Wpisy z Poniedziałek, sierpień 10. 2009

  • Sierpień, 2009
  • Mon Cheri bez rodzeństwa

    Monia. Teraz jedynaczka.
    Pierwsza noc Moni bez rodzeństwa minęła dobrze, chociaż nie obeszło się bez lamentów. Do tej pory Mała spała najpierw w grupce szczeniąt, potem już tylko z braciszkiem, a ż tu nagle zabrakło ich wszystkich, a łóżeczko zrobiło się bez nich duże. Malutka próbowała po kolei wcisnąć się do Miśka, do Tequilli, do Belli, do Simonki. Efekt taki, że każdy z psów uciekł pozostawiwszy jej swoje miejsce do spania. Rozłożyły się moje Duże na kanapie i z góry patrzyły na popiskującego żałośnie Malca. W końcu Monia skapitulowała i podreptała do swojego legowiska. Już parę minut później chrapała. Dzień rozpoczęła parę minut po 7. Pojadła, pobawiła się z nami i psami, teraz znowu śpi. Śpi i rośnie. Z apetytem różnie, raz ogromny, innym razem taki sobie. Zachęcam do jedzenia, ale nie przymuszam. Zauważyłam, że jak raz nie doje to kolejny posiłek zjada chętniej.
    Z zabawek najbardziej cenione są pluszaki i ogon Miśka. Miś gdy w dobrym nastroju to pozwala. Tarmoszenie misiowej kity trwa tak długo dopóki ostre ząbki szczeniaka nie sprawią ogonowi bólu. Wtedy Misiek sygnalizuje głośnym pomrukiem koniec zabawy po czym na parę godzin znika z pola widzenia szczeniaka. Bella bawi się z córcią na swój specyficzny sposób. Chwyta głowę Małej w swoją przepastną paszczę, tak aż ta cała w niej znika, przewraca malca na grzbiet i podgryza mu gardło lub ciągnie za pofałdowaną skórę. A wszystko to, chociaż wygląda brutalnie, to tylko zabawa, wbrew pozorom ostrożna i delikatna. Widać jak bardzo pies potrzebuje towarzystwa drugiego psa. I ten duży, i ten mały.

    Dwie miłe wiadomości dnia: Twister po całonocnej podróży dotarł z Olą i Arturem do domu. Wszyscy zmęczeni, ale szczęśliwi. A Messi Natalii, według jej relacji, świetnie dogaduje się z o rok starszym Doveyem. Oba psy nierozłączne, a Dovey chociaż poznał już co znaczą ostre jak igły zęby szczenięcia, nie tylko że nie ma go dosyć, ale sam lgnie do niego. Mało tego, starszy pies pilnuje młodszego i nie każdemu pozwoli się do niego zbliżyć.

  • Im dalej w las...

    Dzieje się tak wiele i w takim tempie, że nie sposób wszystko opisać.
    Poniżej kilka chwil z poniedziałku.
    Piłeczka!
    Prawie mam
    Czysta rozkosz
    Tego mi trzeba!
    ... jeśli
nie chcesz mej zguby.
    Krokodyla daj luby...
    jeszcze
chwilę temu, na tym siedziałem
    Kolejna zdobycz Mo
    Mo
przepada za słonikiem
    Zdobycze Mo









    Jeden, dwa, trzy ...
    Mo po otrzymaniu karmy, uwielbia na nią zapolować, szybkim ruchem porwać ile się da i na boku placu zabaw zjadać po kolei każdy kawałeczek. Sprawia jej to tyle radości, że nie podejmuję się wpływać na ten proceder. Zwłaszcza, że później zjada wszystko do cna, bez zbędnej kontestacji.
    Otrzymany w dniu wczorajszym krokodyl jest nadal na czele listy bestsellerów Morcheeby. Jak dotąd nie miała żadnej zabawki z taką ilością odnóży, miękką głową i przede wszystkim metkami, dzięki którym można niezwykle efektownie tarmosić, jak również napadać na zdobycz.
    W trakcie wszystkich zabaw panuje beztroska i całkowite odprężenie. Nikomu nie dzieje się krzywda, ani nikogo nic nie boli. W celach profilaktycznych znacząco podnieśliśmy jakość placu zabaw - Mo otrzymała nowiutką wykładzinę, która nie przesuwa się w trakcie gonitw, ataków i tym podobnych.
    Mimo, że nasz plac zabaw nie jest wielki (150x200cm), Mo czasem musi odsapnąć. Czasem przysiądzie, czasem słodko się rozłoży, a jeszcze innym razem padnie bez ładu i składu, byle tylko złapać oddech.
    Mały niebieski słonik ma ubóstwianą przez Mo trąbę. Po każdym udanym polowaniu nasza dziewczynka długo ją gryzie, a na koniec przy jej użyciu odnosi do swojego kojca, na później.
    Taaa, na tym dywaniku przed chwilą jeszcze siedziałem. Moja pociecha zadecydowała jednak, że czas odłożyć aparat i przyłączyć się do zabawy. Podobnie wyrywa mi poduszkę spod głowy, gdy próbuję zasnąć po rannym spacerze za potrzebą.
    Pertraktacje w sprawie sofy wciąż trwają. Mo jest wyjątkowo twarda w stawianiu warunków, a my wyjątkowo podatni na kompromisy ;-)
    Jeden aspekt nie budzi wątpliwości żadnej ze stron - sofa jest wyjątkowo wygodna do spania.
    Na zdjęciu słodka Mo, która zasnęła, znużona odpieraniem naszym argumentów, że sofa nocą należy się wyłącznie nam.
    Bez obaw, nie śpimy dziś na podłodze, dobrotliwie została nam odstąpiona. Mo nadal wybiera swój kojec. Jeszcze.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów