Shar Pei z Bonomielli

Zwyczaje i nawyki

Dziś trochę o psich nawykach przy wyjściach na dwór - tych krótkich do ogrodu i tych dłuższych w plener.

Zwyczaje ustalone przez nas i nasze psy są święte i nienaruszalne jak rytuał. Jakakolwiek ich zmiana czy też przesunięcie w czasie wprowadziłoby psy w stan niepokoju i niepewności. Wszystko jest już z góry ustalone i ma swoje miejsce. Posiłki zawsze o tej samej porze i nie ma znaczenia, że czas został przesunięty z letniego na zimowy, bo przecież pora dnia pozostała ta sama i tej należy się trzymać. Również nasze wyjścia z domu o ile są zawsze w tym samym przedziale czasowym, nie wzruszają specjalnie stadka. Raz ustalony porządek przyjęty został za naturalny i bezapelacyjny.

Hasło "NA DWÓR!" porusza całe stadko niczym tsunami. Kto pierwszy dopadnie drzwi wyjściowych ten czuje się ważniejszy, ten głośniej ryczy w przestrzeń. W następnym etapie już tradycyjny galop do bramy, potem bieg w narożnik ogrodzenia przy którym po drugiej stronie często stoi nielubiany przez moje zwierzęta pies sąsiada. Oszczekany przez gromadę zawziętych shar pei rozsądnie wycofuje się z poza zasięgu ich wzroku oraz paszcz. Zawsze tak samo i nigdy inaczej. I tak kilka razy dziennie. Jedynie poranne wyjście/wypadnięcie z domu przebiega według nieco innego schematu. O świcie z psami nie wybiega na dwór zaspana jeszcze Bella. Stadko opuszcza dom raźnie, ale nieco ciszej, nie drze tak nieprzytomnie mord jak za dnia. Nie biegnie też do płotu, bo wie, że o tej porze nie zastaną psa z sąsiedztwa. Belli natomiast o siódmej rano żadna siła nie ruszyłaby z posłania. Z niesmakiem spogląda na pobratymców robiących ruch o tak wczesnej godzinie.

O dziesiątej powtórka z rozrywki i znowu stadko z impetem pędzi do ogrodu i do bramy. O tej porze kontrolowana jest już przez nie sytuacja za płotem. Bella podnosi się z legowiska, ziewa zniecierpliwiona jakby mówiła - "za wcześnie jeszcze" - i układa się do snu ponownie. Około południa raczej kategorycznie zachęcam Bellę do wyjścia na trawę. Wychodzi z miną nieszczególną, a czasami warcząc manifestuje swoje niezadowolenie. Wygląda tak jakby było jej zimno. Podrepcze w koło, załatwi co musi i wraca szybko do domu.

przez pola..
..w kierunku lasu
Około trzynastej rzucam jakby od niechcenia hasło "SPACER!", na które Bella reaguje pierwsza. Skoki, podskoki, psi śpiew, entuzjazm bez względu na aurę. I nawet w najbardziej mroźny dzień zimno mojej psinie nie jest. To się nazywa pozytywnym nastawieniem do określonej i lubianej sytuacji.

A zdjęcia z wczorajszego spaceru. Szron na trawach i drzewach pierwszy tego roku.
  • Twitter
  • Facebook

1 Komentarz

Płasko

  • *
    Mo Po Wiola & artur  
    Rewelacja Pani Marto! Nasze stado nie ma tak poukładanego terminarza. Wiele dzieje się na zasadzie żywiołu. Ale przyznaję, że również posiadamy pewny zasób słów-kluczy.
    Tok myślenia Belli jest mi wyjątkowo bliski.
    Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Zamknięcie tekstu w znakach gwiazdki spowoduje jego wytłuszczenie (*tekst*), podkreślenia są tworzone przez zastosowanie _tekst_.
Standardowe emotikony jak :-) lub ;-) będą zmieniane na ich graficzną wersję.
Adresy e-mail nie będą pokazywane i będą używane tylko do celów wysyłania powiadomień drogą e-mailową
:'(  :-)  :-|  :-O  :-(  8-)  :-D  :-P  ;-) 
BBCode format dozwolony

Komentarze poddawane są moderacji przed opublikowaniem ich na stronie.