Shar Pei z Bonomielli

Argumenty przeciw nabyciu psa

Często spotykanym argumentem przeciw nabyciu psa jest obecność w domu małego dziecka. Staram się zrozumieć wszystkie za i przeciw młodych matek, ale nie do końca mi się to udaje, chociaż ze względów psychologicznych powinno być to całkowicie jasne.
Młoda matka, dla której przyjście na świat maleństwa jest absorbujące nie tylko fizycznie ale psychicznie, żyje tylko sprawami rodzinnymi. Mogą one przysłonić cały jej świat. I gdzież tu miejsce na wprowadzenie psa do domu? Boją się rodzice, że pies mógłby zrobić dziecku krzywdę, może zaraziłby jakimiś pasożytami albo wywołał jakieś uczulenia. W końcu i małe dziecko też jeszcze nie jest dobrym towarzyszem zabaw z pieskiem. Wprawdzie duży brytan bywa łagodny wobec dzieci, ale jak mały głuptas złapie go ząbkami za ucho, to cierpi. Mniejszy zaś piesek w podobnej sytuacji może się odgryźć. A sprzątanie. Ile tego jest przy dziecku, a jeszcze dodać i po psie. Dla niektórych wprost niewyobrażalne.
Znam ludzi mających w domu dwa shar-pei, jedno maleńkie dziecko i radzą sobie całkiem dobrze. Ba, mają nawet plany hodowlane!
Znam też panią, która czeka na szczenię z mojej hodowli, mimo że jej dziecko dopiero zaczęło chodzić.
Zdarza się, że na spacerach w mieście (w ramach socjalizacji moich psów odwiedzamy skupiska ludzkie) panie pchające wózeczki stają i pokazują nawet niemowlakom moje shar-pei i zachęcają do podziwiania. Ojcowie zachowują się raczej z rezerwą i omijają psiarzy. Stwierdziłam też niejednokrotnie większą odwagę pań w stosunku do psów, niż panów. Ot, zagadka dla psychologa.

Podczas niedzielnych spacerów spotykam różnych ludzi idących lub wracających z kościoła.
- I chce się tak pani przy niedzieli rano chodzić z pieskami? - zagadnęła mnie jedna taka dobra dusza. A ja się ledwo powstrzymałam od repliki:
- A pani to tak się chce rano szorować do kościółka?
Cała różnica w działaniu polega na odmiennej motywacji. A jaką motywację do wyjścia z psem miałaby osoba nie lubiąca zwierząt lub bez reszty oddająca się czemuś innemu? Nie zawsze przecież wyjście z domu (w jakimkolwiek celu) jest przyjemne, na przykład w deszcz. Nie darmo nazwano taką aurę psią pogodą. Prawdziwy psiarz wypnie jednak swoją bohaterską pierś i powie za Smoleniem: "Psia pogoda, na taką pogodę to nawet psa nie wypuszczę, sam pójdę". Obliczyłam, że takich dni ze zdecydowanie "kynologiczną pogodą" jest w gruncie rzeczy niewiele. Lenistwo ludzi sprawia, że nie chcą trzymać żadnego psa z powodu obowiązków spacerowych. Szczególnie starsze osoby twierdzą, że to nie dla nich. Są przecież na emeryturze lub na rencie, co daje im prawo do wypoczywania. Nie myślą o tym, że jak się roztyją lub osłabną im mało używane mięśnie, to przybliżą sobie odpoczywanie, ale wieczne.

Są ludzie, którzy twierdzą, że dlatego nie chcą mieć żadnego psa, bo zbyt te zwierzęta kochają. Mówią mi: pies żyje najwyżej kilkanaście lat, potem żal i rozpacz gdy trzeba się z nim pożegnać. po co to przeżywać, może kilkakrotnie, w swoim o wiele dłuższym życiu. Przy takiej filozofii należałoby wybrać w ogóle życie samotnika i z nikim się nie wiązać.
  • Twitter
  • Facebook

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.