Wpisy z Maj 2008

  • Maj, 2008
  • Kolory szczeniąt shar-pei

    Widzę, że nie wymigam się od fotografowania szczeniąt, każdy kto zamówił malucha chce wiedzieć jak on wygląda, jak rośnie, jak rozwija się. To zrozumiałe. Wierzcie mi, fotografowanie szczeniąt łatwym zajęciem nie jest. Pieski albo śpią, albo jedzą, a gdy aktywne to pozować nie chcą. Proszę, jest słodki synek Tequilli i Miśka - Lovey Dovey dla Natalii. Uff, mała wiercipięta z niego ale udało się go uchwycić w obiektyw i jako tako zrobić mu portret.

    Zitella
    Zio
    Zitella to najruchliwsze dziecię Belli, stąd i zdjęcie lekko nieostre. A, i jest mały Zio Thatta-Boy, mój ulubieniec. Bardzo zrównoważony i spokojny piesek, tak że i zdjęcie w miarę dobre. Zio nie ma jeszcze rodziców adopcyjnych, jest ostatnim niezamówionym pieskiem od Belli.
    Nie tylko kształty ale i kolory pieskom się zmienią. Na razie mają one szczenięcą barwę, czyli włos tymczasowo przesiany szarym puszkiem lub czarnym włosem na grzbiecie.

    Najciemniejsze u malców są ogonki, te wybarwią się na właściwy kolor najpóźniej. Kolor u dwu i trzytygodniowych szczeniąt najlepiej widać na główkach, bo od nich pieski jaśnieją. U wszystkich psich dzieci ładnie są już wypigmentowane na czarno noski. Ciemnieją też języczki, Lucy i Lasimonne mają je już w całości fioletowe, ale wiadomo, że dziewczyny muszą być zawsze pierwsze!
  • Royal Canin Starter po raz pierwszy

    Rano trzytygodniowe dzieci Belli po raz pierwszy dostały inne jedzonko niż pokarm mamy. Royal Canin Starter. Myślałam, że trzeba będzie je zachęcać, ale nic z tego! Szczeniaki były zachwycone odmianą i gdybym im tylko pozwoliła to jadłyby i jadły royala dla maluchów jakby to był najlepszy smakołyk. Dostały odrobinę, po południu znowu trochę i wieczorem też po porcyjce. Szczęśliwie obyło się bez sensacji żołądkowych. Od jutra zwiększę im porcje, pojutrze będą mogły najeść się royala do syta. Sześć miseczek już przygotowanych. Jutro szczenięta Belli dostaną więcej przestrzeni życiowej, do ich skrzyni zostanie dobudowany niewielki wybieg, wysłany gazetkami celem nauki utrzymania czystości, czyli siusianie ma odbywać się nie do łóżeczka, ale na gazetkę. Jak to się tym razem sprawdzi, zobaczymy. Na najbliższy tydzień wystarczy im nowości, a w przyszłym tygodniu otrzymają swój własny pokój do biegania... i niszczenia.
  • Zuul Ghostbusters

    Zuul Ghostbusters, moje szesnastodniowe, ciemne dziwadełko. Pierworodny synek Belli. Nie było u nas nigdy shar-pei´a tak ubarwionego, toteż patrzę na niego jak na zjawisko. Maska wybarwia mu się na czarno, czarny z przesianiem jest jego grzbiet, przyciemnienia na łapach, a na piersiach jasne znaczenie w kształcie bumeranga, takie jak u niedźwiedzia himalajskiego. Śliczny jest mały, pofałdowany Zuul... I to jego rozmarzone spojrzenie... Zdjęcia zrobiłam mu z ukrycia, bo Naczelny sprzeciwia się nie bez racji fotografowaniu piesków, które dopiero co otworzyły oczka. Wiadomo, błysk lampy jest agresywny, po co męczyć maluchy. Będę więc Wam dozować zdjęcia, codziennie przynajmniej jedno.
  • Małe shar-pei´e patrzą na świat

    Zio Thatta-Boy
    Z nieporadnych szczeniąt Belli wyrastają małe, śliczne pieski. Wszystkie patrzą czarnymi ślepkami ciekawie na świat, zwiedzają swoją skrzynię, interesują się zabawkami i sobą nawzajem. Potrafią już domagać się głośno obecności Belli, która jakoś oporna jest na krzyki swoich dzieci. Gdy widzę, że głodna sfora szczeniąt za długo już krzyczy za mamą to wtedy przenoszę je do jej legowiska. Maluchy rzucają się na sutki Belli z niesłychaną energią, karmienie wygląda niemal jak walka. Każde chce dopaść do mleka pierwsze. Po paru minutach, gdy Bella leży już rozciągnięta na grzbiecie, a towarzystwo do niej przyssane, robi się cichutko i słychać tylko radosne ciamkanie. Ach, jak ja lubię na to patrzeć!
  • Pora karmienia

    Lucy i Lasimonne

    Tygodniowe szczenięta Tequilli leżą przy mamie cały dzień i posilają się gdy tylko mają na to ochotę. Aż żal Tequi bo przerw w karmieniu dzieci nie ma prawie wcale, jak nie jedno to drugie szczenię przyssane do cycka. Inaczej wygląda z dziećmi Belli. Te leżą samotnie, bo mamie nie chce się z nimi przebywać, co nie znaczy, że Bella nie ma instynktu macierzyńskiego lub poczucia obowiązku. Dokładnie jak w zegarku co trzy godziny gramoli się do skrzyni gdzie przebywają jej dzieci i karmi je tak długo aż ostatnie z nich się nie nasyci. Między posiłkami odwiedza maluchy celem wykonania im koniecznej toalety. Jest przy tym bardzo staranna. I skąd ona to wszystko wie??

Strona 1 z 4, łącznie 16 wpisów