonę.
    Dziękuję bardzo za zdjęcie i za wiadomość, to ogromna radość dla mnie zobaczyć jak pięknie wyrosło dziecię naszej Moni.

    W tym miejscu pozwolę przytoczyć sobie nadesłany mi wraz ze zdjęciem opis charakteru Młodej:
    Pierwszy śnieg przyjęła ze zdziwieniem, patrzyła dookoła i miała problem z załatwieniem "grubszych" spraw. Chyba szkoda jej było tej nieskazitelnej bieli zniszczyć :) . Na padający śnieg patrzyła z miną pytającą - "co mi spada na głowę ? "
    (...) psina nadal tryska niespożytą energią, która uwalnia się zwłaszcza w plenerze .
    Kropka w kropkę, zupełnie jak mama Monia. A przyjmowanie pozycji dwunoga, jest cechą charakterystyczną dla rodziny. I nie mam tu na myśli tylko siebie czy Naczelnego, lecz bliższych i dalszych krewniaków Channelki. Mają tak samo jak ona.
  • Całkiem na zimowo

    Już myślałam, że jakoś się do wiosny dotelepiemy bez śniegu i było mi z tą myślą bardzo dobrze.

    Aż tu dzisiaj przyszło, napadało, zawiało na biało.

    Nasze shar pei`e cieszą się zimą szaleńczo, co zresztą widać na załączonej fotce. Zdjęcie przedstawia przedpołudniową gonitwę całego stadka.

    Teraz śniegu leży dwa razy tyle, a psy mają ubaw po pachy. W sensie dosłownym. I wcale a wcale im się do domu nie śpieszy. Zachwyt nad aurą bezgraniczny. Jak dzieci.

    Pozostaje cieszyć mi się z tego, że one się cieszą.
  • Champion w cylindrze


    Nino w oczekiwaniu na występ. Jeszcze w "cylindrze".
    No to już po Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Rzeszowie. Bonomiellę dzielnie reprezentował Nino Rotus zdobywając CWC i res.CACIB.
    Bardzo podobał się sędzi, p.Sowińskiej, która tak napisała w karcie oceny psa:
    2-letni, prawidłowo zbudowany, proporcjonalny. Dobra rzeźba głowy, dobra szyja i grzbiet, klatka piersiowa prawidłowa, dobre kątowanie i ruch. Dobrze prezentowany.
    P.S.
    Nino jest posiadaczem pudła, z którym jeździ na wystawy. Pudło jest trochę trywialnym określeniem na coś wyglądającego tak elegancko jak owo. Na myśl przychodzi mi całkiem inne określenie, a mianowicie cylinder. Taki, z którego na gest magika wyskakuje królik. I tu chyba trafiłam w sedno, bo Nino podczas oczekiwania na ocenę tkwi sobie spokojnie w cylindrze, po to aby w odpowiednim momencie wyskoczyć z niego i zebrać oklaski.

    Rzeszowskim wyskokiem Nino ukończył Championat Polski. Brawo!
  • Wszystko dla szczeniąt

    Przed paroma dniami umyłam skrzynię dla szczeniąt, przeliczyłam ich wszystkie ręczniki, prześcieradełka, szmatki szmateczki, miski, smoczki i cały ten kram niezbędny do odchowania psich dzieci.

    - Po co to teraz? Jeszcze mamy trochę czasu - zdziwił się Piotr.
    - A ty nie myślisz o szczeniętach? - zapytałam.
    - Nie. Będę myślał o nich jak będą - odpowiedział jak zawsze rezolutnie.

    A dzisiaj Naczelny sam, z własnej inicjatywy (!) przywiózł ze sklepu pakunek pełen pluszaków. Dla szczeniąt.

    No proszę, więc on też tak samo jak ja nie może się już doczekać maluchów! Aż usiadłam z wrażenia!
  • Szczęśliwym kanapowcem być


    Termometr zaokienny pokazuje minus 22! Niebieski słupek domowego termometru oscyluje w granicach 22 ale plus.

    (Myśl o rachunku za ogrzewanie domu jawi mi się w postaci koszmaru!)

    Nasze mądre psy wiedza, ze zimno straszliwie i szczęśliwie nie domagają się spacerów. Rozsądnie, bo przy tak niskich temperaturach i tak nikt i nigdzie by z nimi nie poszedł. Zima, zimno, mróz, mało rozrywek, więc zapadają w sen długi nie tylko w nocy, ale i podczas dnia.

    Prawie hibernacja.

    Za to wypuszczone na krótko na dwór biegają jak w amoku. Zimne powietrze wprowadza je w radosny rausz. Gdy tak szaleńczo gonią się wzajemnie dookoła domu, boję się, że na zakrętach połamią sobie nogi...
    Pozwalam im na 15-minutowe szaleństwa w dwugodzinnych odstępach.

    Poza gonitwami jedzą, albo śpia i śnią chrapiąc głośno. Zmartwień nie mają żadnych.
    Wierzę, że są szczęśliwe.

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów