Wpisy z Czwartek, sierpień 6. 2009

  • Sierpień, 2009
  • Zmiany, zmiany, zmiany

    Wykopaliśmy topór i będziemy walczyć o prawidłowy rozkład jazdy.
    Mo się uczy, o co w tym wszystkim chodzi.
    Morcheeba pobiera nauki od panci

    W środę po lekkim wyposzczeniu w pracy, Mo zjadła pięknie późny obiad w domu (około 21). Po spacerze bawiliśmy się do 23. Potem nakazałem spać. Generalnie sobie, bo i Wiola, i Mo miała to za nic. Faktycznie przysnęliśmy po północy. To duży postęp.
    Krok wstecz. O pierwszej obudziła nas Mo piszcząca do pustej miski z jedzeniem. Nie została schowana - moja wina, moja bardzo wielka wina. Wiola się ugięła i to co zostało wsypane zniknęło momentalnie - nie taka wielka wina? Chwilę potem zignorowaliśmy nocny spacer i wycieraczka pod drzwiami przyjęła siusiu. Byłem twardy i zakazałem wyjść (tylko czy słusznie, to się okaże?). Pralkę i tak musimy włączyć, więc z wycieraczką nie ma problemu.
    Do rana błogi spokój. Mnie, aby się wyspać wystarczą ciągiem 4 godziny. O 8 jednak nie mogłem się zwlec. Czyżby odezwały się zaległości?!
    Efekt taki, że na siusiu rano też się spóźniliśmy. Spóźniliśmy, bo nasza kochana sunia dała nam wszystkie znaki, że musi wyjść. Bez słowa sprzeciwu posprzątałem ponownie podłogę przy drzwiach. Żona wyszła z Mo. Efekt - duża kupa jak nigdy dotąd i słodko rozbudzony psiak.
    Nieszczęścia chodzą parami, więc wyjątkowo jechałem dziś do pracy (na szczęście to tylko 13km) z samą Mo z tyłu. Nie obyło się bez pisków i płaczu. Czuję się fatalnie, gdy prowadzę naszą 323 jedną ręką, a druga wisi za fotelem i głaszcze Mo po głowie lub pupie, w zależności jak się usadzi (głaskanie nie jest fatalne, lecz cudne). Fatalne, bo niewygodne i niebezpieczne. Dramatu nie było, dojechaliśmy płynnie, bez ekscesów. Ale: z każdym kolejnym samotnym kilometrem jest nam łatwiej. Powoli, ale miarowo walimy głową w ścianę. Kiedyś runie...
    Długo oczekiwany sukces.
    Mój ulubiony widok
    Odpoczynek Mo

    Po dojechaniu do pracy i wybieganiu na trawie (całe 10minut szaleństwa, które uznałem za niezbędne po samotnej jeździe) jako dumny Pancio stwierdzam zgodnie z obserwacją, początki zmiany kupki. Na razie nie wszystkie kawałki, ale już z mahoniowym odcieniem i twardsze.
    Strach pomyśleć, co się będzie z nami działo, jak dorobimy się dziecka!
    Teraz Morcheeba przykładnie śpi i chrapie donośnie.

    Read More

Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów