Wpisy z Sierpień 2011

  • Sierpień, 2011
  • Shar pei`e i bullmastiff

    Mo i Maxie: popatrzmy sobie głęboko w oczy!

    Kto wczytywał się w mój stary blog, ten poznał bullmastiffkę Maxie i wie, że czasami ku naszej wielkiej radości bywa w naszym domu. Podoba jej się tutaj, na shar pei`e z racji swej wielkości patrzy nieco z góry, one zaś trochę onieśmielone jej gabarytami rozsądnie nie zaczepiają olbrzymki. W sumie zarówno Maxie jak i stadko shar pei odnoszą obopólnie korzyści: jej podoba się adoracja i uległość tych mniejszych, Mniejsi zaś rosną przy Dużej w siłę, szczególnie wówczas gdy trzeba głośnym rykiem pokazać psu sąsiadów, kto tu rządzi. Pies z sąsiedztwa na widok wściekle szczekających paszcz zmywa się szybko, natomiast jego właściciele, widząc u nas jeszcze jednego czworonoga, drżą i załamują ręce.
    Dzisiejszą jazdę samochodem do nas z Wrocławia psica zniosła dobrze, chociaż jako że pochodzi z niezmotoryzowanej rodziny, autem jeździ rzadko. Opracowaliśmy metodę zachęcającą wielkiego psa do samodzielnego wejścia w czeluść pojazdu i chętnie podzielę się tu moją wiedzą, być może komuś przydatną. Otóż w naszym samochodzie pies podróżuje na tylnej kanapie. Aby zachęcić go do wejścia, otwieramy drzwi po oby stronach auta, przy czym jedna osoba zachęca psa do wejścia do środka, druga stojąc po przeciwległej stronie, też przy otwartych drzwiach, woła psa w swoim kierunku. Metoda wypróbowana i skuteczna, jednakże wymagająca od wsadzających nieco sprytu i uwagi. Wołający musi wykazać się dobrym refleksem i szybko zamknąć drzwi od swojej strony, gdy tylko psina znajdzie się już wewnątrz pojazdu, w przeciwnym razie ryzykuje przewróceniem się na tył głowy, gdy pies przemaszeruje szybko przez tylną kanapę, po to aby wysiąść. Spotkanie z człowiekiem znajdującym się po drugiej stronie, nie będzie miało charakteru oko w oko, lecz raczej łeb w łeb, a czaszka bullmastiffa do drobnych i słabych nie należy. Trochę doświadczenia w podróżach naszym pojazdem Maxie w przeszłości już nabrała, obyło się więc bez większych stresów przy wsiadaniu oraz podczas samej jazdy.
    Dzisiaj za nami już powitania bullmastiffki z shar peiami, chóralne oszczekanie psa sąsiadów - widać taka tradycja, oraz leśny spacer. Maxie zmęczona dniem śpi i śni. Ja natomiast nie mając jeszcze aktualnych zdjęć naszego psiego gościa, pochwalę się tymi, które wykonał Artur podczas swojej wizyty u nas, która zbiegła się w czasie z poprzednim pobytem Maxie. A na zdjęciach Maxie i młodziutka Morcheeba. Wiele od tego czasu się nie zmieniło, no może tylko to, że Mo urosła, zmądrzała i wypiękniała.
  • Wakacje w górach nad morzem

    Odchowywanie dwóch czworonogów to nie lada gratka. Jako takie pojęcie mają w tej kwestii posiadacze dwójki dzieci, ale od razu spieszę zaznaczyć, że to absolutnie nie to samo. Przy okazji o tym, że posiadanie psa jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie można popełnić, oświeconych nie muszę przekonywać. Za to z całą odpowiedzialnością i konsekwencją, że o świadomości aspektu też wspomnę, pragnę poinformować, że dwa psiaki, to nie pretensjonalne matematyczne dwa razy więcej szczęścia. Szczęścia jest wielokrotnie więcej. A zaszczyceni takim stanem rzeczy, wiedzą o czym mówię.
    Morcheeba - nasz pierwszy złoty skarb - w naszych skromnych progach spędziła już dwa lata. W tym czasie z małej księżniczki na ziarnku grochu, wyrosła prawdziwa Królowa, właściwie monarchini, a niekiedy caryca. Gracją, etykietą i dyplomacją obdziela łaskawie każdego, zwłaszcza w trakcie wizytacji na okolicznych włościach. Granice taktu są wyraźne, choć subtelnie wytyczone i nie wypowiadane na głos. Za to odstępstwa nie są mile widziane, a nieobyczajność traktowana surowo z góry.
    Pocoyo to za chwilę roczna panna. Czerpie z wzorca pełnymi garściami. Z tą drobną różnicą, że swój bardzo rozwinięty i bystry rozumek wykorzystuje na pełnych obrotach w celu zapewnienia sobie przyjemności. Realizacja następuje w czasie rzeczywistym, bez zbędnych podchodów i niepotrzebnego przywiązywania wagi do małostkowych detali. Precyzyjniej ujmując aspekt, jest bezceremonialnie bezpośrednia i osiąga cel nieomal w tej samej chwili, co myśl o nim. Gdy chce się tulić, to po prostu to robi. Gdy chce być smyrana po brzuchu, ostentacyjnie go nadstawia. A gdy jej niewygodnie, nonszalancko przy jednoczesnym zaangażowaniu 100% uroku, rozpycha się beztrosko na większej części sofy.
    Każda chwila z nimi jest bezcenna. A wakacje, choć z ciemnymi chmurami które musieliśmy przegonić, jak widać na zdjęciach udane. A my wyrośliśmy na czułych Pańciów, idealnie wychowanych dla potrzeb Mo i Po.

    Read More

  • Przedwystawowo nam


    .. z Aferką
    Za nami odbyta burzliwa aczkolwiek konstruktywna narada pod tytułem: "kto jedzie na wystawę do Wrocławia". I nie chodziło wyłącznie o nasze shar pei`e ale też i o mnie i Naczelnego. Bywało tak, że jechał tylko Piotr, a ja z konieczności - bo dom, bo psy - zostawałam ze stadkiem.

    Tym razem opieka nad inwentarzem i domem zapewniona, jedziemy w duecie, a zabieramy ze sobą tylko Aferkę. Ona już cieszy się na pokazy i chyba nie ma najmniejszej przesady w tym stwierdzeniu, bo Aferka cieszy się na wszystko i do wszystkich, więc zakładam z góry, że na wystawę również.

    A co na to reszta psiego towarzystwa?
    Ano Simonka cieszy się, że nie jedzie. Co jak co, ale publicznych występów to ona nie lubi, ale jeśli zmieniłaby kiedyś zdanie to na pewno dokończymy jej rozpoczęty championat. Jeszcze na ten temat z nią porozmawiam.

    Monia natomiast pracuje intensywnie nad wagą i próbuje przytyć. Jak tylko osiągnie sukces i trochę więcej masy ciała, to z pewnością ją wystawimy. Monia w przeciwieństwie do Simonki jest ambitna oraz pewna siebie i chętnie weźmie udział w pokazach psich piękności.

    Bella podobnie jak Monia próbuje udoskonalić swoją sylwetkę, ale w przeciwieństwie do swojej córki, która chce nabrać masy, ta stara się zbędne kilogramy zrzucić. Jak na razie bez większych efektów, sadełko odłożyło jej się tu i tam, a już szczególnie tam, więc póki co (czytaj: gruba) nie wystawia się.

    Pampus ma swoje plany wystawowe już skrystalizowane, ale nie bardzo chce abym o nich pisała na blogu, więc nie piszę. Do tego tematu jeszcze powrócę.

    Ci, którzy chcieli by się zgłosić na wrocławską wystawę czasu mają już niewiele. Zgłoszenia przyjmowane są do 1 września.
  • Shar Pei`e moje grube i chude

    Bella, Simonka i Monia robią ruch pod ogrodzeniem. Za ogrodzeniem kot..

    Simonka. Utyło jej się!
    Aferka z cieczką. Ups..!
    Oczy dookoła głowy, napięta uwaga i permanentne sprawdzanie co porabia Pampus. To tak w skrócie. A dzieje się wokół naszego psa sporo, bo dopiero co Simonka drażniła jego zmysły swoim cieczkowaniem i ledwo co skończyła z irytowaniem i prowokowaniem psa, to zachciało się Aferce. Pampus przyczajony w nadziei, że uda mu się wyrwać jakoś do suczki, obserwuje jej każdy ruch. Gdy on w ogrodzie, ona kusi go z balkonu. Romeo i Julia! On śpiewa rzewnie z dołu, ona mu z góry po psiemu odpowiada. I potrafią tak długo, nawet bardzo długo.
    Według wszelkiego prawdopodobieństwa zaraz po Aferce, w fazę ekscytującą psa, wejdzie Monia. Biedny pies, już teraz stracił na apetycie, schudł i tylko jedno ma w swojej psiej głowie: "cieczka-kryć-cieczka-kryć!!". Zaczynam się martwić czy tak długo trwający stan napięcia u psa nie odbije się niekorzystnie na jego zdrowiu. Dzisiaj znowu nie chciał śniadania...
    Chuda jest też nasza Monia, po szczeniętach jeszcze szczuplejsza niż przed nimi. Dogadzamy, rozpieszczamy, Monia dobrze je ale ciągle z niej chudzina, co mnie smuci. Za to temperament i energia wprost roznosi naszą Rudą. Gdy nie wybiega się po polach to urządza galopy dookoła domu, a i przez ogrodzenie do sąsiada przeskoczyć potrafi.
    Natomiast Bella i Simonka z wyraźną nadwagą. Cieszą się latem na spokojnie, wygrzewając leniwie w słońcu swoje grubaśne cielska.
  • Zdjęcia z nowego domu

    shar pei i dziecko Dzisiejsze gorące podziękowanie za zdjęcia kieruję do pani Wiolety i pana Wojtka z Olkusza. A na nadesłanych zdjęciach wraz z ich słodką pociechą widzimy córcię naszej Mon Cheri - małą Cherry, która tak bardzo mała już nie jest i mocno podrosła od czasu gdy opuściła nasz dom. Oj, wyrosło się psince przez parę tygodni i to tak aż poznać maluszka trudno!
    Wraz z Naczelnym i całym psim stadkiem serdecznie pozdrawiamy cały Olkusz, a w szczególności nową rodzinę ślicznej Cherry. Przy okazji dorzucę swoje sakramentalne trzy grosze dla tych. którzy pytają się czy shar pei i dziecko to dobra kombinacja. Ależ tak, oczywiście! Chyba widać na zdjęciach, nieprawdaż?

Strona 1 z 2, łącznie 10 wpisów