Wpisy z Grudzień 2010

  • Grudzień, 2010
  • Sylwestrowo

    Szampan się chłodzi,
    Bella nie rodzi.


    Tyle w rym ujętym telegraficznym skrócie.

    Świętować będziemy rodzinnie w domu. Będziemy się cieszyć świąteczno-podniosłą atmosferą, jaka zawsze towarzyszy Sylwestrowi, a zwierzaki nasze będą się cieszyć, że my radośni. Tak już mają i między innymi za to bardzo je kochamy.
    Nowy Rok powitamy bez większych ekscesów. Z mniejszych przewidziany jest tylko szampan, obligatoryjnie i tradycyjne. Strzelać na wiwat nie będziemy nawet z kapiszonów, bo Belli należy się przecież spokój, a ten ze wszelkich sił zobowiązani jesteśmy jej zapewnić. Aktualny jej stan to w dalszym ciągu zdrowy apetyt i lekko obniżona temperatura ciała. Nic nie wskazuje na to, aby tej nocy miała nam się rodzina powiększyć.

    I to by było na tyle, odezwę się dopiero w styczniu 2011. Tymczasem życzę wszystkim naszym sympatykom i przyjaciołom oraz ich zwierzakom Szczęśliwego Nowego Roku!
  • 9-ty tydzień oczekiwania na szczenięta

    drzemka ciężarnej
    Jeszcze nic. Jeszcze czekamy w napięciu. Temperatura ciała Belli spadła dzisiaj przed południem do 37,5 stopnia po to aby wieczorem osiągnąć znowu 38. Wieczorna miska została opróżniona przez nią z wilczym apetytem, tak samo jak i wcześniejsze posiłki. Spać, spać i spać... tylko tego chce Bella, więc posypia sobie to tu, to tam.
    Fotka drzemiącej ciężarnej jak najbardziej aktualna, uchwycona w czasie dzisiejszej drzemki podczas naszej kolacji, bo Bella jest wszędzie tam gdzie ja. Nawet w nocy śpi przytulona do mnie, czyli razem dzielimy łóżko. Muszę teraz mieć ją obok siebie, aby w razie gdyby nagle postanowiła rodzić, móc natychmiast się obudzić i odpowiednio zareagować.. A to, że lubię gdy ona tuli się do mnie we śnie, to już inna inszość....

    Dzisiaj znowu mam dla Was zdjęcie z high-tech komputerowego USG (sorry za nieprofesjonalne wyrażenie) wykonane przez National Geographic / Pioneer Production i przedstawiające szczeniaczka w analogicznym wieku jak te siedzące w brzuchu Belli. Oj, robi to zdjęcie wrażenie, prawda? Tak, moi drodzy, psie dzieci już gotowe do przyjścia na świat, ale dopóki mieszczą się w maminym brzuchu i nie jest im za ciasno to poczekają jeszcze parę dni w bezpiecznym schronieniu. Poczekają, albo nie.

    No a teraz dla odmiany oraz odwrócenia uwagi od spraw poważnych, fotka takich dwóch czarnych zbójów, co to ciągle ze sobą, czyli Tevez i Cypress. Tym razem siedzą z wrodzonym sobie wdziękiem na stole i patrzą bardzo pewnym siebie wzrokiem na kogoś lub coś.... Młode już pną się ambitnie w górę jakby wiedziały, że punkt widzenia zależy punktu siedzenia.

    Na koniec istotna informacja: Pampus na przekór zimie wymienia sierść na letnią i robi to zdecydowanie gwałtownie. Ani chybi, idzie nam wielkimi krokami ocieplenie
  • Trochę (p)o świętach


    Nasza bystra Pocolinka
    To niemała już dziewczynka
    Fika, bryka, podskakuje
    i na sofę już wskakuje!
    Przez śnieg w szelkach maszeruje
    lodem, mrozem ... nie przejmuje
    Inne psiaki ją ciekawią
    a i dzieci się z nią bawią
    Całym stadem ją kochamy
    Na dobranoc przytulamy
    Mo natomiast jej matkuje
    i mądrością coraz zaskakuje
    Delikatna - ciepła i wrażliwa
    Miła - dobra - i cierpliwa
    Siostrę ślicznie wychowuje
    bo na równi ją traktuje
    A na święta prezent nam sprawiła
    tu i tam red kropeczki postawiła
    Nie zdumiała nas tym przecie
    bo dorosłe jest to dziecie

    Zasypują buziakami
    bo słodkimi są psinkami!
  • Trwamy

    Dzień minął na walce ze śniegiem (ja), gotowaniu (też ja), sprzątaniu (ja!) i takim ogólnym wierceniu się w koło (Piotr). Mowy nie ma aby ruszyć się z psami poza dom, bo las i pola zasypane już totalnie, a po zasolonym chodniku spacerować nam się nie uśmiecha. Tkwimy więc w domu i trwamy jak mawia Naczelny.

    Od dzisiaj mierzę Belli temperaturę ciała. Stała i cyklicznie powtarzana czynność u moich suk w terminie bliskim godziny ZERO. Na razie brak podniecających wieści, Bella w dobrym nastroju, wyglądająca na zadowoloną z siebie i otaczającego ją świata, a jej temperatura ciała to normalne dla zdrowego zwierza 38 stopni. Codzienne pieszczoty i głaskanie przyrastającego brzuszka stały się dla mojego suczydła rytuałem bez którego nie potrafi się obejść i przynajmniej raz na dwie godziny wywala się słodko na grzbiet tylko po to aby ją po brzuchu posmerać. Strasznie to fajne uczucie nie tylko dla niej, ale i dla nas. Tymczasem reszta stadka zorientowała się co w trawie, a raczej w Belli piszczy i ciekawie próbuje zbliżyć się do psiej mamy najbliżej jak tylko ta pozwoli. Dystans jednakże jest utrzymywany. Psiarnia może podejść do Belli od jej frontu, ma przyzwolenie aby zajść ją od tyłu, może ją wąchać, dotykać i trącać byle nie w okolice brzucha. Ta strefa jest dla Belli pobratymców zakazana i przy najmniejszej próbie przekroczenia dozwolonej granicy nasza ciężarna oznajmia groźnym warkotem STOP, tak że psy mimo że ciekawskie niezmiernie, trzymają się od jej boczków z dala. Żaden z nich nie ma odwagi zadrzeć z psią mamą. I słusznie.

    P.S.
    Godzina 23. Termometr zaokienny wskazuje minus 17. Za parę godzin ma być jeszcze zimniej. Trwamy!
  • Rodzinnie

    Madzia i jej Cypress


    Bella krótko przed wyszczenieniem, ja zakręcona do niemożliwości i zamęczająca najbliższe mi otoczenie tym jak to będzie, co to będzie, kiedy to nastąpi, jak damy sobie radę i tak w koło. Jedni słuchają, inni udają, że są zainteresowani, a jeszcze inni robią co mogą aby skierować moją uwagę na inny tor niż psia izba porodowa, przypominając, że rodzina Belli spora, że jej przyrodnie rodzeństwo rośnie wzwyż i wszerz, i że muszę, ale to koniecznie muszę ich pokazać, a najlepiej to od razu, czyli teraz, zaraz i natychmiast. Ulegam presji i pokazuję nadesłane mi zdjęcia.

    Z prawej strony zawsze Tevez (taki ma widać zwyczaj), z lewej Cypress. Dziewczyny znane wszystkim, ale na wszelki wypadek jeśli ktoś tu nowy i nie bardzo jeszcze wie who is who, to krótka informacja, że ta od Teveza to Natalia, ta od Cypressa to Magda.

    Zdjęcia rozkoszniaków trzymanych na rękach pewnie już ostatnie, bo chłopakom urosło się sporo i niebawem żadna z ich pańć nie będzie już w stanie swojego skarbulka dźwignąć. Tevez przekroczył już 20 kilogramów, Cypress jest nieco lżejszy, ale też nie ułomek.
    Miło popatrzeć!

Strona 1 z 4, łącznie 18 wpisów