Wpisy z Lipiec 2011

  • Lipiec, 2011
  • Co dwa psy to nie jeden

    Choo-Choo i Albert E. w jednym żyją domu...
    każdy sobie...
    kostkę skrobie
    Rozbrykany psi duet cieszący moje oczy. On niespełna ośmiomiesięczny, ona jeszcze szczeniuś - kilka miesięcy młodsza. Szczęście zaprogramowane, bo co dwa psy to nie jeden. Prawda oczywista i najprawdziwsza. Wiem coś o tym mieszkając na co dzień z gromadką psów i obserwując jak bardzo zwierzęta potrafią zżyć się nie tylko z naszą ludzką rodziną, ale i ze swoimi pobratymcami. Powtarzam jak mantrę: pies potrzebuje towarzystwa drugiego psa. Wiedzą już o tym Artur i Wiola z ich Morcheebą i Pocoyo, wie też Natalia z Doveyem i Tevezem, poznają właśnie życie z dwoma psami pod jednym dachem Ania i Rafał. Dziękuję Ani bardzo za nadesłane zdjęcia. Tęskni mi się za tymi psiakami, a szczególnie za małą Choo-Choo. Jeszcze tak niedawno biegała w naszym ogrodzie... Było, minęło... Piękny czas! Chciałoby się przeżywać szczenięta znowu, lecz na następne baraszkujące w trawie maluchy musimy poczekać przynajmniej rok. Są jednak już plany mniej dalekosiężne, bo uwzględniające szczenięta zimowe. Ale o tym na mojej stronie w zakładce szczenięta.
  • Barometr nastroju

    Clementine..
    ..solo
    i z Arkiem
    Szczenięta odeszły z domu i zrobiło się smętnie oraz nijako, barometr naszego postrzegania świata jeszcze dzisiaj z rana wskazywał niż, a wszystko to za sprawą tęsknoty i myśli krążących wokół maluchów, które tak niedawno wypełniały nam cały czas, a teraz już w nowych rodzinach. Ostatnie dni były trudne, bo i tęsknota za psimi dziećmi i brak wiadomości jak im się dzieje, spychały mnie w czarny dołek. I nie wiadomo jak głęboko poznałabym czerń dołka gdyby nie dzisiejszy telefon od Przemka z Zabrza z wiadomością, że Chester Jr. zdrowy, że mądry niebywale, że ładny, i że wszyscy z niego zadowoleni. Również dzisiaj dotarła do mnie wiadomość od Ani, że Albert E. i najmłodsze psie dziecko od nas tworzą uroczy duet i żyją we wspaniałej komitywie, i - cytuję: "jedzą ładnie, bawią się ładnie, są boskie i podbiły serca nasze, sąsiadów i rodziny". A, i że zdjęcia będą niebawem. Czekamy więc cierpliwie. Uf, no i barometr nastroju podskoczył raźnie do góry po tak dobrych wieściach, a późnym wieczorem raz jeszcze wykonał gwałtowny skok wskazując na wyż, bo Ola i Arek podesłali mi najnowsze fotki Clementine. Dziękuję bardzo!! Mała jest śliczna, urocza i wyjątkowa, co zresztą widać na zdjęciach, nieprawdaż?
    W dobrym nastroju kładę się spać.
  • Lokalna egzotyka czyli targowisko i Aferka

    Aferka na zakupach
    Owoce i warzywa kupujemy już zwyczajowo na targu, i przeważnie towarzyszy nam któryś z psów. Ostatnio najczęściej Afera. Łączymy pożyteczne z jeszcze jednym pożytecznym, czyli niezbędną dla naszego życia aprowizację z treningiem Aferki, która już doskonale wie jak ma się zachować w tłumie ludzi. Zarówno kupujący jak i sprzedający odnoszą się do Młodej z dużą sympatią (innych omijamy łukiem), a ona na okrzyk "ach jaki śliczny piesek" już biegnie do zachwycającego się, już rozdaje uśmiechy i całusy, cała szczęśliwa i serdeczna.
    Refleksję o buziakach Aferki i jej kontaktach z obcymi ludźmi mogłabym przetaczać przez rozmaite poziomy, bo przecież stosunek ludzi do psa wiele mówi o wartości człowieka i jego kulturze. Ale dla mnie najistotniejszą jest zwyczajna radość czerpana z sumy doświadczeń potęgujących się przy każdorazowym spotkaniu człowiek-pies, chociaż z naszego punktu widzenia za każdym razem mamy do czynienia z innymi ludźmi. Dzisiaj takiej niekłamanej radości doświadczyła sprzedawczyni rowerów. Jedno jej miłe słowo, jeden przyjazny gest i już Aferka skacze jej w ramiona, "cmok-cmok" mokrym całusem po policzku, po czym powrót do nas z miną "ładna jestem, nieprawdaż?" i dalej idzie już spokojnie przy nodze aż do momentu gdy ktoś zawoła "jaki śliczny piesek!".
  • Fotorelacja z występu Nina


    na ringu
    z Kolą..
    Nino i Beata
    ..i z Beatą
    O tym, że Kola wystawiał na warszawskiej wystawie Nina było już w poprzednim wpisie.
    O tym, że ogromnie się cieszę z sukcesu Nina też było, ale nie zaszkodzi gdy wspomnę to raz jeszcze.
    O tym, że Nino zszedł z ringu jako zwycięzca też było, więc teraz dla uzupełnienia parę dokumentalnych fotografii.
    Wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń jest całkowicie nieprzypadkowe i zamierzone.
  • CACIB i BOB dla Nina!

    Dzisiaj króciutko - tylko informacja z międzynarodowej wystawy psów w Warszawie. CACIB-a i BOB-a wraz z przyległościami (medal plus puchar) otrzymał NINO ROTUS Bonomiella, więc radość ogromna, gratulacje dla jego właścicielki Beaty i serdeczne podziękowanie dla Koli za pracę nad "Młodym Gniewnym" i profesjonalne zaprezentowanie go na ringu.

    Sędzia, p. Jadwiga Niciewicz tak napisała w karcie oceny psa:
    Krótki zwarty korpus. Piękna samcza głowa. Doskonałe kątowanie kończyn i doskonała ich akcja. Bardzo ładna maść. Doskonały gatunek szaty. Ocena doskonała lokata 1. Zwycięzca. Zwycięzca rasy.

    Zdjęcia z udanego debiutu Nina oczywiście będą, ale najprawdopodobniej dopiero jutro, więc uzbrajamy się w cierpliwość i czekamy.

Strona 1 z 2, łącznie 8 wpisów