Wpisy z Wtorek, stycznia 6. 2009

  • Stycznia, 2009
  • Ciąża urojona

    Zrobiło się biało, mroźno i sielankowo. Jedni się cieszą, inni nie. Zacznę od tych jednych. Cieszą się Bella, Misiek i Simonka szalejąc w śniegu przy dziesięciostopniowym mrozie. Cieszy się Naczelny, że tak czysto i ładnie, że żadnej psiej kupy nie widać i sprzątać w ogrodzie nie trzeba. Ja jestem z tych innych. Nie cieszy mnie mróz i śnieg gdy od tygodnia już walczę z grypowym wirusem, a zimę mogę oglądać jedynie przez okno. Myśl o psich odchodach leżących głęboko pod śniegiem przyprawia mnie o wstrząsy - kiedyś przyjdzie przecież odwilż i trzeba będzie to posprzątać. A kto to będzie robił? Wiadomo. Ja!

    Z zimy nie cieszy się też Tequilla, ale ona ma swoje ważne powody. Tequilla jest w ciąży urojonej, a ściślej ujmując w urojonym karmieniu całej gromadki urojonych szczeniaków. Nie w głowie jej szaleństwa na śniegu, ona w ogóle nie chce wychodzić z domu. Leży ze swoimi wyimaginowanymi szczeniętami i karmi je. Warczy przy tym na każdego z psów, który próbuje się do niej zbliżyć. W sumie dosyć irytujący spektakl, szczególnie, że powtarzany regularnie po każdej cieczce i za każdym razem według tego samego scenariusza. Wygląda to tak, że Tequi mniej więcej dwa miesiące po cieczce zapuszcza sobie cycki, przepraszam - sutki. Gdy przybiorą one już imponującą wielkość, wtedy Tequi przeistacza się w mamuśkę pilnującą legowiska, leżącą w nim w głębokiej zadumie przez długie godziny. Jej zachowanie nie jest typowe dla suk w ciąży urojonej. Nie rozkopuje swojego posłania, nie znosi do niego zabawek, nie niańczy niczego co byłoby dla nas widoczne, wszystko rozgrywa się w jej wyobraźni. W sutkach ma mleko... Niewiele tego mleka, nie muszę więc traktować suki lekami czy też okładami. 2-3 tygodnie i samo wszystko przejdzie. Trzeba tylko przeczekać. Tak samo jak trzeba przeczekać tę zimę.

Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów