Wpisy z Grudzień 2009

  • Grudzień, 2009
  • Mo od dziś nastolatką

    alternatywne wsparcie
    Uświadamianie Mo przez kangurzycę
    Dzisiaj wczesnym rankiem, dostrzegliśmy niezaprzeczalne znaki, świadczące o tym że Mo właśnie zakończyła swoje beztroskie dzieciństwo. Tylko dzieciństwo, bo beztroska panuje u nas w domu w dalszym ciągu i każdemu domownikowi jest z tym doskonale, stąd absolutnie nie będziemy tego zmieniać.
    Ale żarty na bok. Mo dostała pierwszej w swoim życiu cieczki. Z tego powodu hormony zaczynają broić, ale w bardzo pozytywnym sensie. Morcheeba jak nigdy uwielbia się przytulać. Wprost przepada też za głaskaniem i tuleniem. Apetyt jej dopisuje, a na spacerach jak gdyby nigdy nic. Oczywiście tylko u Mo, bo we mnie napięte wszystkie zmysły. Lód pod śniegiem po ostatniej wizycie wiosny powoduje, że na spacery bardziej odpowiednie byłyby łyżwy. Za to figury, jakie wykonuję przy harcach biją tulupy i inne na głowę. No i niejako przy okazji powoli zaczynam dostrzegać istotnie zwiększające się zainteresowanie innych czworonogów płci przeciwnej. Będziemy asertywni i stanowczy zarazem.
    Mo jest przy tym szalenie dzielna i bardzo nas ostatnio rozpieszcza czułościami. Zresztą nie tylko nas! W domu - na swoim placu zabaw przejawia nieśmiałe zakusy matczyne i jeśli tylko brakuje kogoś z nas do tulenia, z łatwością znajduje sobie zastępstwo.
    Zatem nowa smycz, czujna obserwacja i mop w gotowości.
  • Pierwsze święta Mo

    Nasza grzeczna Mo z radością skorzystała z przywilejów związanych ze świętami. Przede wszystkim miała oboje Panciów do dyspozycji przez 24 godziny na dobę. To daje mnóstwo możliwości zabaw, spacerów i przyjemności. I tak też się stało, w przeddzień i w wigilię buszowaliśmy radośnie na świeżo-spadłym śniegu. Fikaliśmy wspólnie po górkach, dołach i polach. Przy pierwszej gwiazdce nie zabrakło prezentów i przytulanek. Zaś w kolejnych dniach korzystaliśmy z wiosennej aury i ślizgaliśmy się po lodzie, oraz odwiedziliśmy plażę.
    Ostatnio Mo wynalazła nową zabawę "Mo kontra obcy". Na czym polega, widać na zdjęciach.
    Obcy bardzo korci
Morcheebę
    Harce nad morzem
    Mo dopadła obcego
    Obcy pojmany
    Mo dopadła
obcego
    Obcy i Mo
    Zapowiedź drugiej rundy
    Pancia przejmuje obcego
    Słodki sen po pysznej zabawie
    Odpoczynek po harcach

  • Karpie we wannie

    Torres w przedświątecznym nastroju

    Miała być kartka świąteczna, taka z bombkami, choinką i shar peiami z reniferowymi rogami, ale brak mi na zrobienie jej czasu, talentu i pomyślunku. Zamiast tradycyjnego obrazka są oczekujące niemo na ułaskawienie (!) karpie we wannie (zdjęcie skradzione ze strony Natalii) i Tores zastanawiający się czy nie lepiej byłoby je samemu upolować, niż czekać aż się za to wezmą ludzie. U nas podobnie (co prawda ryba kupiona już bez życia), nastrój świąteczny, my w dobrych humorach, nasze czworonogi również.

    Życzę serdecznie wszystkim zaglądającm na mojego bloga zdrowych, radosnych Świąt i miłej rozmowy z shar peiami w noc wigilijna, bo mówić do Was będą z pewnością, trzeba tylko uważnie się wsłuchać.
  • Piętnaście

    Kontrola
balkonu
    Kontrola aury
    Minus piętnaście stopni
    Zimne stopnie
    Kwadrans
drzemki
    A potem zmiana na następne piętnaście

    Piętnastego grudnia przyszedł solidny mróz. Dziś, jak zwykle wynosi dobre -15. Na zewnątrz biegamy w 15cm białym puchu, dokładnie 15 minut zbieramy i ubieramy się, aby wyjść na dwór i piętnaście razy proszę Mo o powrót, po piętnastu minutach spaceru, by uchować psinę w zdrowiu a samemu nie rozłożyć się bardziej. Dziwnym trafem 15 minut to także niezbędny czas, aby odkopać i odskrobać niebieską strzałę, by pojechać na spacer gdzieś dalej. Piętnaście to także liczba buziaków, które dostaję za każdą z powyższych czynności.
    Piętnaście minut, to także czas drzemki Mo w jednej pozycji, potem następuje zmiana boku, lub miejsca. Za to posiłki znikają w piętnaście sekund. Dużo szybciej, niż zajmuje nam ich przygotowanie.
    Myślę także, że co najmniej piętnaście razy na sekundę - Wiola i ja - powtarzamy sobie, że bardzo naszą psinkę kochamy!
  • Przed świętami

    W środkach masowego przekazu, w sklepach, w rozmowach ze znajomymi dominują dwa tematy: święta i Sylwester. Prawdziwy terror, którego nie sposób obejść. Nic nie mam przeciwko świętowaniu, lubię zwykle tę bożonarodzeniową atmosferę, ale może nie teraz gdy Belli wyraźnie więcej niż mniej, i gdy niebawem zacznie się wielka akcja pod nazwą RODZENIE, a potem SZCZENIĘTA. Na maluchy cieszę się bardzo, myśl o porodzie jak zwykle mnie stresuje, irytuje, nakręca bo wiadomo, że może być różnie... Naczelny beztrosko niefrasobliwy ze swoim "damy radę" (łatwo mu mówić, psie porody zwykle przesypia), ja przygotowana na wszystkie możliwe ewentualności myślę już kategoriami spisów. To mam, tego jeszcze nie mam, to potrzebne, to może się przydać.. I tak w koło. A Bella ma się dobrze, mimo pokaźnych rozmiarów ciągle jeszcze żwawa i mobilna i to tak, że muszę ją hamować aby zbyt intensywnie nie galopowała z psami. Dzisiaj została po raz drugi zaszczepiona przeciwko herpeswirozie, zniosła dzielnie bez mru mru.
    Pozostaje nam już tylko czekanie.

Strona 1 z 3, łącznie 15 wpisów