Wpisy z Maj 2011

  • Maj, 2011
  • Kocie-Mocie, Świnki-Pinki

    Piotr, Aferka i jego Kocie Mocie

    Skok Piotrowi na kark!
    Z pieszczochen Simonką

    "Kocie-mocie" funkcjonuje genialnie od lat, a sprawdza się jako zawołanie Naczelnego do szczeniąt. One tłumaczą sobie jego okrzyki na swój szczenięcy język i przybiegają do Piotra wszystkie na raz. Próbowałam kociować i mociować, ale nie mam takiego talentu jak mój mąż, pozostaje mi więc moje własne nawoływanie szczeniąt, prawie tak samo funkcjonujące jak kocie mocie. Mnie najlepiej wychodzi "świnkowanie-pinkowanie", o czym zresztą swojego czasu przekonała się Natalia i to w praktyce. "Świnki!!-Pinki!!!" w jej wykonaniu brzmiały nie tylko dobrze, ale i skutecznie!
    Poza tym gorąco u nas, podobnie jak i w promieniu kilkuset kilometrów. Psy niemrawe, szczenięta senne, ale grzeczne i nie marudzą, że pobyt w ogrodzie mają skrócony do minimum. Wychodzimy na dwór dosłownie na parę minut, po czym szybko uciekamy do domu, bo nie sposób wytrzymać w palącym słońcu.
    W przeciągu ostatniego tygodnia maluchy nie tylko znacznie urosły, ale też usamodzielniły się. Pokonanie dwóch stopni prowadzących na zewnątrz domu, nie stanowi już dla nich żadnego problemu. A gdy otwieram ich pokój dziecinny, to biegną do tych wspomnianych stopni jak na wyścigi, każde chce być pierwsze. To częste wyprowadzanie szczenięcego towarzystwa do ogrodu, a potem wyłapywanie ich i znoszenie do domu, jest uciążliwe, ale ma też i swoje dobre strony. Szczenięta nie załatwiają się już w domu! Pierwszy wielki sukces odnotowany, a ja jestem z psich dzieci bardzo dumna, że takie już mądruchne i samodzielne. Dobrze byłoby aby jeszcze i Monia zauważyła, że jej potomstwo dorasta i nie potrzebuje już maminego mleka. Niestety tu problem. Monia ciągle pełna mleka, mimo że ze swoimi dziećmi prawie nie przebywa.. Sutki ma obrzmiałe, wymagające masowania i ściągania zalegającego pokarmu. Mamy nadzieję, że za parę dni ta nadprodukcja mleka u Moni ustanie, i że nie trzeba będzie przeciwdziałać wzmożonej laktacji farmakologicznie. Simonka natomiast świetnie odchowała swoje dwa tłuściochy (są ogromnie!), mleka nie ma już od tygodnia, a ze szczeniętami raczej bawi się niż o nie troszczy, bo faktycznie nie ma ona przy nich niczego do roboty. Bardzo chętnie opiekę nad szczeniętami sprawuje nasza 6-miesięczna Aferka. Podoba jej się, że może porządzić trochę, i że są w stadku tacy mali, co to w psiej hierarchii niżej niż ona.


  • Życie towarzyskie szczeniąt

    Szczenięta i ich goście

    czułości bez końca
    który piesek ładniejszy?

    Można by rzec, że szczenięta prowadzą intensywne życie towarzyskie. Gości mają niemalże codziennie i tylko pozazdrościć im popularności. Wpadają moje koleżanki, co to koniecznie muszą zobaczyć i przytulić małego szkraba, przychodzą dzieci z okolicy zawsze z tym samym, nieśmiałym pytaniem: "proszę pani, czy możemy pobawić się z pieskami?". Przyjeżdżają, tak jak dzisiaj przyszli właściciele naszych psich dzieci. Dzisiaj nasi goście chociaż zdecydowali się na Clementine, to nie szczędzili achów i ochów pozostałym maluszkom. Siedzieliśmy sobie w ogrodzie i bawili świetnie. Zabawa polegała na bieganiu z wiaderkiem za wszędzie kupkającymi maluchami, przenoszeniu ich z części ogrodu, w której akurat wzrastają dalie do części li tylko trawiastej, fotografowaniu, czuleniu się do coraz to któregoś maluszka i znowu wyciąganiu jakiegoś niesfornego psiaka z kwiatowej grządki. Szczenięta potrafią już nie tylko zgrabnie biegać, umieją też skakać, a robią to z takim wdziękiem, że zaśmiewaliśmy się prawie do łez!
    Jutro dzieci Simonki skończą 6 tygodni, a przedwczoraj dzieci Moni ukończyły 5. Wiek u szczeniąt, który najbardziej lubię. Poniżej trochę ich zdjęć do oglądania, a wszystkie z dzisiejszego dnia.


  • Migawki z dnia

    Szczenięta vs. karma
    Cara Mia z rodzeństwem
    Crocodilla i Channel

    Chłodniej. czyli lepiej, ale i gorzej. Lepiej dla mnie i stadka moich dorosłych shar pei, jako że upały nie są przez nas dobrze znoszone. Gorzej dla maluszków, bo niby zimno nie jest, ale wieje chłodny wiatr, więc wyjścia na dwór króciutkie, takie aby tylko utrwalić nawyk siusiania i kupkania na dworze.
    Dzisiaj ważyłam szczenięta - największa jest Barbarella od Simonki, ta Klucha przekroczyła już 4,5 kg, Big Brother prawie tak samo ciężki bo 4,2 kg. Dzieci Moni ważą do 3,3 do 3,9 kg. Niezłe klocki, mamy co nosić z domu do ogródka, z ogródka do domu i znowu z domu do ogródka.... Wynoszenie szczeniąt do ogrodu, to zawsze akcja i wyścig z czasem, bo jeśli uda mi się zdążyć zanim malce nabrudzą w domu, to bieganie za nimi z wiaderkiem należy już do Naczelnego, jeśli natomiast wykażę się wolniejszym refleksem niż stado błyskawicznie trawiących szczeniąt, to mnie w udziale przypadnie mycie podłogi!

    Imiona dla dzieciarni Moni już wybrane: Cara Mia, Channel, Crocodilla, Chester Jr., Cherry Lady, Clementine, Choo-Choo.

  • Krewniacy w odwiedzinach

    Najmłodsze Bonomielle

    O tym, że dom nasz dla gości lubiących psy zawsze otwarty, wiedzą wszyscy psiarze. Co raz to ktoś wpada aby miło o psach pogawędzić i po to aby z naszymi zwierzami się pobawić. One natomiast psie odwiedziny mają tak rzadko, że jeśli już, to koniecznie trzeba o tym wspomnieć. Wczoraj był właśnie taki wyjątkowy dla mojego stada dzień. Odwiedziny krewniaków: Burlesci i Belfasta z hodowli Perro Bebe w towarzystwie Kasi i Mariusza. Niesłychanie słodkie te dwa - jedno czarne, drugie w kolorze dojrzałej brzoskwini. Od pierwszej chwili czuły się w naszym ogródku jak w swoim własnym, a stadko dziewięciu malców potraktowały z sympatią, aczkolwiek nieco protekcjonalnie. Wiadomo, starsze są to i mądrzejsze, siła ich ciał przekładała się momentami na siłę przebicia, lecz generalnie panowała zgoda i harmonia. Ekscesów nie odnotowaliśmy i chyba tylko dlatego, że Belfast już w pierwszych minutach dał malcom do zrozumienia, że najsilniejszym jest on, i tym samym on obejmuje przywództwo. Bezdyskusyjnie. Towarzystwo poszalało na trawniku, a że mięśnie jeszcze słabe, to i zmęczenie szybko psią dzieciarnię zmogło. Małe Bonomielle zostały zaniesione do domu i ułożone do snu, duet z Perro Bebe usnął w ramionach Kasi i Mariusza. A my zajęliśmy się tym co ludzie bardzo lubią, czyli grillowaną kolacją na świeżym powietrzu. To był bardzo miły wieczór.

    Burlesca i Belfast...
    ... u nas w odwiedzinach
    Kasia z Maluchami
    Jedni biegają, inni sprzątają
    liczenie: raz, dwa, trzy ...
  • Dużo nas!

    Wszystkie szczenięta razem. Zawładnięcie ogrodem totalne.

    Skarbulki!
    Spokojne siedzenie, uważne wpatrywanie się w aparat fotograficzny nie jest mocną stroną szczeniąt. Uważam za własny sukces sfotografowanie na raz pięciu szkrabów Moni w ich skrzyni! Jak to zrobiłam? Gumowa świnka, wydająca przy naciśnięciu bardzo świnkowate odgłosy, przykuła na krótki moment uwagę pięciu ciekawskich. Dwa wrażliwsze uciekły... A cała dziewiątka w kupie do podziwiania na zdjęciu w ogrodzie. Też nie było łatwo zebrać dzieciarnię do zdjęcia. Szczeniaczki mają coś wspólnego z kurczątkami: jedne i drugie potrafią niewiarygodnie szybko się przemieszczać! Kto nie wierzy niech przyjedzie i naocznie się przekonana. Tymczasem zapraszam do obejrzenia najnowszych zdjęć.

Strona 1 z 4, łącznie 19 wpisów