Wpisy z Kwiecień 2009

  • Kwiecień, 2009
  • XXVIII Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Opole 2009

    Na ringu - wystawcy frontem, psy tyłem. Piotr ze Simonką drugi od lewej.

    Na wczorajszej Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Opolu moja Lasimonne Bonomiella (Simonka) debiutując, wywalczyła w klasie młodzieży srebrny medal. Konkurencja była spora, bo aż 6 suk, a psina moja speszona nieziemsko. Pierwsze koty za płoty, następna wystawa powinna być już dla Simonki mniej stresującą. Ta była dla niej ogromnym przeżyciem!
    Simonkę wystawiał Naczelny, i to nie dlatego, że tak chciał (przeważnie nie chce), ale dlatego, że Simonka przy nim czuła się pewniej niż przy mnie. Wiadomo, męskie ramię daje poczucie bezpieczeństwa! Ja natomiast zajęłam się tym co lubię bardziej niż paradowanie po ringu, czyli fotografowaniem.
    To był bardzo piękny dzień!
  • Niebieski shar pei

    Niebieskie shar pei są na topie. Poszukiwane i rozchwytywane jak świeże bułeczki. Hodowcy, którym udało się wyhodować błękitne psy, szczycą się ich barwą, posiadacze psów w kolorach uznanych raczej za pospolite, często dumnie informują, że ich pies miał niebieskiego przodka, zatem jest blue genny, czyli istnieje szansa, że przy odpowiednio dobranym skojarzeniu pies ten może dać niebieskie szczenięta. Oczywiste, że kolor określany jako niebieski dalekim jest od błękitu nieba, przypomina bardziej szarość mysią z lekkim niebieskawym odcieniem lub barwę zbliżoną do antracytu.

    Często odbieram telefony od poszukujących szczenięcia właśnie w niebieskim kolorze. Wyjaśniam, że u mnie nie ma i nigdy nie będzie błękitków. Nie będzie też szczeniąt tzw. blue gennych, jako że wybierając psa do krycia zwracam uwagę na to, aby w jego rodowodzie przynajmniej do czwartego pokolenia nie było żadnego niebieskiego psa. Niebieski kolor sierści niesie dla mnie zbyt duże ryzyko, obawiam się u psów tej barwy problemów z sierścią, skórą i ogólnych zdrowotnych.

    Błękitki nie posiadają włosa okrywowego, ich sierść stanowi tylko podszerstek, który nie zabezpiecza psa przed takim czynnikami zewnętrznymi jak wilgoć, upał czy chłód. Konsekwencje nieprzystosowania się do warunków zewnętrznych to prędzej czy później wyłysiałe miejsca w okolicach uszu, grzbietu, ogona, a nawet całkowita utrata okrywy włosowej. Za niebieską barwę włosa odpowiedzialny jest recesywny gen (d - dilute), tzw. gen rozcieńczenia, który zawsze musi występować podwójnie, ażeby kolor ten został uzyskany. Gen rozcieńczenia sprawia, że granulki pigmentu sklejają się ze sobą, co w efekcie prowadzi do rozjaśnienia barwy włosa. I tak kolor czarny przechodzi w niebieski lub szary, czerwony w brzoskwiniowy (apricot), czekoladowy w liliowy, złoty w isabell. Kolor czekoladowy nie jest rozcieńczonym, pies tej barwy nie posiada tylko eumelaniny, pigmentu występującego w ciemnobrązowych i czarnych włosach. Natomiast liliowy kolor jest rozcieńczeniem czekoladowego i niesie takie samo ryzyko jak niebieski, a isabell i apricot, to rozcieńczenia kolorów żółtego i czerwonego.

    Swojego czasu popularne były błękitne dobermany, później sklasyfikowano je jako wadliwe i wykluczono z hodowli. Nie chodziło tu tylko o kolor, który komuś mógł się nie podobać, ale o występujące równoległe do niebieskoszarego rozjaśnienia sierści skłonności do wyłysień, stanów zapalnych skóry oraz uszkodzenia nadnerczy. Literatura fachowa używa tu określenia blue dog syndrom lub syndrom błękitnego dobermana i opisuje najczęściej u ras takich jak: doberman, dog niemiecki, greyhound, seter irlandzki, yorkshire terrier.

    A jak się to przedstawia w naturze? Otóż kolory rozcieńczone u zwierząt dzikich, np. ptaków, świadczą zawsze o niepełnym statusie immunologicznym, ogólnej słabości organizmu, nieprzystosowaniu do warunków zewnętrznych, co nie rokuje dobrze. Osobniki te są słabsze, mają drobniejszą budowę, wykazują mniejsze zdolności prokreacji, ich życie jest krótkie.
  • Plany wystawowe i hodowlane

    Plany wystawowe i hodowlane już na dobre zatwierdzone: za kilka dni jedziemy z Simonką do Opola, następnie w maju do Leszna. Kolejna wystawa, na której będzie nasza psina, to krajowa w Kaliszu. W tym czasie będę już prawdopodobnie niańczyć dziec Belli więc na wystawie zjawi się Piotr z Simonką ale beze mnie. Nie ma takiej siły, która odciągnęłaby mnie od szczeniaków! Jesienią będziemy na paru wystawach górnośląskich i oczywiście na międzynarodowej wrocławskiej. Tej to już nie mogę się doczekać, jako że na niej Misiek zadebiutuje w weteranach. A na koniec roku znowu planujemy szczenięta, po Tequilli i Miśku. Tyle plany, zobaczymy na ile uda się je zrealizować.

    Zull Ghostbusters ze swoim przyjacielem
    Dzisiaj dostałam zdjęcie pięknie wyrośniętego Zulla Ghostbustersa, synka Belli i Igira, aż się wierzyć nie chce, że pies ma już rok! Czarny shar pei na zdjęciu, to domownik dwa lata starszy od Zuula. Psy dogadują się ze sobą dobrze, ich pańciowie dumni z obu i cali happy. Jeden shar pei w domu z pewnością potrafi uszczęśliwić swoich ludzi, dwa natomiast to podwójna radość z posiadania psów!
    Z większością właścicieli naszych szczeniąt utrzymujemy kontakty telefoniczne, mailowe, a z niektórymi nawiązaliśmy przyjaźnie. Miłe to bardzo. Niestety zdarza się i tak, że powierzony przez nas piesek znka nam z oczu, brak o nim wiadomości, nie wiadomo co się z nim dzieje, mimo że przy odbiorze szczenięcia były obietnice dosłania od czasu do czasu jego zdjęcia lub informacji jak on się miewa. Szczęśliwie tacy właściciele naszych szczeniąt to wyjątki.
  • Ćwiczymy przed wystawą

    Zapoznanie Simonki z ringówką. Lekcja pierwsza - nauka stania.

    Opolska wystawa już niebawem, ćwiczę więc intensywnie z Simonką w nadziei, że zaprezentuje się tak samo ładnie jak podczas treningów. Tremę mam sporą, to przecież pierwszy występ mojej psiny, w dodatku w stawce aż sześciu suk! Simonka nauczona chodzenia na ringówce i spokojnego stania, a kosztowało mnie to sporo wysiłku. Na początku był upór i dzikie protesty, ja w jedną stronę, ona w drugą lub stała wryta w ziemię z miną "nie ruszę się". Łakomstwo jednak wzięło górę i wystarczy, że potrząsnę plastikową puszką z ciasteczkami dla psów i od razu znikają wszelkie sprzeciwy, Simonka wpatruje się w łakocie jak w czarodziejską kulę, ja potrząsam pojemnikiem, a ona czeka cierpliwie aż jedno ciastko wyląduje w jej pycholu. Chodzenie w koło też opanowałyśmy, zęby pokazywane ładnie, zobaczymy jak uda nam się wystąpić na wystawie. W końcu to nie to samo co dreptanie w ogródku lub po okolicznych polach... Nie ukrywam, że mam stresa i to sporego.
    Cieczka Simonki weszła w fazę kulminacyjną, oznacza to, że spokojne możemy jechać do Opola, będzie już po.
  • Wiosenne cieczki

    Bella już dwa razy pokryta Tabaskiem i sądząc po jej zachowaniu chyba trafiliśmy w optymalne dni. Stała się spokojniejsza, a i Misiek już nie skomli do niej obłąkańczo dniami i nocami. Za parę dni miśkowe tęsknoty zaczną się na nowo, bo od dwóch dni cieczkuje Tequilla. Jednocześnie z Tequillą dostała cieczkę Simonka... Trochę za wcześnie, spodziewałam się u niej tego stanu dopiero za dwa miesiące, ale widać, że cieczkowanie jest zaraźliwe i jak jedna suczka rozpocznie to pozostałe zaraz za nią nadążają. Zmartwiłam się nieco cieczką Simonki, bo niebawem wystawa w Opolu i jeśli suczka będzie w tym czasie jeszcze atrakcyjną dla psów, to trzeba będzie pozostać z nią w domu. Według wszelkiego prawdopodobieństwa powinno być już po "krytycznym czasie", bo trzy tygodnie cieczkowania akurat miną, ale jeśli nie zjawimy się na wystawie, to będzie znaczyć, że z powodu tej przedwczesnej, simonkowej cieczki zrezygnowaliśmy z imprezy.

Strona 1 z 2, łącznie 7 wpisów