Wpisy z Sierpień 2009

  • Sierpień, 2009
  • Licencja na Twistera

    Poznajecie? Mały Mister Twister u Oli i Artura. Jak widać wszyscy troje mają się świetnie, miło ich widzieć w tak dobrych nastrojach. Za Arturem już konfrontacja z niemieckimi przepisami. Ku swojemu zdziwieniu musiał zdać egzamin na posiadacza psa, a przed tym przygotować się do testu. Co kraj to obyczaj! Egzamin zdany (gratulacje i owacje!!), Artur otrzymał licencję, posiadanie psa zatwierdzone i oficjalnie przypieczętowane, Ola oczywiście dumna z męża i z psa. Teraz czekają niecierpliwie na międzynarodowy rodowód, aby móc zgłosić Twistera na grudniową wystawę w Kasel. Proszę, proszę, Twister chyba jako pierwszy z rodzeństwa zadebiutuje na ringu, no chyba że ktoś jeszcze ma takie plany i nagle mnie nimi zaskoczy. Niebawem eksportowe papiery dla Twistera i Ozzego powinny być gotowe. Jutro będę w naszym oddziale ZK to popytam.
    Tymczasem dziękuję bardzo za zdjęcia Twisterka i pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.
  • Pierwszy plener Mo

    Ile psiaków widzicie?
    Ile widzicie psiaków? Ja jednego, szczególnego i wyjątkowego zarazem. Kochamy Mo ponad wszystko

    No więc stało się. Późnym popołudniem postanowiliśmy zapoznać Mo z bliższą i dalszą okolicą. Zaczęliśmy od morza. Na góry, których mamy zdecydowanie więcej, przyjdzie jeszcze czas. Nie mam co się rozpisywać, bo jak dobrze się bawiliśmy myślę, że widać doskonale.
    Zatem, aby już nie przeciągać, przesyłamy słoneczne pozdrowienia wraz z Mo, z nad morza! 8-)
    Harce na
piasku
    Plaża dla Mo jest miłością od pierwszego wejrzenia.
    Ooo, a
co to?
    Mo nad morzem ma nie jedną atrakcję
    Słony paluszek Mo
    Patyki zagościły na całego
    Piknik nad morzem
    Idąc na tak długi spacer zabraliśmy wszystko co tylko mogło się przydać.
  • Mania już w Warszawie

    Mary Lou aka Mania. Czy nie słodka? Tęsknię za nią bardzo!

    Mania, rodowodowo Mary Lou Bonomiella, urodzona jako trzecie szczenię w miocie M o największej wadze, bo aż 505 gramów. We wczesnym dzieciństwie miała szeroką, czarną pręgę wzdłuż całego grzbietu i sierść w mysim kolorze. Pręga zniknęła, mysi kolor również, Mania wybarwiła się ślicznie. Wychuchana i wypieszczona w naszym domu, teraz oczko w głowie Edyty i Łukasza. A waży już 8,5 kg. Piękny, mały shar pei! Bardzo, ale to bardzo dziękuję za nadesłanie mi zdjęć słodkiej Mani.

  • Schody już nie straszne

    Monia zamyślona.

    Zdjęcia rodzeństwa Mon Cheri jeszcze do mnie nie dotarły, na razie więc fotka z dzisiejszej sesji fotograficznej mojego malucha i parę słów o nim.
    Nasz słodki szczeniak dorasta i ma już własne zdanie w wielu kwestiach. Dzisiaj stojąc u szczytu schodów zawodziła rozpaczliwie, bo chciała zejść ale się bała. Duże psy, aby chyba pokazać małej w jaki sposób pokonuje się stopnie schodów, pobiegły po nich z hukiem i tempem lawiny, stąd więc krzyk i wrzask, że ona też musi, i że znieść ją trzeba natychmiast. O nie, nie ma natychmiast, mały piesek musi poczekać! Takie zasady. I co? Ano nie poczekała aż ktoś z nas okaże litość i wyniesie z domu na trawkę, SAMA zeszła!! Wybiegła z domu, a z radości pokonania przeszkody jakimi były dotąd schody, dostała typowej dla rozbrykanego psa głupawki, kłusując prawie do upadłego. Zmęczyła się, wróciła schodami na górę, po czym zbiegła znowu w dół po to tylko aby zaraz wbiec i za chwilę zbiec. W końcu musiałam przerwać tę bieganinę połączoną z hopsaniem po stopniach w te i we wte i zamknęłam dojście do schodów. A Monia zmęczona dzisiejszymi emocjami podreptała już spokojnie do swojego posłanka i śpi w nim chrapiąc tak głośno, że chwilami wydaje mi się, że to nie ona, lecz Misiek wydaje z siebie odgłosy.
  • Księga Szyfrów Mo

    Zaobserwowaliśmy powtarzające się zachowania naszej coraz większej Mo i odnaleźliśmy dla nich klucz:
    On jest mój!
    Gadzina jest moja!
    1. Wbite zęby w nogawkę spodni/ spódnicę
    Oznacza wielką radość. To specjalne, osobiste zaproszenie na plac zabaw. Należy pamiętać, że opuszczenie uroczystości przed wybiciem drugiego kwadransa spotka się z dezaprobatą i fochem. Ostre zęby szybko poinformują o poczynionym nietakcie, a o pretensjach nie może być mowy.
    2. Szalone bieganie po pokoju w tą i z powrotem
    Skoro realizacja punktu 1. się przedłużyła i czas wymknął się spod kontroli, to z biegania Morcheeby z bliżej niesprecyzowaną trajektorią i niezrozumiałym celem, należy wywnioskować co następuje: podjąć pospieszne ruchy w celu wyniesienia w przestrzeń.
    3. Popiskiwanie za kanapą
    Pancia, puszczaj go!
    Oddawaj gada!

    Oznacza nic innego jak to, że Mo po raz kolejny odnalazła ukrytego dużego pluszowego kolegę za sofą, ale sama nie da rady go stamtąd wytarmosić. W ten subtelny sposób komunikuje prośbę o pomoc.
    4. Uparte ślęczenie w kuchni/ łapanie zębami stołka kuchennego/ szczekanie na Pancia.
    Godziny karmienia, godzinami karmienia, a proces przyswajania i metabolizm Mo toczy się własnym tokiem. Jeśli drugi aspekt znacząco odbiega od pierwszego, Mo kolejno przechodzi przez wszystkie fazy punktu 4. Jeśli odchyłka nie jest większa niż pół godziny, stałe pory uznaję za utrzymane i nie upieram się przy swoim. Obecnie podświadomie wiem, kiedy Mo jest już głodna, na tyle by nie bawić się jedzeniem. Proces punktu 4. w zaniku.
    Struś też był za wolny
    Ptak nielot
    5. Zęby wbite w pokrycie sofy (Mo znajduje się na podłodze).
    Bardzo jasny przekaz: złazić lenie, ale to natychmiast złazić i bawić się ze mną! Dłuższe zaognianie sporu nie ma sensu. W końcu ze wspólnej zabawy wszyscy odnoszą wyłącznie korzyści. Trzeba tylko pamiętać, by nie dopuścić do punktu 2.
    6. Warczenie (gdy Mo jest na sofie).
    Długo dochodziliśmy o co tak naprawdę chodzi dziewczynce, a odpowiedź okazała się szalenie banalna. Znów przysłowie się ziściło (najtrudniej odkryć coś, co jest proste). Mo lubi ułożyć się w ciągu dnia i wyciągnąć na sofie i tak zrelaksowana odpoczywać przed kolejną porcją zabaw. Słodkie warczenie oznacza na początku: przesuń się, potrzebuję więcej miejsca; a w przypadku braku reakcji: złaź z sofy, przez Ciebie nie mogę się wyspać. Brak sumienia i serca (nie opuszczenie sofy) mści się tylko na dwunożnych. Jak można, nie dać się wyspać księżniczce Mo?!
    7. Patrzenie na miskę z karmą (zwłaszcza gdy Mo ma już ochotę coś zjeść)
    Mała Mo, duża miska
    Pragnienie zaspokojone

    Dostrzegliśmy, że postawienie miski z jedzeniem nie jest dość atrakcyjne. I owszem, jest miska, jest w niej jedzenie, ale co z tego? - tak myśli sobie Mo. Otóż trzeba ją zacząć przesuwać, chować, przestawiać, bawić się jedzeniem, co spowoduje udany atak, łapczywe porwanie pierwszego kęsa, a potem, potem kończy się pięknie zjedzonym posiłkiem i w efekcie wylizaną miską. Nieodzowne jednak staje się polowanie i UPOLOWANIE jedzenia. Wówczas smakuje najlepiej.
    8. Wyszczerzenie kłów i odpychanie łapkami
    Stanowi ostatnią, bezbolesną apelację, o natychmiastowe zaprzestanie przytulania się, pieszczot i tym podobnych. Psinka ma najzwyczajniej dość i musi odsapnąć od swoich zwariowanych na jej punkcie właścicieli. Czasami śmiejemy się, że pewnie chce nam powiedzieć: już mnie tak nie kochajcie!
    Mam
Cię!
    To jest napad!
    9. Dzwoniący domofon
    Elektryzuje Mo. Jeśli kogoś z nas brakuje w mieszkaniu, oznacza uzupełnienie stanu stada w ciągu 30 sekund. Akurat tyle ile Mo potrzebuje na dobiegnięcie do wycieraczki, przycupnięcie i zniecierpliwienie się oczekiwaniem na otworzenie się drzwi. Po staniu się wspomnianego miłości i radości nie ma końca. Walczymy z tym procederem, bo nie zawsze dzwoniący domofon, rzeczywiście oznacza powrót do domu kogoś z nas.
    10. Czkawka
    Przyczyn jej powstawania nie ustaliliśmy, ale czasem ma miejsce. Aby jej się pozbyć Mo potrzebuje przytulić się do Pancia na kilkanaście sekund. Ulga niemal natychmiastowa.

Strona 1 z 4, łącznie 16 wpisów