Wpisy z Czerwiec 2009

  • Czerwiec, 2009
  • Mon Chéri

    Nasza
    Mon Chéri czyli po domowemu Monia. Postanowione, że zostaje z nami.

    Gdy latem ubiegłego roku odchodziły do nowych domów szczenięta Belli, to nie tylko mnie było ciężko ale też i Belli trudno było się z maluchami rozstawać. A gdy ostatnie ze szczeniąt opuściło nasz dom, Bella wpadła w rozpacz. Wyła przerażająco, szukała malucha po kątach, a potem przez wiele dni była tak smutna i apatyczna aż żal było patrzeć. Minęło sporo czasu zanim zaczęła zauważać młodziutką Simonkę, a jeszcze więcej zanim ją polubiła. Postanowiłam, że tym razem nie zafunduję Belli tak wielkiego stresu jakim jest odejście wszystkich szczeniąt, i że jedno z nich, a raczej jedna pozostanie z nami. Imię dla suni wybraliśmy dopiero dzisiaj i o dziwo tym razem byliśmy zgodni, że Mon Chéri brzmi ładnie, i że bardzo do małego stworka pasuje.
  • 23 dni

    Przedwczoraj po raz pierwszy maluchy skosztowały rozmoczoną, suchą karmę dla szczeniąt. Poruszenie było wielkie, stadko rzuciło się na nowe dla nich papu, a gdy niewielkie porcje zostały zjedzone był krzyk i wołanie o jeszcze! Wczoraj podałam im jedzenie już w miseczkach, takich niewielkich, jakie używa się dla kotów, ale pomysł był chybiony, bo psiurki mają apetyt nie na miarę kociaka ale psa, więc dzisiaj wyciągnęłam stare, żółte miseczki używane przez poprzednie pokolenia moich shar pei, nałożyłam słuszne porcje, a dzieci psie z zachwytem jadły pyszczkami, rączkami i nóżkami. Cudny widok, trudno opisać, to trzeba zobaczyć!

    Od wczoraj pieski wychodzą już ze skrzyni na rozesłane gazety. Od razu zorientowały się, że gazety nie do czytania i korzystają z nich skwapliwie. Prania szczenięcej pościeli mam już wyraźnie mniej, sprzątania za to coraz więcej, ale cieszę się że szczenięta ładnie rosną, że apetyt mają, i że Bella może już po trochu od dzieci odpoczywać. Te minione trzy tygodnie były dla niej ogromnym obciążeniem, mało snu, częste karmienie szczeniąt, sprzątanie po nich... Bella przypłaca macierzyństwo utratą na urodzie, jej sierść nie jest już tak ładna jak przed porodem, wyraźnie przerzedziła się na głowie, miejscami wypada. To zwykła kolej rzeczy u karmiącej suki, ale też stan przejściowy, za parę tygodni gdy pieski podrosną i od piersi odrosną, to i wygląd Belli powróci do swojego normalnego stanu.
    A z wydarzeń wartych odnotowania to wczorajsza wizyta Wioli i Artura, którzy przyjechali z Gdańska, aby poznać swoją Morcheebę. Psinka im się spodobała, oni spodobali się nam i naszym dorosłym psom, w sumie był to bardzo miły dzień. Wydarzeń jak na raz sporo, jestem więc chyba trochę usprawiedliwiona, że w ostatnich dniach brakowało mi czasu na notatkę o szczeniętach.
  • 20 dni

    Szczenięta mają już 20 dni. Z dnia na dzień nabywają nowych umiejętności: potrafią już chodzić, zwiedzają zaciekawione swoją skrzynię. Chód mają co prawda jeszcze bardzo niepewny, idąc kołyszą się niezdarnie na boki, momentami trudno zachować im równowagę. Ale ćwiczą dzielnie, widać że są ambitne i spieszy im się do samodzielnego życia. Sobą nawzajem też się interesują. Tulą się jeden do drugiego podczas snu, zaczynają się ze sobą bawić. Nie tylko zmiany w zachowaniu piesków widoczne, fizycznie zmieniają się jeszcze szybciej, są z dnia na dzień cięższe, wydłużyły im się nóżki, ogonki mają już podniesione do góry, języki wybarwiają się na fioletowo, wyrosły też ząbki. Czas pomyśleć o dokarmianiu maluchów. Od jutra zaczynamy naukę przyjmowania innego pokarmu niż mamine mleko, a będzie to rozmoczona na papkę i przetarta przez sitko karma dla szczeniąt. Mam nadzieję, że będzie mi smakowało!
  • Pierwsze odrobaczanie

    Wzajemna fascynacja

    Szczenięta mają już dwa tygodnie, czas pierwszego odrobaczenia. Dostały dzisiaj pyrantelum w zawiesinie i ku mojemu zdziwieniu bardzo im ten specyfik na robale smakował. Widać, że jeść to one lubią! Na razie spijają mleko z Belli, a biorąc pod uwagę ich dzienne przyrosty wagowe, to sporo tego mleczka doją z mamy. Bella szczęśliwie przy dobrym apetycie, aktualnie pochłania 300 procent swojej zwykłej normy. I tylko biegać jej się nie chce, chwile wolne od opieki nad dziećmi woli poświęcić drzemce. W ostatnim miesiącu ruchu miała faktycznie niewiele, no bo najpierw brzuch ciężki, a teraz karmienie szczeniąt, więc pazury nie ścierane urosły jej znacznie.

    Wczoraj obcinałam szponki u szczeniąt, teraz czeka podobny zabieg Bellę. Szczeniętom obcinam pazurki zwykłymi małymi cążkami do paznokci, do pazurów Belli będę musiała użyć potężniejszego narzędzia. Oj, nie będzie jej się to podobało!

    Tymczasem maluchy osiągnęły już 1300 gramów, czyli prawie potroiły swoją wagę urodzeniową! Potrafią już szczekać, potrafią też warczeć. W dalszym ciągu znaczną część doby przesypiają, jak to niemowlaki. A na zdjęciu mały Messi Leo. Wyczekiwany od miesięcy drugi synek Natalii!
  • Jedenaście dni ze szczeniętami

    Morcheeba


    Noski szczeniąt wypigmentowały już na czarno, oczka otwarte, z dnia na dzień maluchy coraz większe. Ważą dzisiaj od 1100 do 1200 gramów. I pomyśleć, że to wszystko jest zasługą Belli, która tak dobrze karmi swoje skarby.

    Jeszcze dziesięć dni szczenięta będą odżywiane wyłącznie mlekiem matki, potem zaczniemy pomału odciążać Bellę i przyzwyczajać maluchy do konkretniejszego jedzenia. Na razie intensywnie karmimy mamę. Trzy razy dziennie nasza śliczna pochłania z apetytem pełną michę swojego jedzenia.

    Ze szczeniętami przebywa Bella coraz mniej, właściwie odwiedza je tylko regularnie celem nakarmienia i wykonania im koniecznej toalety. Po spełnieniu tych obowiązków układa się zwykle na kanapie, skąd ma dobry widok na wszystkie pieski. Śpi więcej niż zazwyczaj, widać że potrzebuje dużo odpoczynku. Nic dziwnego, sześcioro dzieci ma na wychowaniu. Jestem pełna uznania dla mojego dobrego suczydła!

Strona 1 z 3, łącznie 13 wpisów