Wpisy z Poniedziałek, październik 25. 2010

  • Październik, 2010
  • Nelson turysta.

    Pozazdrościliśmy wszystkim psiakom, które mieszkają w domach z ogrodami, jak również Mo, która ma zagwarantowane codzienne spacery w nadmorskim lesie, więc postanowiliśmy zabrać Nelsona na prawdziwą wycieczkę do lasu w górach. Najpierw długa podróż samochodem, potem zasłużona zabawa. Na ogrodzonym terenie, wśród jeszcze zielonej trawy, Nelson szalał, wariował, fikał koziołki i biegał jak oszalały. Potem wycieczka do lasu - Nelson ze zdziwieniem obwąchiwał każde drzewko, wsłuchiwał się w odgłosy natury. Nie ma co, widać jaki psiak szczęśliwy po tej całodziennej wycieczce. Po powrocie do domu od razu zapadł w długą drzemkę i pomrukiwał z zadowolenia. Oj urósł nasz psiak, za parę dni kończy 10 miesięcy - zmężniał, wydoroślał, ale nadal ciekawy świata i ufny. Z ostatnich doniesień - Nelson zaczął szczekać - tak, wcześniej nigdy nic, cisza, brak reakcji na obcych czy odgłosy z korytarza, a teraz niech no tylko Nelson usłyszy jakiś dziwny hałas, albo nocne przechadzanie się po korytarzu. Od razu basowym szczeknięciem daje znać: ja tu pilnuje!

    Biegam!
    Odpoczynek
    Chwila w cieniu
    Zjem listek
    Nelson myśliciel
  • Zasada kompensacji

    Wiola z psami "nos w nos, oko w oko"
    rodzinnie - Morcheeba i Misiek
    dwie zadumane: ja i Mo
    Poprzedni wpis wprowadził czytelników w temat gdzie, u kogo i z kim zamieszkała Pocoyo. Zanim opuściła nasz dom aby przeprowadzić się w góry nad morze, jak obrazowo ujmuje to Artur, zaznajomiła się ze Wspomnianym, z Wiolą, i z Mo, którzy rodzinnie przyjechali po swe kolejne psie dziecię. Pogoda dopisała, więc i spacer kępińskim lasem zrobiliśmy niemały, czego dowodem i pamiątką załączone fotki. Pięknie było. Yeah!

    Życie jednak nie znosi próżni, jeśli coś było pięknie udane, coś innego musi być be i nie ma od tego odstępstw. Taka dziwaczna i złośliwa zasada kompensacji, którą niestety obserwuję od lat. Dopadła nas, a ściślej ujmując mnie i Cheri alergia w najobrzydliwszej formie, jaką można by sobie wyobrazić. Zaczęło się u mnie bolącym gardłem i kapiącym jak zepsuty kran nosem, potem ciurkiem popłynęły łzy z oczu Cheri, a po paru godzinach jej umęczone ślepka zapuchły i przestały patrzeć w ogóle. Dicortineff w kroplach do oczu okazał się dla Cheri skutecznym lekiem, zapuchnięcie przeszło jak ręką odjął, ja poratowałam się prochami i po alergii tylko złe wspomnienie. A przyczyna? Nowy, polecany, cudownie pachnący płyn do płukania prania... i podobno zupełnie nieszkodliwy. Dałam się zwieść reklamie... Eeeee, fuj..... Obejdziemy się bez takich wynalazków!

    Na koniec elektryzująca wiadomość dla tych co czekają na szczenięta i dla tych co to nam dzielnie przy ich odchowywaniu kibicują. Bella (XABEA Bonomiella) ma cieczkę, a to znaczy, że z początkiem stycznia (jak dobrze pójdzie) pojawią się u nas kolejne maluchy. O YES!!!!!! Dobra wiadomość, nieprawdaż? Mon Cheri też ma cieczkę, ale to nic nie oznacza, no może tylko tyle, że za parę dni Misiek i Pampus będą z obłędem w oczach szaleć i chcieć, chcieć i szaleć.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów