Wpisy z Styczeń 2011

  • Styczeń, 2011
  • Sennie

    Bella z Albertem. Tak śpią. Kocham ten widok!


    Mama i synek sennie... Tak im najlepiej, tak potrafią leżeć całymi godzinami, ja zaś patrząc na tych dwoje zapominam o całym świecie...
    Dzisiaj Albert ukończył 4 tygodnie. Niby niewiele, ale potrafi już sporo. Opanował jedzenie z miseczki i to bez rozrzucania na boki, bawi się zabawkami, tzn. nosi albo tarmosi, pozytywne emocje wyraża merdając ogonkiem, negatywne głosem. Powodów do skarg i zażaleń w zasadzie nie ma, ale czasami nudzi mu się, więc woła donośnie... A ja - jak ta mamuńcia - zaraz biegnę do niego! Biorę na ręce, przytulam. Albercik wtedy uszczęśliwiony. Płakać i marudzić przestaje natychmiast. Dokładnie tak samo jak każde niemowlę.
  • Wielkopolskie klimaty

    Zimowo, zimno, zimniej, najzimniej a do tego mrozi nas przenikliwy wiatr. Krajobraz pod śniegiem i jak okiem sięgnąć wszystko w bieli aż po horyzont. A tymczasem Natalia, mieszkająca również w Wielkopolsce, podesłała mi dzisiejsze zdjęcie Teveza. Aż uwierzyć mi trudno, że w Poznaniu bezśnieżnie, a my ciągle przymrożeni, oblodzeni i stęsknieni za innymi barwami otoczenia niż biel. Dwa zdjęcia z dzisiejszego dnia: Tevez na trawie i Aferka na śniegu, a dystans jaki łączy oba psy żyjące w odmiennych strefach klimatycznych wynosi drogą lądową jedynie 160 kilometrów. W linii prostej jest znacznie krótszy. Wcale, a wcale się nie zdziwię jeśli Natalka mnie powiadomi, że do nich już bociany przyleciały!

  • Afera z Albertem

    AFERA z Koziego Rynku, 10 tygodni

    Moja mama powiadała: "małe dzieci, mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot". Ludzkich dzieci w domu nie mamy, ale powiedzenie śmiało można odnieść do naszych psich pociech. Albert E., jedynak słodki i rozpieszczony, ale grzeczny i nie sprawiający (jeszcze!) kłopotów. Aferka też grzeczna i nie mniej słodka, lecz większa i starsza, więc akcja wokół niej niemalże na okrągło.
    Albert E.
    ..z zabawkami - poduszeczkami
    aferka lubi spać na grzbiecie
    Albert śpi całymi dniami, budzi się tylko na posiłki, zje z apetytem, następnie trochę potarmosi swoje pluszaki i znowu zasypia. Aferka posypia często, ale sen ma już płytki i krótki. A gdy się budzi to rozrabia. Ma z kim, bo moje młode psy zawsze chętne do szaleństw. Albert nie wymaga (jeszcze!) większej przestrzeni życiowej i w pełni zadawala się wydzieloną dla niego powierzchnią o skromnych trzech metrach kwadratowych. Aferka jest w domu wszędobylska w sensie dosłownym. W odstępach dwugodzinnych, po przebudzeniu, po zabawie i po jedzeniu nasz starszy Skarb wynoszony jest na dwór. Tak, tak, nauka porządku idzie już pełną parą!

    Maluchy najsłodsze gdy śpią. Sypiają tak: Aferka przeważnie na grzbiecie, Albert wtulony w swoje zabawki. A my chodzimy wokoło nich cicho-cichuteńko, aby żadnego Skarbulka nie obudzić, bo wiadomo, że jak śpią to rosną. Albert ubiegły tydzień przespał w 90-ciu procentach. Budził się tylko po to, aby jeść, po czym zasypiał, aby rosnąć. Dzielny maluch, nie ma co! Ten tydzień jest przełomowym w jego życiu, bo urozmaiciliśmy mu menu o karmę dla szczeniąt. Na razie trzy razy dziennie konsumuje rozmoczoną eukanubę i do woli mleko od mamy. Z początkiem przyszłego tygodnia dojdzie mu kolejny serwowany przez nas posiłek, a pod koniec tygodnia powinniśmy dojść do pięciu posiłków dziennie.
    Aktualna waga maluchów: Aferka 6,3 kg, Albert 2,2 kg.

  • W biegu na śniegu

    Aferka To już, albo jak kto woli, dopiero drugi tydzień życia z Aferką pod jednym dachem. Dobrze jej z nami, a nam z nią, chociaż nie ukrywam, że czasami mamy odmienne stanowiska w pewnych kwestiach, a szczególnie wtedy, gdy w środku czarnej, najczarniejszej nocy my chcemy spać, ona natomiast uważa, że czas już najwyższy, aby dzień rozpocząć. Dyskusja z Aferką wszczynającą nocną aferę prowadzona jest krótko, ale stanowczo i nie ma zmiłuj się gdy mała o 4.30, głosem wyciągającym wysokie C, domaga się zabawy. Liczę, że szybko przyswoi sobie nasz rytm życia i skończą się te straszne dla mnie pobudki, po których chodzę rozbita i mało przytomna. Szczęśliwie nocne awanturki nie zdarzają się codziennie, ale tylko co drugą noc, więc raz na dwa dni wyspać się mogę. A tak w ogóle to nasze nowe zwierzątko jest przekochane, skore do zabaw, biegów, szaleństw z nami, z psami, a gdy wszyscy już ze zmęczenia pokładamy się pokotem, to i zabawą z domowym obuwiem psinka nie pogardzi.

    Zima i śnieg zachwycają małą Aferę. Najchętniej biegałaby w śniegu znacznie dłużej niż jej na to pozwalam. I oczywiście chętnie by ten śnieg jadła, a tu rozczarowanie i zakaz, bo tego absolutnie nie wolno. Wolno za to cieszyć się zimą, wolno biegać, wolno gonić uciekających i prowokujących ją do zabaw w berka tych co to już ze szczenięctwa wyrośli, ale ciągle jeszcze zimowe szaleństwo lubią. Ja zimy nie lubię, jednakże widok rozbrykanych psów, cieszących się śniegiem, sprawia mi niekłamaną radość. Może więc z tym moim nielubieniem to tak nie do końca jest prawda.
  • W różnych wymiarach



    Albert, jak każdy unikat, jest jeden. Cycków z mlekiem ma do dyspozycji aż osiem. Wszystkie czynne i pracujące tak, jakby Albertów była wielka, nienasycona gromada. Metoda, stosowana przez Alberta, mająca na celu opróżnienie sutek z mleka, tak aby w żadnym z nich nic nie zalegało, jest perfekcyjna.
    Lubię patrzeć gdy on ssie, a wygląda to tak: cmok-cmok-cmok z pierwszego od brzegu sutka, odpadnięcie i przyssanie się do tego obok. Znowu trzy łyki mleka i przemieszczenie się do kolejnego dystrybutorka. Albert jest dokładny i staranny w tym co robi, nie ma więc mowy, aby któryś z sutków został pominięty. Z każdego pociąga po troszeczku, aż brzuszek robi mu się okrągły.
    Dzięki takiej specyfice ssania, produkcja mleka w maminych sutkach utrzymuje się na poziomie konsumpcji, czyli ilości niewielkie, ale wystarczające na potrzeby jedynaka . Albert syty i zadowolony, biust Belli w dobrej kondycji i nienagannej formie, a ja się cieszę, że karmienie syneczka przebiega bez problemów.

Strona 1 z 4, łącznie 18 wpisów