Wpisy z Maj 2009

  • Maj, 2009
  • Jakie imiona dla szczeniąt?

    Lada moment powiększy się nasza psia rodzina, a ja ciągle nie jestem zdecydowana co do imion dla maluchów! Parę pomysłów na imiona dla szczeniąt mam: Messi Leo, Manolito, Martini dry, Murphy Top Dog, Maxwell, Melon-Head, Mon Ami, Mad Max, Mister Twister, Moony-Blues, Midnight Special, Mercury on Ice, Morgaine Red Flame, Molly Bee, Molly Malone, Missy Elliott, Miss Marple, Mary Lou, Million Dollar Baby, Marie Antoinette, Mona Lisa.

    Imona muszą zaczynać się na literę M, powinny coś znaczyć i dobrze aby były w języku zrozumiałym również dla tych, którzy nie znają polskiego, czyli najlepiej w angielskim. Czekam na propozycje, pomóżcie proszę!
  • Jeszcze tylko parę dni...

    Od kilku dni rano i wieczorem mierzę Belli temperaturę aby w miarę dokładnie ustalić dzień porodu. Ciąża u suki trwa średnio te 63 dni, ale nie sądzę aby moja psina tak długo wytrzymała. Temperatura ciała Belli od poniedziałku jest obniżona o pół stopnia od normalnej, a jej wartości kształtują się pomiędzy 37,4 rano a 37,9 wieczorem. Lada dzień termometr powinien wskazać 36 stopni, a wtedy będziemy już wiedzieć, że szczenięta urodzą się w ciągu najbliższych 24 godzin. Będzie to też sygnałem dla Natalii, która siedzi już na walizce i czeka aby ruszyć do nas tuż przed porodem Belli. Postanowiła, że musi być przy urodzinach swojego drugiego synka! Na razie u nas spokojnie. Bella ociężała, ale dała się jakoś wyprowadzić na krótki spacer, ładnie jadła w dzień, teraz odprężona śpi... Jeszcze tylko parę dni oczekiwania.
  • Minęły 53 dni ciąży

    Pełne 53 dni ciąży. Bellcia mocno zaokrąglona, sutki z dnia na dzień większe, włos wokół nich zaczął wypadać. Znak, że to już niedługo... Przygotowujemy się poważnie do porodu, nasze napięcie przyrasta wprost proporcjonalnie do powiększającego się stale brzucha Belli. Ja już praktycznie o niczym innym nie mówię i nie myślę jak tylko o szczeniętach. Moje zainteresowania można by ująć w dwie kategorie: pierwsza to Bella i jej nienarodzone jeszcze dzieci, druga to stale rozszerzający się spis rzeczy koniecznych przy porodzie i niedługo po nim. No więc mam już chyba wszystko przygotowane i na właściwym miejscu:

    • Skrzynia dla przyszłej mamy i jej potomstwa. Jest. Dzisiaj zamocowałam w skrzyni termometr do mierzenia temperatury powietrza w jej wnętrzu.

    • Dodatkowe ogrzewanie. Jest. Przytargałam ze strychu diabelsko ciężki, ale wydajny elektryczny grzejnik napełniony olejem. Sprawdziłam stan poduszki elektrycznej, bo też może się przydać.

    • Apteczka. Jest. W apteczce nożyczki, nici, środki dezynfekcyjne, igły, strzykawki, medykamenty na wszelkie ewentualności.

    • Mleko w proszku dla szczeniąt na wypadek braku maminego. Jest.

    • Waga do kontroli ciężaru i przyrostu szczeniąt. Jest. Sprawdziłam czy działa, wymieniłam stare baterie na nowe.

    • Ręczniki, prześcieradełka, szmatki, ściereczki. Są w ilościach trudnych do ogarnięcia.


    Spis kompletny, teraz pozostaje już tylko czekanie! I tylko spokój może nas uratować - jak mawiała moja babcia.
  • Drugie szczepienie przeciwko herpeswirozie

    Dzisiaj Bella została doszczepiona przeciwko herpeswirozie. Stres ze szczepionką mieliśmy ogromny, bo akurat teraz, gdy druga dawka była potrzebna, to jej zapasy w hurtowniach i lecznicach zostały wyczerpane. Szczęśliwie udało znaleźć się szczepionkę we Wrocławiu. Psica moja już zaszczepiona, czuje się dobrze, żadnych negatywnych działań szczepionki na jej organizm nie było.
    Szczepionka jest droga, dwa opakowania (szczepić trzeba 2 razy) kosztują 340 złotych, ale żadna cena nie jest za wysoka, jeśli chcemy chronić szczenięta przed herpeswirozą, która niestety nie daje maluchom szans na przeżycie. Nie ma danych statystycznych ile szczeniąt w Polsce pada na canines herpesvirus, ale podejrzewam, że sporo, bo co raz to słyszy się o śmiertelności całych miotów. We Francji, według firmy Merial 20 do 40 procent (w zależności od regionu) hodowli jest zainfekowanych tym śmiercionośnym wirusem. Brak nam w Polsce kampanii informacyjnej co to jest herpeswiroza i jak chronić przed nią szczenięta. W żadnej lecznicy weterynaryjnej nie widziałam na ten temat ani plakatu, ani też ulotek. Wielu hodowców nie szczepi swoich suk, bo po prostu nie wie nic o herpeswirozie, ani o profilaktyce, a potem gdy szczenięta umierają robi się dramat.

    Fragment z ulotki dołączonej do fiolek ze szczepionką:
    Eurican Herpes 205 - proszek i rozpuszczalnik do sporządzania emulsji do wstrzykiwań.
    2. SKŁAD JAKOŚCIOWY I ILOŚCIOWY PRODUKTU LECZNICZEGO
    Substancja czynna :
    Każda dawka (1 ml) zawiera:
    antygeny herpeswirusa psów (szczep F205) ................................. 0,3 do 1,75 ?g*
    * w ?g glikoprotein gB
    Adjuwanty:
    Olej parafinowy lekki ........................... 224,8 do 244,1 mg
    Wykaz wszystkich substancji pomocniczych, patrz punkt 6.1.
    3. POSTAĆ FARMACEUTYCZNA
    Proszek i rozpuszczalnik do sporządzania emulsji do wstrzykiwań.
    4. SZCZEGÓŁOWE DANE KLINICZNE
    4.1 Docelowe gatunki zwierząt
    Psy (ciężarne suki).
    4.2 Wskazania do stosowania z wyszczególnieniem docelowych gatunków zwierząt
    Czynne uodpornianie suk w celu zapobiegania śmiertelności, objawom klinicznym i zmianom
    patologicznym u szczeniąt, wywoływanym przez zakażenia herpeswirusami w pierwszych dniach
    życia.
    4.3 Przeciwwskazania
    Brak
    4.4 Specjalne ostrzeżenia
    Brak
    4.5 Specjalne środki ostrożności dotyczące stosowania
    Specjalne środki ostrożności dotyczące stosowania u zwierząt
    Szczepić wyłącznie zdrowe
  • Migawki z ogrodu

    Piękna, słoneczna pogoda, więc praca w ogrodzie. Naczelny woził taczkami ziemię , przesiewał ją przez własnoręcznie skonstruowane sito, a następnie zasypywał nią doły i dziury w swoim świętym trawniku. Dziury w ziemi nie powstają same z siebie, to robota naszych psów, które "roboty ziemne" wprost uwielbiają. Kopią z ogromnym zaangażowaniem, w nadziei, że upolują kreta czy może polną mysz. Przoduje w tym Simonka, wiadomo najmłodsza psina ma w głowie najwięcej głupot. Bella, jak chyba każdy shar pei, też kocha dewastacje terenu, ale teraz jej za ciężko, brzuch ma coraz większy, zaczęła się wyraźnie oszczędzać. Spacery do lasu czy w pole są już dla niej zbyt forsowne, zrezygnowaliśmy więc z nich, ale towarzyszenie Piotrowi przy pracy w ogrodzie sprawia jej dużo przyjemności.

Strona 1 z 3, łącznie 13 wpisów