Wpisy z Luty 2010

  • Luty, 2010
  • Spacer do Bralina

    droga do Bralina
    Odjechał dzisiaj do Krakowa Nelson, jutro odjedzie do Warszawy Nino i tak to wraz z zimą kończy się kolejny rozdział ze szczeniętami.
    Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, no bo pożegnanie z pieskiem, a zaraz potem odwiedziny Natalii i wspólny spacer aż do Bralina. Misiek i Monia nam towarzyszyły. Las i pola ciągle niedostępne, bo pod śniegiem, ale spacer brukowanym chodnikiem też był dla psów atrakcyjny. Dla Moni największą atrakcją były szczekające na nas za płotów psy (Monia niestety też zachowywała się jak wiejski burek), dla Miśka spacer był atrakcją sam w sobie.
  • Rozczarowanie

    Niestety nie będzie teraz szczeniąt po Simonce. Łudziłam się patrząc na moje grubiejące stworzenie, że może jednak, że może niewielki miot, ale że będą. Dzisiejsze badanie USG rozwiało wszelkie nadzieje. Brzuch Simonki pusty. Tequilli nie badaliśmy jeszcze, ale wygląda, że też nie jest szczenna... Cóż, para poszła w gwizdek. I tak bywa.
  • Mania u Edyty i Łukasza

    Duża już Mania z małym Stasiem
    Dziecko i pies. Motyw jaki lubię najbardziej. Wzajemne poznawanie się od najwcześniejszego dzieciństwa to kapitał na przyszłość dla obojga. Dziecko miłość do zwierząt będzie miało utrwaloną na zawsze, a pies pozostanie członkiem rodziny, darzonym nieograniczonym zaufaniem.


    Edyta do mnie:
    jak widać na zdjęciach miłość Mańki do Stasia kwitnie, to jest jego druga niańka, a jej ulubione zajęcie to jak tu dostać się do rączki lub nóżki i ją wymyć fioletowym jęzorem.
  • Ostatni tydzień ze szczeniętami

    W nadchodzącą sobotę spakuje walizkę Nelson, a w niedzielę Nino. I tak to na razie zostanę bez szczeniąt. Póki co w domu są dwa, ale ruch potrafią zrobić taki, jakby było ich całe stado. Dzisiaj zważyłam pieski: Nino 7,1 kg, Nelson 7,6 kg. Jeść lubią bardzo i pomału rozwijają w sobie typową dla shar pei pasję żarłoczności. Z podawaniem namoczonej karmy skończyliśmy już, szczenięta wcinają suchą, gryzienie małych granulek sprawia im frajdę. I nie tylko papu smakuje... Nadgryzione są brzegi ich skrzyni, drzwiczki do szafek, framuga drzwi i ... rura od kaloryfera. Jeszcze jeden miot szczeniąt i trzeba będzie pomyśleć o kapitalnym remoncie domu.
  • No i odjechały już dwa

    Nathalina i NCS odjechały do nowych domów, a za parę dni zabiorą mi ludzie Nelsonka i Nina. Będzie mi dziwnie, przyzwyczaiłam się do każdego z nich, a one do siebie nawzajem, do naszych psów i do nas. Bella nagłą nieobecność córek znosi mężnie, ale widać, że ciężko jej oswoić się z tym faktem. Zachęcam ją aby pobyła z synkami, ale to na nic. Zajrzy do nich tylko na moment i zaraz wraca do mnie popiskując. Rozstania z dziećmi są dla psiej mamy trudne, mnie też jest jakoś nijako. Napięcie spowodowane zaistniałą sytuacją rozładowuje Monia, dobry duch tego domu. Nasza najmłodsza jest niezrównana jeśli chodzi o zabawę i potrafi zmotywować do szaleństw i gonitw całe stadko. Nawet stateczny już Misiek bryka przy niej jak szczeniak, a i Bella się odpręża. Simonka też chętnie by poszałała z psami, jej niestety już nie wolno. Ciężarna aż do porodu musi się oszczędzać. To już niedaleko, dzieci Simonki urodzą się za około 10 dni. I znowu jestem w ogromnym napięciu.

Strona 1 z 3, łącznie 13 wpisów