Wpisy z Sobota, lutego 16. 2008

  • Lutego, 2008
  • Z życia wzięte

    Dziś wpis mało poważny, bez refleksji, za to z paroma fotkami z życia wziętymi..

    Dzień bardzo zimny, ale słoneczny. Misiaki zostały zapakowane do samochodu i wywiezione w plener. Zamierzałam sfotografować wszystkie na raz, ale gdy tylko podniosłam klapę to dwa sprytniejsze wyskoczyły w mgnieniu oka, a w aucie pozostały tylko Belcia i Misiek. Auto po złożeniu tylnych siedzeń staje się na tyle przestronne, że zmieściłyby się w nim nie cztery shar-pei, ale sześć. Rachunek prosty - mam deficyt w postaci dwóch psów! Nic to, nadrobię...

    Po spacerze obiad dla strasznie wygłodzonego Piotra. Fotka z pewnością zadziwi tych, którzy podejrzewają, że jedynym serwowanym przez nas produktem spożywczym jest sucha karma dla psów. Na zdjęciu niezbyt wyraźnie widać co to takiego Naczelny ma na talerzu, więc jako dowód kolejna fotka, ale już z samym, apetycznym jedzonkiem.

    Przyznaję, że gotowanie nie jest moją pasją, czasami jednak udaje się mi wyczarować coś jadalnego. Tym razem to naleśnik. Wiem, danie proste i nieskomplikowane, ale za to jakie smaczne! Trudno powiedzieć kiedy znowu uda mi się ugotwać coś co się nie przypali, nie będzie za blade lub za zielonkawe. Ten naleśnik, będący w moim mniemaniu kulinarnym arcydziełem, zasłużył na uwiecznienie.

    Czasami Bella towarzyszy nam przy posiłkach. Tak długo jak leży zwinięta w kłębek i morduchę ma pod stołem, jest tolerowana. Na zdjęciu widać ją w trakcie ewakuacji z miejsca przy stole. Minę ma wyraźnie stropioną. Cóż, sama sobie winna. Złamała zasadę niewychylania się ponad krawędź stołu.

    zaraz pojedziemy
    smacznego!
    domowe jedzenie
    i po obiedzie
  • Termin "pies bojowy"

    Irytuje mnie gdy czytam w sieci o shar-pei jako o psie bojowym. Irytuje mnie również, gdy psy innych ras określane są mianem psa bojowego. Termin "pies bojowy" ma przecież znaczenie historyczne i to bardzo zamierzchłe. To określenie miało rację bytu, kiedy posługiwano się psem w czasie wojen, właściwie jako żołnierzem, lub kiedy jego "bojowość" wykorzystywano w starożytności i w średniowieczu niestety na arenach cyrkowych. Teraz chwalenie się "psem bojowym" może tylko przynosić wstyd jego właścicielowi, że wychował psa napastnika i mordercę.

    Owszem, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby psa o cechach obrończych ukierunkować na tzw. psa obronnego, ale jednocześnie karnego i w gruncie rzeczy przychylnie nastawionego do otoczenia. Nie mam tu na myśli shar-pei, jako że on cech psa obronnego nie posiada i jakiekolwiek szkolenie go w tym kierunku na pewno nie zaowocowałoby sukcesem. Nic też nie stoi na przeszkodzie aby inaczej pokierować wrodzonymi uzdolnieniami psa, posiadającego cechy psów obronnych. Właśnie owczarkom niemieckim przypadła główna rola opiekuna i towarzysza osób ociemniałych i chorych. Coraz więcej słyszy się o tzw. "dogoterapii" ludzi obłożnie chorych.

    W niektórych krajach specjalnie szkolone PAT dogs przyprowadzane są do szpitali, gdzie pomagają chorym, często starym ludziom uzyskać równowagę psychiczną i wzbudzić chęć do życia. Niestety takie odwiedziny uznano by w Polsce za "niehigieniczne". Także na Zachodzie i w USA rodzice psychicznie upośledzonych dzieci uważają, że pies jest bardzo przydatnym terapeutą, bo przyspiesza rozwój chorego dziecka i ułatwia jemu kontakt z otoczeniem. Nawet dzieci z zespołem Downa potrafią święcić sukcesy na wystawach kynologicznych jako doskonali handlerzy, uczestnicząc w konkursach młodego prezentera. Może byśmy też nieco zbliżyli do Europy i większą uwagę zwrócili na szkolenie psów opiekuńczych niż obrończych.

    Read More

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów