Wpisy z Marzec 2011

  • Marzec, 2011
  • Clou tkwi w szczególe 3

    Ubiegły weekend współdzieliłem po pół, na czas spędzony z psinkami i czas który przeleżałem pod autem. Oczywista oczywistość, że psinki są w samym środku mojego serca i zrobiłbym dla Nich praktycznie wszystko. Bez przerwy o Nich myślę, coraz bardziej rozpływam się w zachwycie nad Nimi, że o nieustannym wymyślaniu, jakby im tu dogodzić, wspomnę tylko ze skrupulatności wypowiedzi. No i to wszystko w tak zwanym międzyczasie podchodów, aby się przytulić, wyściskać, lub choćby wycałować w ich słodkie kulfony. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, w tym samym sercu jest jeszcze taki malutki zakamarek, wyłącznie dla naszej niebieskiej strzały. Za to w serduszkach naszych suń, 323 to obiekt westchnień i słodkiego smyrania w brzuszku, o ile nie miłość od pierwszego wejrzenia. Ja tam się im nie dziwię.

    Read More

  • Niespodzianka

    pozujemy - ja i Monia
    To miała być "niespodziewajka" jak mawia Artur. Czas jednak nadszedł aby uchylić rąbka tajemnicy, więc otwarcie wszem i wobec obwieszczam, że nasza Mon Cheri niebawem zostanie mamą! YES!! Aktualny jej stan to pięć tygodni wyraźnie widocznej szczenności, dobry humor, żarłoczność ponad normę, no i wzruszający, typowy dla ciężarnej suki wygląd. A tata? Już mówię: Ch. Chester Asta La Vista. Uff, no to już wszystko wiadome, wszystko napisane, gorący news poszedł w świat, więcej niespodzianek na razie nie przewiduję. Czekamy na drugą połowę kwietnia i mocno trzymamy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i zdrowe maluchy. Monia pewnie urodzi w Wielkanoc, bo tak przynajmniej wypada z moich obliczeń, poza tym z doświadczenia wiem, że szczenięta przychodzą na świat w terminach dogodnych tylko i wyłącznie dla nich samych, bez oglądania się na nasze weekendy czy świętujących weterynarzy.
    5 tygodni w ciąży
    Jeśli termin wypada na początku lub przy końcu tygodnia to na mur beton maluchy urodzą się w niedzielę. Sobota też jest dobrym dniem na rodzenie, pod warunkiem, że dopiero od późnego popołudnia lub nawet w nocy. No a jeśli w przybliżonym terminie porodu wypadają święta, to już z pewnością suka-matka nie odpuści sobie takiej okazji. Nasz wet przełyka już nerwowo ślinę nie będąc pewnym jak miną u niego święta, ja jestem dobrej myśli. Damy radę, nie pierwszy raz zresztą. Mimo to proszę o kibicowanie, to zawsze pomaga!!
  • Wewnątrz

    Mo obserwuje, Po filuje
    Bark w bark, ramię w ramię

    Od samego początku psinki wprost przepadały za sobą. Obecnie stan ten co do zasady nie uległ zmianie, ale osiągnął nowe stadium.
    I owszem Morcheeba matkuje młodszej, ale ta skolei z tego powodu nie ma absolutnie żadnych powodów do narzekania. A wspólne, beztroskie zabawy tylko potwierdzają te sądy.


    Read More

  • Clou tkwi w szczegółach 2

    Drugie udane zdjęcie Pocoyo

    Niby wiosna, czapki z głów, zegarek naprzód, a tu ot co. Mo i Po - jak wiadomo wtajemniczonym - mieszkają
    w górach nad morzem, na dość odległej północy względem rdzennej Goli, stąd aura u nas na wpół nordycka, choć ogólnie śródziemnomorska. Bardziej wtajemniczeni wiedzą także o "wczorajszym" torcie, więc nadrabiając tydzień nieco o prezentach. Buziaków, uścisków, tulasków, trącania łapką i merdania ogonkami w szaleńczym tempie było bez końca. I tu już mógłbym zakończyć, bo takie granty, to aż nadto, co mi trzeba. Ale o kumulacji muszę wspomnieć. Po zaczyna się wracać (wiosenne przesilenie?!), a Mo po długiej przerwie znów wciąga mnie do wspólnych zabaw w domu i nie tylko. No i jakby nie było dość, na deser wczoraj wróciło uwielbiane przeze mnie białe.

    Read More

  • Przełom

    Kto miał ponad 4-miesięcznego, siusiającego w domu shar peia, ręka do góry!

    Już myślałam, że sama będę do góry podnosić rękę, a tymczasem w domu... dzisiaj i wczoraj nigdzie ani śladu wilgoci, ani jednej kropli. Oczka Aferki psotnie przekorne jak zwykle, lecz podłoga sucha. Wprost nie do wiary!

    [Ponoć raz albo dwa to tyle co nic (odezwał się głos pesymisty)]

    ale

    chyba jednak nastąpił przełom, bo:
    - Całą poprzednią noc Aferka przespała na sucho, tzn. bez pozostawiania kałuży na podłodze.
    - Cały wczorajszy dzień minął bez mokrych wpadek - fakt, wyprowadzaliśmy na dwór Malucha w odstępach 1-2 godzinnych.
    - Cała dzisiejsza noc przespana bez przerw, a dom suchy jak piasek na pustyni. Oh yes!! Tra la la la, doo doo doo!!!
    - Cały dzisiejszy dzień aż do wieczora Aferka zraszała wyłącznie trawnik.

    Chyba ten tak długo wyczekiwany sukces już nadszedł. Prawie jak cud. Ja proszę, ja chcę, niech już tak pozostanie!

Strona 1 z 5, łącznie 22 wpisów