Wpisy z Październik 2011

  • Październik, 2011
  • Rodzinnie

    Channelka bawi się
    i rządzi w domu
    Mamy wieści z nowych domów: o Clementine z Poznania i o Channelce z Milanówka. Obie 6-miesięczne już córcie Moni mają się dobrze, obie charakteryzują się sporym temperamentem, a i własne zdanie też już mają, co przekłada się u nich na umiarkowane posłuszeństwo, jak to młodzież w tym wieku ma.. Gonitwy w plenerze, skoki i podskoki, anektowanie dla siebie mebli oraz ogólne rządzenie się w domu. Zupełnie jak nasza Monia we wczesnej młodości. Podobne do siebie i do mamy jak dwie przysłowiowe krople wody. Wiadomo: rodzina!
    Klementynka

    Doszły mnie słuchy, że Ola i Arek już niebawem sprawią Klementynce do towarzystwa kocurka, pięknego Brytyjczyka. Oj, będzie się działo! Trzymamy mocno kciuki za zgodę i harmonię między kotem i psem. Jak będę coś więcej wiedziała w temacie, to oczywiście dam znać.
    NaRa
  • NINO ROTUS Bonomiella Zwycięzcą Polski!

    ocenianie psa
    stolik sędziowski
    Każdy sukces wystawowy psa z naszej hodowli jest ogromnym powodem do radości. Naczelny dzisiaj z piersią do przodu, jakby to jemu miano przypiąć do niej ordery, a powodem tej dumy są medale i to aż dwa na międzynarodowej wystawie w Poznaniu dla Nina. Powiem krótko: Najlepszy Dorosły Pies w Rasie, CWC, CACIB, Kwalifikacja na Crufta, no i ten tytuł - ZWYCIĘZCA POLSKI!
    Cieszymy się przeogromnie! YEEEEAAAAH!!!
    no i po wystawie.
    Tyle radosnych doniesień z dnia dzisiejszego. W tym miejscu wypada wspomnieć też wczorajszy (również w Poznaniu) występ Nina, którym niestety nie zachwycił sędziego z Czech, pana O.V. Jakoś nie spodobała się sędziemu fizjologiczna wentylacja płuc u Nina, czemu dał wyraz w karcie oceny psa pisząc: "zbyt głośno oddycha". I tak to wczorajsze zwycięstwo przeszło Ninowi koło nosa, zagłuszone jego własnym, donośnym dyszeniem. Ocena bardzo dobra, trochę zdziwienia pomieszanego z rozczarowaniem... Ano, bywa i tak.
    No i po wystawach. Nino śpi - oddycha prawidłowo - a my ciągle jeszcze przeżywamy, ciągle jeszcze myślami na wystawie. Do następnego razu!
  • Przez las z wątróbką w kieszeni

    Las, psina i dal sina...


    W (p)siną dal, czyli przez las ja z psiną w dal siną. Rym-cym-cym. Ja jak zwykle cieszę się leśnym spacerem, psina (każda z nich bez wyjątku!) węszy, tropi, szuka, nie znajduje, ale nie chodzi o to aby znaleźć, bo już samo przeszukiwanie krzaków podobną radość daje jak niektórym ściganie króliczka ze znanej wszystkim piosenki.
    Być na spacerze tylko z jednym psem to najlepsza okazja do wtłoczenia mu w głowę tego i owego oraz przypomnienie czegoś co wcześniej było nauczone, a nieodświeżane tak szybko poszło w zapomnienie. Ćwiczymy rzeczy proste, ale najchętniej zapominane: chodzenie przy nodze, zostawanie w miejscu, przychodzenie na sygnał. Pomoce naukowe tkwią w kieszeni. Psina idąc grzecznie tuż przy nodze co raz to łypie łakomie okiem w kierunku kieszeni i wie, że gdy pańcia będzie zadowolona z lekcji to po smakowitą nagrodę sięgnie. Dzisiaj nagrodą za postęp w nauce, lub raczej za dobre chęci, było coś co wyglądem swym przypominało wyschnięte patyki runa leśnego, jednakże smakowało psu zdecydowanie lepiej - suszona wątróbka! A przepis na pozyskanie suszonej wątróbki domowym sposobem jest dziecinnie prosty, zważywszy, że wystarczy ją ugotować i pokroić w cienkie pasma, a wyschnie już sobie sama. Można też ją upiec w piekarniku, a pokrojoną zamrozić. Smakowity i zdrowy kąsek dla naszego psa, bez konserwantów, bez szkodliwej chemii.
  • Co komu do miski

    Trzy gracje - Bella, Aferka i Monia czyli: Grzmot, Grzmotek i Grzmoteczek

    Afera i Monia
    W sierpniu użalałam się na blogu nad Monią, że taka chudzina, że żebra jej widać, że jakoś nie może po odchowaniu gromady szczeniąt dojść do siebie. Czas minął, Monia, mimo że gdy nie śpi to w nieustannym ruchu (takie małe psie ADHD) to poprawiła się, żeber już nie widać, sylwetka młodzieńcza jak przed macierzyństwem, aż miło na nią popatrzeć. Normalna karma, mimo, że z wysokiej półki nie była w stanie podtuczyć naszej Rudej, sięgnęłam więc po karmę dla psów aktywnych, a na pozytywny efekt nie trzeba było długo czekać. Wysokoenergetyczną karmę dostaje też Pampalini i trochę się po niej także zaokrąglił. Bella i Simonka - dwa grzmoty, a nie suki - cały czas na standardowej eukanubie dla psów dorosłych, chociaż nie wiem czy nie czas aby wziąć grubaski na dietę... Aferka, nasz najmłodszy, chociaż wcale nie najmniejszy grzmotek, już ostatni miesiąc na karmie dla szczeniąt, bo i dorośleje i coraz częściej łakomie i zazdrośnie zagląda do misek Belli i Simonki. Wiadomo, cudza guma do żucia smakuje lepiej...
  • Dawno temu...


    Jesień to dla mnie przede wszystkim okres wystaw psów, refleksji i wspomnień z nimi związanych. Swojego czasu w PROLOGU napisałam o tradycjach wystawowych w mojej rodzinie, a dzisiaj po raz kolejny przechodząc obok dyplomów mojego (pra)dziadka pomyślałam, że może jednak warto by odświeżyć pamięć tamtych czasów i pokazać tu na blogu jak wyglądały medale z Wystaw Łowieckich organizowanych od 1899 roku przez Warszawski Oddział Cesarskiego Towarzystwa Prawidłowego Myślistwa, na których oprócz ekspozycji trofeów myśliwskich urządzano pokazy psów. Z tamtych czasów zachowały się jako cenna pamiątka rodzinna dyplomy otrzymane przez mojego dziadka - miłośnika psów oraz zwierząt każdego chyba gatunku. W roku 1900 złoty medal (również zachowany) otrzymały owczarki niemieckie dziadka, a dziewięć lat później sukces powtórzyła jego terrierka Krysia.
    Przydomków hodowlanych w tamtych czasach jeszcze nie wynaleziono.

Strona 1 z 2, łącznie 8 wpisów